Praca to drugie miejsce po rodzinie gdzie nie możemy nie mówić a przede wszystkim czynić tego cośmy słyszeli i widzieli a nasze serce dotykało!
Tylko Jezus jest Panem
Hehe. Tak się zastanawiam czy post powyżej nie nadaje się do usunięcia?
Mogę tylko powiedzieć, że gdyby moja praca nie dawałaby mi możliwości wyboru i narzucała rozwiązania niezgodne z sumieniem, to musiałbym ją zmienić.
A co do pani minister: będąc na tym stanowisku musiała tej dziewczynie wskazać konkretny szpital, jako urzędnik była do tego zobligowana, jednocześnie szukając drogi wyjścia pozytywnego, czyli pomocy i wsparcia dla dziewczyny. Ciężka sprawa, zwłaszcza, że nikt takich wydarzeń nie planuje, spadają znienacka.
No właśnie, dobre pytanie ;) Jeśli chodzi o nakazy stricte religijne, typu post w piątek - nie możemy wymagać go od osoby niewierzącej. Pytanie jednak, co ma zrobić farmaceuta, którego klientka w aptece prosi o tabletki typu "72 po"? Tu już nie jest kwestia nakazu tylko religijnego, ale kwestia ludzkiego życia, obowiązuje nie tylko prawo religijne (wywodzące się od prawa naturalnego), ale samo prawo naturalne. No dobrze, ta sytuacja jest dla wierzącego farmaceuty jasna, ale co z tabletkami antykoncepcyjnymi? ;)
Z jednej strony można powiedzieć - zamknięcie na życie to zamknięcie na wolę Bożą, to sprawa klienta/pacjenta i jego sumienie. Z drugiej jednak strony z medycznego punktu widzenia nie ma pewności, że do owulacji i zapłodnienia nie dojdzie (słyszałam nawet, że średnio owulacja zdarza się raz na rok u kobiety stosującej niskodawkową antykoncepcję hormonalną), a to świństwo ma też działanie antynidacyjne, czyli zapobiega zagnieżdżeniu dziecka.
I teraz pytanie - sprzedać? Ja bym nie sprzedała. Rozumiem, sumienie klienta to jego sumienie, ale ja się nie chcę przyczyniać do tego typu spraw. Ale co takiemu klientowi powiedzieć? :)
To samo dotyczy wielu innych spraw - kioskarz musi się liczyć z tym, że poproszą go o sprzedanie pornografii, czy używek, lekarz ginekolog ma niesamowicie trudne zadanie, jak chodzi o nie wypisywanie recept na środki antykoncepcyjne... Jednym słowem - trzeba myśleć, wybierając zawód ;P
I teraz pytanie - sprzedać? Ja bym nie sprzedała. Rozumiem, sumienie klienta to jego sumienie, ale ja się nie chcę przyczyniać do tego typu spraw.
hmm.. no to długo byś nie popracowała w aptece... no, chyba że byłabys jej właścicielką.. albo gdyby ona miala takie same poglądy i zasady jak ty..
nasuwa sie pytanie - czy katolik moze objąć stanowisko urzędnicze? np. ministra zdrowia.. Urzędnik państwowy jest zobowiazany do przestrzegania polskiego prawa, a ono nie jest w 100% zgodne z prawem bożym.. ot - przykład - pani minister Kopacz.. wypełniła swój obowiazek jako Ministra Zdrowia.. chociaż nie było to zgodne z jej przekonaniem.. Gdyby tego nie zrobiła - rozszalałaby sie medialna burza, której finałem byłaby zmiana na stanowisku Ministra Zdrowia.. i tyle.
ok, ale nie wiadomo jak zmieni sie prawo w czasie gdy bedziemy wykonywali jakiś zawód.. np. ginekolodzy - obecnie nie mają obowiazku wypisywania środków antykoncepcyjnych.. a jesli w przyszlosci Ministerstwo Zdrowia wyda rozporzadzenie, które będize nakazywac przepisywanie tych środków na żądanie pacjentki?? zmienic specjalizacje (a robi się ją ok. 5 lat) czy "zostawic swoje przekonania w przedpokoju"??
generalnie temat dość trudny.. nie zawsze da sie znalezc prostą odpowiedz..
Temat dość trudny, ale jak na mój gust ciekawa dyskusja nam sie zrobiła.
