To czy czujesz coś (ciepło, błogość itd) nie jest wyznacznikiem wiary. Kiedyś też bardzo chciałem doświadczać takich "duchowych ekscesów" ale ktoś mi powiedział coś mądrego (a może gdzieś to przeczytałem?) Ten ktoś mi powiedział, że moze tego nie dostaję, bo byłoby to dla mnie złe. Dlaczego to mogłoby byc złe? Gdy się nad tym zastanowiłem, to zrozumiałem, że od spotkania Boga bardziej pragnąłem tego żeby mi się zrobiło ciepło na modlitwie. Jasne, że takie "duchowe ekscesy" podbudowują człowieka i wzmacniają wiarę, ale człowiek musi pamiętać że to tylko dar. Ja bardziej pragnąłem tego daru niż jego Dawcy. Tak kiedyś było u mnie.
Tak sobie myślę, że skoro cały czas przychodzisz na spotkania i trwasz to twoja wiara nie jest taka mała jak ci się wydaje. Problemy ( np z modlitwą) były i pewnie będą a człowiek wierzący po prostu trwa...
Witam wszystkich bardzo serdecznie :)
W końcu zmobilizowałam się aby coś tutaj napisać. Ostatnio ciągle zastanawiał mnie fakt, dlaczego ja w ogóle jeszcze przychodze na nasze piątkowe spotkania. Przyznam też, że bardzo źle się czuję posród osób z tak głęboką wiara jak Wasza. Jeszcze w dodatku nigdy nic nie czułam... żadnego Bożego działania we mnie, żadnej lekkości, błogostanu ani ciepła w sercu. Poprostu nic! Przychodzę już tak długo a nadal nic nie czuję! Wiele razy chciałam zrezygnowac z tego wszystkiego. Odejść od Boga i wspólnoty. Ciągle uważałam i nadal uważam że poprostu nie pasuję do Was, ale ... :)
...gdybym zrezygnowała i przestałabym przychodzić wszystko to co jest teraz gdzies uleciałoby, zaczęłoby mnie mało obchodzić. Chodzi mi o całkowita obojętność. Bycie letnim. Uniknięcie tego jedynie trzyma mnie we wspólnocie. I chociaż nic się nie dzieje, nie jestem aż taka wierząca ani nie żyję też w jakiś świetnych stosunkach z Bogiem, ale przynajmniej nie wygasam. Nie wypalam się. Jest we mnie taki maleńki płomyk, ale ważne że jest. Wiem że gdy zrezygnuję i przestanę przychodzić to ten płomyk z czasem całkiem zgaśnie
Wspólnota pomagała mi powstawać z grzechów i nie poddawać się. Bez niej ... Bez Was nie miałabym żadnej motywacji.
Dzięki że jesteście ;)
Pozdrawiam