Skąd się biorą opory przed głoszeniem?

4 odpowiedzi
jacek r.
portret użytkownika jacek r.
Dołączył: 04/01/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 1 dzień 14 godziny temu.

Zbliża się ewangelizacja Bytomia. Tak mnie naszła pewna refleksja. Właściwie to pytanie, trochę do siebie (bo sam muszę sobie na nie odpowiedzieć), a trochę do każdego, kto to przeczyta.

Zauważyłem, że mam opory żeby iśc na ten bytomski Rynek i swoją obecnością i słowem zapewne zaświadczyc o tym, że wierzę w Jezusa. Dlaczego nie miałem takich oporów przed głoszeniem jadąc na Przystanek Jezus? Dlaczego tak trudno jest świadczyć tam, gdzie jest niemal 100% szansa że zostanę rozpoznany, a dlaczego łatwo świadczyć tam, gdzie jestem w miarę anonimowy? Czy Jezus jest powodem do wstydu przed ludźmi? Myślę, że nie. Myślę, że jst chlubą. Wiec skąd ten opór? To kwestia którą musze sobie przemyślećPerskie oko myslę też że nie tylko ja mam takie dylematy...

krissa0
portret użytkownika krissa0
Dołączył: 17/05/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 1 dzień 2 godziny temu.

Nie jesteś sam. W tym co mówisz cos jest!!!

Łatwo było głosić Jezusa w Głogowie, po Pawle; rozmawiać o Jezusie w trakcie ewangelizacji Bytomia a jak będzie w Zabrzu????

Czy potrafię zjechać 2 piętra niżej, zapukać do sąsiada i powiedzieć mu DOBRĄ NOWINĘ

o Jezusie?

Nie!!!! Dzisiaj nie!!! Nie potrafię!!!

Dlaczego??? Wstydzę się? Boje się? Wyśmieją mnie?

A może moje życie, postępowanie, myślenie nie zawsze jest takie „super”, takie chrześcijańskie?

Może ktoś, kto mnie zna powie facet, o czym ty mówisz, zobacz na siebie, zobacz na swoje postępowanie, swoje życie.

Czy nie boje się właśnie tego?

Ale jest jeszcze inny aspekt, czego chcę „ja” a czego oczekuje Bóg.

Może na dzisiaj jeszcze nie jestem na tyle „gotowy”, może by mnie to zniszczyło? zabiło?

Kiedyś nie potrafiłem w ogóle rozmawiać o Jezusie, w domu, szkole, rodzinie, pracy.

A dziś?

Rozmawiam, w domu, z bliższą i dalszą rodziną, ze znajomymi, podejmuje rozmowę w pracy, w środowisku, w którym się obracam. Oczywiście nie potrafię jeszcze w każdej chwili i ze wszystkimi. Nie zawsze umiem się przeciwstawić, odezwać. Czasami łatwiej jest milczeć, wyjść, zniknąć, schować się, ale wierzę, że i to Bóg zmieni.

ON nie obiecywał, że będzie łatwo a wręcz ostrzegał !!!!!

Nie wyobrażałem sobie kiedyś, że mógłbym stanąć przed ludźmi zgromadzonymi w Kościele na Eucharystii i przeczytać Słowo Boże a jednak to robię!!!! Chwała Panu!!!

Wiem, że Bóg stopniuje, sprawdza i daje tyle ile jestem w stanie na dziś udźwignąć. Ale nie mogę stać w miejscu, muszę wzrastać.

Teraz chcę być w Bytomiu, na rynku. Owszem boję się, ale ON zabiera strach!!!

Jest szansa, na pewno nie jak u Ciebie 100%, że zostanę rozpoznany, zaszufladkowany no i co? A może właśnie o to chodzi??? Może to jest potrzebne do dalszego wzrostu??

I mam jeszcze jedno pragnienie na dziś: stanąć i poprowadzić modlitwę, wspólnotową i wiem, że tak się stanie. Na razie próbuję, grupka dzielenia. Nie bardzo poszło mi prowadzenie modlitwy na „Pawle” ale wiem, że to nie „Ja” mam być zadowolony. A wszystko ma swój czas.  

Krzysztof

Bożena
portret użytkownika Bożena
Dołączył: 10/06/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 8 godziny 22 min. temu.
Opory? myśle ,że ich u mnie nie ma...raczę nie mogę wytrzymać, kiedy nie mówię o Bogu. Kiedy zakończeniem mojego kursu była ewangelizacja Bytomia, było raczej zmęczenie, chęć już zakończenia kursu i przyjazdu do domu. Ale dla kogo żyję, komu służę? Zobaczyłam ,że to Bóg mnie tam wysyłał, chciał odemnie tylko jednego, abym tam była, zaufała Mu i poszła tam , gdzie On chce . To nic, że czasem drzwi się nie otworzą, że ludzie nie chcą słuchać o Nim. Najważniejsze jest , abym to ja słuchała Boga i jeżeli On chce, abym poszła i Jemu służyła, to poprostu idę. Nauczył mnie też, żebym się nie bała, tam gdzie mnie wysyła.  Powiedział mi też, że kiedy mnie wysyła zawsze jest przedemną, a tego jestem pewna, a czasem i odczuwam.
Iwa
portret użytkownika Iwa
Dołączył: 13/06/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 14 tygodnie 6 dni temu.
A ja też NIESTETY miałam opory. Jednak na poczatku tak nie było. Gdy dowiedziałam się o ewangelizacji Bytomia bardzo chciałam iść głosić. Ba! Nawet myślałam że dam sobie jakos radę. Niestety moja obsesja i poczucie niższości sprawiły że na spotkaniu dla tych którzy chcą ewangelizować słyszałam tylko rozmowę dwojga młodych ludzi o Bogu i uznałam że z taką wiarą jaka mam po prostu nie nadaję się
Bożena
portret użytkownika Bożena
Dołączył: 10/06/2008
Użytkownik jest wylogowany. Ostatnio widziany 8 godziny 22 min. temu.
Iwo, czasem wystarczy, że byłabyś tam i może był tam ktoś, kto może ciebie potrzebować , tylko do towarzystwa,  nie musisz nic mówić o Bogu, tylko być. Słuchaj swego serca i jeżeli pociąga Cię do dobrych rzeczy, idź za nim. Nie patrz na swoją małość, tylko razem możemy więcej. Tu na ziemi wszyscy jesteśmy tylko pyłkiem, wszyscy....