Ja tak sobie myślę, że błędem jest taka postawa że chrześcijanin powinien wybierać zawód w którym nie grożą dylematy moralne. Idąc tym tokiem to dla chrzescijan pozostana tylko zawody sprzątaczek, tokarzy, cieśli i innych pomoco-rzemieślników.
Chrześcijanie powinni starać sie o różne stanowiska pracy, także te, które wymagaja decyzji i opowiedzenia się po jednej ze stron. Chrześcijanin powinien mieć odwagę mówić co jest dobre a co złe. Kilka lat temu komisarzem UE miał zostac Rocco Butilione. Nie został, bo uwazał że homoseksualizm nie jest czymś normalnym.
Tak sobie czasem myślę, że w niedalekiej przyszłości za wyrażanie poglądów zgodnych z Ewangelią a sprzecznych z poprawnością polityczną chrześcijanie bedą spychani do współczesnych katakumb.
Może. I jeśli jest do tego powołany, to pewnie nawet powinien ;)
Urzednik panstwowy jest przede wszystkim zobowiazany do przestrzegania Prawa Bozego jako czlowiek, a dopiero potem do przestrzegania prawa panstwowego o tyle, o ile jest ono zgodne z Prawem Bozym i jego sumieniem.
Straci urzad? No trudno, cos jest wazne, cos wazniejsze...
A pewnie, ze ciezko stracic prace, w dodatku (ateista powiedzialby) dla glupiej sprawy honorowej... Nikt jednak nie powiedzial, ze bedzie latwo. Byc katolikiem nie jest latwo. Sluchac Glosu Pana nie jest latwo. Trzeba umiec dokonywac wyborow miedzy tym, co wygodne, a tym, co wazne.
Jestem PEWNA, ze jesli ktos narazi sie na nieprzyjemnosci, czy utrate czegos, ze wgzledu na Krolestwo Niebieskie, bedzie mu stokroc wiecej dane w Bozym blogoslawienstwie, dotyczacym i ducha i ciala :) Nie martwmy sie wiec na zapas, dosc ma dzien swojej biedy...
I tu się z tobą zgodzę. Wystarczy popatrzeć na Mistrza i zobaczyć jak wiele On "stracił" ze względu na swoje przekonania i drogę, którą wybrał. Scena kuszenia na pustyni pokazuje jasno jak Jezus dokonuje wyboru.
Pani Kopacz sama w swoim sumieniu będzie odpowiadać za swoje decyzje. Nie wiem na ile jest osobą wierzącą, na ile przaktykującą i w jaki sposób pyta Boga o drogę. Czy pyta? Jeżeli jednak nie to taka jej decyzja nie dziwi w ogóle, bo postąpiła zgodnie z prawem, procedurą.
Myślę ,że na każdym miejscu może pracować osoba wierząca, a nawet powinna. Kiedy będą kazali Ci złożyć podpis za kogoś, możesz to zrobić lub nie, licząc się , że może cię zwolnią? a może jednak - nie. Może zobaczą ,że to co wyznajesz, nie jest fikcją, że Twoim słowem idą też czyny. Możesz podawać alkohol pracując w różnym zawodzie, ale wcale nie musisz sama go pić. Zawsze możesz świadczyć ,że należysz do Jezusa. Nie zawsze będzie to łatwe, zwłaszcza na początku. Ale ja wybieram za każdym razem, za każdą czynnością, za każdym słowem.
Zgadza się, w poprzedniej pracy miałem środowisko, w którym trudno było głosić Ewangelię, ale starałem się być sobą i ludzie to zauważali. Raz jeden gość dał o mnie takie krótkie świadectwo: "Lechu to jest prawdziwy chrześcijanin, bo zawsze modli się przed śniadaniem". Prosty znak Krzyża przed posiłkiem ma taką moc świadectwa... oczywiście poparty życiem
Katolicka Nauka Społeczna !!! i wszystko stanie się bardziej jasne choć nie do końca proste ;) Zapraszam do studiowania. Ps. KNS to właśnie podstawowa działka posługi dla świeckich w Kościele !!! Dobre strony KNS-u http://www.kns.gower.pl/ http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IK/czym_jest_kns3.html
(...) obowiązuje nie tylko prawo religijne (wywodzące się od prawa naturalnego), ale samo prawo naturalne. (...)
Mógłbym się dowiedzieć, co konkretnie oznacza to "prawo naturalne"? Bo praktycznie zawsze, kiedy widzę to w wypowiedziach katolików, sprowadza się to do takiej fałszywej "logiki":
I tak wkoło Macieju...
