Dlaczego wciąż przychodze do SNE?

3 odpowiedzi
Iwa
portret użytkownika Iwa
Dołączył: 13/06/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 1 rok 50 tygodnie temu.

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

W końcu zmobilizowałam się aby coś tutaj napisać. Ostatnio ciągle zastanawiał mnie fakt, dlaczego ja w ogóle jeszcze przychodze na nasze piątkowe spotkania. Przyznam też, że bardzo źle się czuję posród osób z tak głęboką wiara jak Wasza. Jeszcze w dodatku nigdy nic nie czułam... żadnego Bożego działania we mnie, żadnej lekkości, błogostanu ani ciepła w sercu. Poprostu nic! Przychodzę już tak długo a nadal nic nie czuję! Wiele razy chciałam zrezygnowac z tego wszystkiego. Odejść od Boga i wspólnoty. Ciągle uważałam i nadal uważam że poprostu nie pasuję do Was, ale ... :)

...gdybym zrezygnowała i przestałabym przychodzić wszystko to co jest teraz gdzies uleciałoby, zaczęłoby mnie mało obchodzić. Chodzi mi o całkowita obojętność. Bycie letnim.  Uniknięcie tego jedynie trzyma mnie we wspólnocie. I chociaż nic się nie dzieje, nie jestem aż taka wierząca ani nie żyję też w jakiś świetnych stosunkach z Bogiem, ale przynajmniej nie wygasam. Nie wypalam się. Jest we mnie taki maleńki płomyk, ale ważne że jest. Wiem że gdy zrezygnuję i przestanę przychodzić to ten płomyk z czasem całkiem zgaśnie

 

Wspólnota pomagała mi powstawać z grzechów i nie poddawać się. Bez niej ... Bez Was nie miałabym żadnej motywacji.

 

Dzięki że jesteście ;)

Pozdrawiam

jacek r.
portret użytkownika jacek r.
Dołączył: 04/01/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 22 tygodnie 3 dni temu.

To czy czujesz coś (ciepło, błogość itd) nie jest wyznacznikiem wiary. Kiedyś też bardzo chciałem doświadczać takich "duchowych ekscesów" ale ktoś mi powiedział coś mądrego (a może gdzieś to przeczytałem?) Ten ktoś mi powiedział, że moze tego nie dostaję, bo byłoby to dla mnie złe. Dlaczego to mogłoby byc złe? Gdy się nad tym zastanowiłem, to zrozumiałem, że od spotkania Boga bardziej pragnąłem tego żeby mi się zrobiło ciepło na modlitwie. Jasne, że takie "duchowe ekscesy" podbudowują człowieka i wzmacniają wiarę, ale człowiek musi pamiętać że to tylko dar. Ja bardziej pragnąłem tego daru niż jego Dawcy. Tak kiedyś było u mnie.

Tak sobie myślę, że skoro cały czas przychodzisz na spotkania i trwasz to twoja wiara nie jest taka mała jak ci się wydaje. Problemy ( np z modlitwą) były i pewnie będą a człowiek wierzący po prostu trwa...

Bożena
portret użytkownika Bożena
Dołączył: 10/06/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 5 godziny 46 min. temu.
Iwo, mówisz nie pasujesz? do nas, ja myśle, że w naszej szkole SNE pasuje każdy. Ostatnio zobaczyłam, że Bóg przyprowadził tam ludzi, aby ich zmienić, aby im pomóc być bliżej z Nim, każdą osobe, którą tam przyciągnął -  po to jesteś z nami... po co jeszcze ? napewno się dowiesz, ale trwaj... choć dzisiaj nic nie czujesz.... trwanie , to jedna z piękniejszych cech. Ostatnio byłam na kursie i choć pod koniec, nie chciałam jechać, to przemogłam niechęć i pojechałam. Bóg przez jedną z osób powiedział mi, że cieszy się z każdej osoby, która się rozwija, która czerpie wiedze, by poznawać Boga, a także spełnił moje troche śmieszne marzenie, ale zobaczyłam, że spełnia te najmniejsze. Kiedy patrzyłam jak ludzie idą z darami, to marzyłam , aby tak iść oddając się razem z nimi. Tylko chciałam ,aby uczynił to Bóg, nie człowiek, wiedział to tylko On. Na zakończenie kursu, zostałam wybrana do niesienia daru, w wielkim tłumie, bądz cierpliwa, warto.
Iwa
portret użytkownika Iwa
Dołączył: 13/06/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 1 rok 50 tygodnie temu.
Dziękuję Wam za wypowiedzi. Chyba w końcu zrozumiałam na czym tak naprawdę polega mój problem. Za bardzo pragnę doświadczać tych "duchowych ekscesów", a nie skupiam się na najważniejszym ... na dawcy