(Założę się, że jak za, powiedzmy, 50 lat jakiś papież nagle dozna "Objawienia" i stwierdzi, że - powiedzmy - kondomy jednak są OK (albo że homoseksualizm to nie jest żadna choroba), to pewnie nagle się okaże, że jest to zgodne z "prawem naturalnym" [bo oczywiście teraz - wg katolików - nie jest, hehe].)
----
(...) obowiązuje nie tylko prawo religijne (wywodzące się od prawa naturalnego), ale samo prawo naturalne. (...)
Mógłbym się dowiedzieć, co konkretnie oznacza to "prawo naturalne"? Bo praktycznie zawsze, kiedy widzę to w wypowiedziach katolików, sprowadza się to do takiej fałszywej "logiki":
I tak wkoło Macieju...
(Założę się, że jak za, powiedzmy, 50 lat jakiś papież nagle dozna "Objawienia" i stwierdzi, że - powiedzmy - kondomy jednak są OK (albo że homoseksualizm to nie jest żadna choroba), to pewnie nagle się okaże, że jest to zgodne z "prawem naturalnym" [bo oczywiście teraz - wg katolików - nie jest, hehe].)
----
cóż, takie objawienie o homoseksualistach to by było coś biorąc pod uwagę słowa z Pisma: "Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie" [Rz 1,27] czy też: "Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego." [Kor 6, 9-10]
Homoseksualizm nie jest wynalazkiem XX czy XXI wieku, do którego nagle zaskoczony Kościół musi się ustosunkować. Pewien ksiądz kiedyś rozbawił mnie stwierdzeniem, że ludzie często boją się spowiedzi, bo muszą powiedzieć o tym czy o tamtym, a tak naprawdę nie są w stanie wymyśleć nic nowego w tym temacie i problemy ludzkości od wieków są takie same.
Zastanawiam się, czy problem homoseksualizmu dotyczy bezpośrednio Ciebie, czy jak zwykle jest używany do podparcia innych argumentów, które same w sobie mogą wyglądać zbyt blado. Temat ten jest często poruszany przy wszelkich dyskusjach moralnych, mimo że większość pytana przeze mnie prywatnie jest albo przeciw, albo nie ma nic do tego "dopóki robią to u siebie w domu, a nie na środku chodnika", czyli też są poniekąd przeciw, ale na zasadzie "czego oczy nie widzą...".
polecam: http://demotywatory.pl/70733/
W sumie na temat prezerwatyw mógłbym Ci trochę powiedzieć, również dlaczego wg mnie stosunek (a może lepiej by było "stanowisko"? :D ) Kościoła co do nich jest słuszny...
tylko że nie lubię się produkować dla anonimów :) Nie wiem, czy uczestniczysz w naszych spotkaniach piątkowych, czy nie, ale jak co zapraszam.. jak zapytasz o Irka chyba wszyscy powinni wiedzieć o kogo chodzi... i twarzą w twarz chętnie taki temat podejmę :)
co do samej definicji prawa naturalnego.. przyznam, że nie znam... :) ale moja własna definicja brzmiała by tak, że jest to "instrukcja obsługi" człowieka ;) często próbujesz coś zrobić i nie wiedzieć czemu czujesz, że coś jest nie tak.. albo dla Ciebie jest OK, a inna osoba, z którą jest to powiązane, czuje że coś jest nie tak... tzw. "coś" sygnalizuje, że nie taki był plan, że używasz czegoś niezgodnie z przeznaczeniem...
tutaj jest jakaś dokładniejsza definicja.. nie przeczytałem całości, bo jest długie, a nie ma teraz za dużo czasu, ale początek wskazuje, że jest to konkret, o który pytasz:
http://www.kns.gower.pl/filozofia/prawo_naturalne.htm
btw. wujek Google Twoim przyjacielem jest :P
cóż, takie objawienie o homoseksualistach to by było coś biorąc pod uwagę słowa z Pisma: "Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie" [Rz 1,27] czy też: "Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego." [Kor 6, 9-10]
Ech, Biblii nie ma co traktować serio... Weźmy np. Wj 21, 22:
"Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to winny zostanie ukarany grzywną, jaką na nich nałoży mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych."
Dosłownie biorąc ten cytat można by dojść do wniosku, że sztuczne poronienie (aborcja), to nie jest nic wielkiego. Ja wiem, że Księga Wyjścia to Stary Testament, ale rozdział wcześniej (Wj 20) jest przekazany Dekalog i zacytowana zasada pochodzi z tego samego źródła, co Dekalog (czyli rzekomo od samego Boga).
Cały rozdział 21 z Ks. Wyjścia jest zresztą zdecydowanie "niedzisiejszy" (np. karanie śmiercią za złorzeczenie ojcu i matce, wspominanie o niewolnikach itp. itd.).
Możesz próbować argumentować, że Stary Testament się nie liczy, ale powinieneś pamiętać, że sam Jezus powiedział (Mt 5, 17-20):
"17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. 20 Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego."
Tak czy siak zgadzam się z Tobą, że zmiana stanowiska w kwestii homoseksualizmu przez Kościół rzymskokatolicki to by było "coś". Wcześniej czy poźniej to jednak nastąpi, a jeśli nie, to szeregi katolików stopnieją bardzo mocno, szczególnie w krajach rozwiniętych, gdzie tolerancja wobec różnych odmienności rośnie z każdym dniem (i słusznie). Po prostu duch czasów się zmienia. Kiedyś nie do pomyślenia było zniesienie niewolnictwa czy równouprawnienie mężczyzn i kobiet, ale czasy i zwyczaje zmieniają się nieubłaganie (zazwyczaj na lepsze i - co warto podkreślić - nie dzięki Kościołowi i jego najgorliwszym wyznawcom, tylko wbrem nim).
Zastanawiam się, czy problem homoseksualizmu dotyczy bezpośrednio Ciebie,
Opowiedz. Jeśli znasz angielski, poczytaj też artykuł "Winnipeg Statement" w anglojęzycznej Wikipedii. Otóż opowiada on o kontrowersyjnym oświadczeniu biskupów kanadyjskich, którzy częściowo i bardzo delikatnie opowiedzieli się za środkami antykoncepcyjnymi. Potem się z tego nieco wycofali (schizmą by jeszcze groziło, hehe), ale fakt pozostaje faktem, że ta część nauczania Kościoła rzymskokatolickiego jest bardzo trudna dla wielu małżeństw.
Powiem Ci, z czego - moim zdaniem - wynika tak restrykcyjne podejście do kwestii seksu w Kościele rzymskokatolickim. Otóż te różne dziwne zasady są ustalane przez starszych gości żyjących w celibacie (synody biskupów itd.), dla których seks musi stanowić temat tabu, żeby, no właśnie, wytrwali w celibacie :-). To, że te ich śmieszne zasady potem spadają na laikat, to już nie ich problem, niestety... (Nawiasem mówiąc, wskaż mi jakiś cytat z Biblii o celibacie. Celibat został wprowadzony po to, żeby skuteczniej kontrolować majątki Kościoła - w przypadku posiadania przez kapłana rodziny byłyby problemy z prawem spadkowym, mniejsza możliwość relokacji kapłanów itd. itp....)
Inne denominacje chrześcijańskie (protestanci, anglikanie) czy nawet muzułmanie zezwalają na stosowanie środków antykoncepcyjnych, o ile wiem, przynajmniej niektórych (jak metody barierowe).
co do samej definicji prawa naturalnego.. przyznam, że nie znam... :) ale moja własna definicja brzmiała by tak, że jest to "instrukcja obsługi" człowieka ;) często próbujesz coś zrobić i nie wiedzieć czemu czujesz, że coś jest nie tak.. albo dla Ciebie jest OK, a inna osoba, z którą jest to powiązane, czuje że coś jest nie tak... tzw. "coś" sygnalizuje, że nie taki był plan, że używasz czegoś niezgodnie z przeznaczeniem...
tutaj jest jakaś dokładniejsza definicja.. nie przeczytałem całości, bo jest długie, a nie ma teraz za dużo czasu, ale początek wskazuje, że jest to konkret, o który pytasz:
http://www.kns.gower.pl/filozofia/prawo_naturalne.htm
btw. wujek Google Twoim przyjacielem jest :P
Ech, prawdę mówiąc mi też się nie chciało czytać całości, ale jeśli przeczytasz, to zapodaj fragment, z którego jasno wynika, że np. prezerwatywy nie są OK.
Zauważyłem jednak coś takiego:
"Zasady drugorzędne wyprowadzone są z poprzednich na drodze dedukcji. Należą do nich przykazania dekalogu, z wyjątkiem trzeciego."
O Dekalogu i Starym Testamencie jako źródle moralności pisałem na samym początku...
----
Ech, Biblii nie ma co traktować serio...(...)
we wspomnianej kwestii trzeba by pytać kogoś wyżej, bo ja tam mały pionek jestem :)
hehe, ale śmieję się trochę, bo kiedyś też tak robiłem... mam w swoim życiu "rozdział", kiedy to dość skrupulatnie czytałem Pismo, niestety głównie, żeby się czegoś doczepić... wyszukiwałem fragmenty jak dla mnie wtedy niedorzeczne i traktowałem je żółtym zakreślaczem ;]
ale patrząc gdzie jestem teraz, to możliwe, że jesteś na dobrej drodze ;]
Tak czy siak zgadzam się z Tobą, że zmiana stanowiska w kwestii homoseksualizmu przez Kościół rzymskokatolicki to by było "coś". Wcześniej czy poźniej to jednak nastąpi, a jeśli nie, to szeregi katolików stopnieją bardzo mocno, szczególnie w krajach rozwiniętych, gdzie tolerancja wobec różnych odmienności rośnie z każdym dniem (i słusznie). Po prostu duch czasów się zmienia. Kiedyś nie do pomyślenia było zniesienie niewolnictwa czy równouprawnienie mężczyzn i kobiet, ale czasy i zwyczaje zmieniają się nieubłaganie (zazwyczaj na lepsze i - co warto podkreślić - nie dzięki Kościołowi i jego najgorliwszym wyznawcom, tylko wbrem nim).
Cóż.. zmiana taka niestety następuje z dnia na dzień w społeczeństwie patrząc na to co się dzieje na świecie. Chociaż na to też różnie można patrzeć, bo szum wokół danej sprawy często przyćmiewa faktyczne stanowisko społeczeństwa w konkretnej sprawie. Jeżeli 50 osób mających wpływy w TV będzie trąbiło przez miesiąc, że Czeczeński statek kosmiczny właśnie wylądował na Plutonie, to nie mogąc tego zweryfikować prawdopodobnie prędzej czy później im uwierzysz.
W Kościele natomiast przeciwnie - wg mnie narasta raczej sprzeciw wobec tego co się dzieje. Co do krajów rozwiniętych, to nie wiem czemu nasuwa mi się skojarzenie z Sodomą i Gomorą oraz miastem Babilon ;)
Zmieniają się środki, ale sedno problemu pozostaje niemalże takie samo.. łatwiejszy dostęp do pornografii przez internet pogarsza sprawę, ale czy kupisz w kiosku, czy jakiś szmugiel zza granicy (kiedyś podobno właśnie tak się to zdobywało.. ściąganie z "rozwiniętych" krajów :P), czy ściągniesz z neta, skutek masz ten sam... na nieszczęście dla ludzi w to uwikłanych w internecie zobaczysz więcej, bo na stronę gazety filmik nie wchodził... ale pod kątem grzechu to jedno i to samo...
dotarłem do tego momentu i muszę spadać ;] prawdę mówiąc widzę, że masz całą masę pytań, niejasności, kontrowersji, awersji itd itp. Czy naprawdę nie byłoby lepiej umówić się z kimś solidnie przygotowanym do konweracji, kto postarałby się Ci na nie odpowiedzieć? Nie mówię o mnie, bo ja tam pionek jestem... ale myślę, że ludzi znających się na rzeczy, a nie przedstawiających wyłącznie własny światopogląd, nie brakuje :)
Bo widzę, że masz zaplecze, wiele rzeczy Cię nurtuje, a męczysz się z tym niemiłosiernie :)
pozdrawiam
- Jestem przekonana o tym, że w sytuacji, w której nasze przekonania, z którymi na co dzień żyjemy, chodzimy do pracy, mieszkamy ze swoimi najbliższymi, zostawiamy w przedpokoju urzędu, który obejmujemy - w ten sposób odpiera zarzuty minister Kopacz, która w poniedziałek była gościem radia TOK FM.
To cytat z artykółu o tym, czy pani minister powinna byc ekskomunikowana. Moze nie dyskutujmy o tym czy powinna byc czy nie, bo to jest poza naszym zasięgiem i nie mamy na to wpływu. Proponuje podyskutować na temat wypowiedzi Pani kopacz, ktora zacytowałem powyżej. Czy żeczywiście chrzescijanin zostawia swoje przekonania w szatni swojego zakladu pracy i stosuje sie do panujących zwyczajów?
Osobiście uważam że nie. nie po to mamy żyć wg zasad Ewangelii, żeby nie stosować tych zasad w pracy.