Dziękujemy Bogu, że tak niesamowicie działał na tym kursie i wam za piękne świadectwa z tego pięknego ale i trudnego czasu. Wasze świadectwa nas umocniły i zbudowały naszą wiarę. Nie wszystkie świadectwa umieszczamy na stronie, gdyż wiele z was zawarło w nich treści opisujące poszczególne dynamiki. Zasadą, jaką kierujemy się w organizowaniu kursów jest to, żeby ktoś kto jeszcze nie był na jakimś kursie nie znał jego dokładnego przebiegu, po to by mógł sam pewnych rzeczy po raz pierwszy doświadczać. Z tego względu niektórych świadectw nie umieściliśmy, a inne podajemy w skróconej wersji. Za wszystkie jednak bardzo Wam dziękujemy i życzymy rozwoju w uczniostwie.
Był to dla mnie najpiękniejszy i najtrudniejszy kurs. Każdy kolejny dzień tego kursu ogromnie mnie zaskakiwał i nokautował.Ogromnie doświadczyłem miłości Boga przez otwarcie mojego serca - otworzył je i mówił: Romek, powołałem cię na mojego ucznia. Idź i głoś słowo Boże tak, jak to robisz teraz.Gdy przyjechałem na ten kurs to miałem zgaszonego ducha. Bóg rozpalił mnie i odpowiedział na wszystkie pytania, jakie kiedykolwiek Mu zadawałem.Chwała Panu!
Romek
Kurs Jan był kursem, który bardzo poruszył moje serce. Był czasem trudnych decyzji. Rozpalił na nowo moje serce dla Jezusa i pozwolił mi uwolnić moje serce od rzeczy doczesnych. Wprowadził w moje serce pokój i poczucie bezpieczeństwa.
Małgosia
Był to dla mnie czas stawania się uczniem, przypatrzenie się jak działa Mistrz, możliwość SŁUCHANIA GO i pragnienie, by bardziej słuchać Jezusa po powrocie do domu.Był to czas zaprzyjaźniania się z Duchem Świętym i budowania relacji zaufania z moją mamą i odkrywania jak ważni i bliscy są dla mnie ludzie ze wspólnoty.Był to czas nadziei, że "wystarczy mi Jego łaski". Czas umocnienia i dodania mi odwagi, by normalnie mówić o Jezusie.Po prostu czas ZESPALANIA Z JEZUSEM.
Irena
Ten kurs uderzył mnie prosto w serce. Zrobił niezłe zamieszanie i jednocześnie porządek w moim sercu, umyśle i duszy. "Jan" pokazał mi, kim tak naprawdę jest Jezus w moim życiu, jak jest bardzo blisko mnie, że jest moim przyjacielem, wymagającym przyjacielem , ale warto jest być blisko Niego, bo daje więcej, niż zabiera. Daje życie, braci, prawdę. Nie mam nic, ale z Nim mam wszystko. Jeżeli czegoś brakuje ci w życiu to jedź na "Jana", a wyjedziesz z wielkim bogactwem. Nigdy w życiu nie zapomnę ile Jezus dał mi na tym kursie, odnowił moje życie. Jezus spojrzał prosto w moje serce Dziękuję za każdą minutę tu spędzoną! Chwała Panu.
Michał, 21 lat
Na kursie doświadczyłem w moim sercu uczucia, że nie mam już nic. W tą pustkę i ogołocenie poczułem jak wchodzi Jezus swoją łaską i miłością. Każdy dzień chcę przeżywać teraz zgodnie z relacjami, jakie tu poznałem i być gorliwym uczniem naszego Pana.
Michał
Na kursie doświadczyłam oczyszczenia podczas Eucharystii. Pierwszy raz w życiu tego doświadczyłam i było to piękne uczucie, zawsze tego pragnęłam.Kurs był bardzo ciężki, ale na pewno bardzo piękny i owocny. Chwała Panu za to, że mnie tu przyprowadził!
M.
Będąc na kursie "Filip" nie byłem tak poruszony jak na kursie "Jan". Tutaj każdy dzień wymagał decyzji. Decyzji trudnych, ale bardzo pięknych. Był to kolejny krok w mojej drodze do Jezusa. Na tym kursie uświadomiłem sobie, że kocham Boga najbardziej na świecie i pragnę być najpierw przez Niego formowany, prowadzony, a później pragnę prowadzić do Niego coraz to nowych braci, aby każdy mógł poznać Jego miłość.
Michał
Na kursie Jan zrozumiałam, że muszę zająć się bardziej moją relacją z Bogiem, bardziej Mu zaufać, oddać Mu się bez reszty. A On będzie działał i MÓWIŁ DO MNIE!!! ;-)Teraz jest mi lżej, czuję jakbym pozbyła się 100 kg plecaka. Ciągle myślałam, że to ode mnie zależy jak będzie wyglądała i żyła moja rodzina, Zabijało mnie to od środka, ta ciągła troska i obawa o moją rodzinę.A teraz chwała Panu.Co mnie nie zabije to mnie umocni.Amen.
Beata
Nie wystarczy być umiłowanym uczniem swego Mistrza i kochać Go całym swym sercem, potrzeba jeszcze być wiernym tej miłości do końca, bezwarunkowo, na całego.Dziękuję Bogu, że pozwolił doświadczyć i na nowo odkryć tę prawdę w moim życiu. Dziękuję, że pozwolił mi na nowo otworzyć swoje serce dla Niego. Bądź uwielbiony, Panie. Amen!
Ks. Joachim
Kurs Jan był dla mnie najtrudniejszym kursem na jakim byłem. Niektóre dynamiki były dla mnie bardzo trudne, ale z Bogiem dałem radę. Myślę, że dzięki temu, że oddałem całe życie Bogu, Bóg będzie mnie prowadził w moim życiu i będzie je przemieniał. A w czasie niedzielnej Eucharystii Bóg przemówił do mojego serca, że całe Jego cierpienie i śmierć na krzyżu to wszystko dla mnie.
Mariusz
To czas, kiedy trudno mi było oddać Jezusowi, mojemu Przyjacielowi to, co jest w moim życiu najcenniejsze. Stało się, jednak to zrobiłem. Chwilami boję się konsekwencji, mam poczucie strachu, jednak wiem, że do nikogo innego nie pójdę! "Do kogóż pójdziemy .". Wierzę, że Przyjaciel nie chce mnie zranić, ale uszczęśliwić. Ufam poprzez decyzję, iż będę to rozumiał, jaki plan wobec mojego życia ma mój Przyjaciel Jezus. On chce spełniać pragnienia naszego serca AMEN
Łukasz
Na kursie doświadczyłam tego, że Bóg nie chce mojej samotności. Mimo, że byłam na tym kursie sama, bez żadnej osoby z moich terenów i wspólnoty, to On podsyłał i podsyła mi ludzi, którzy mi służą, a przede wszystkim ludzi, którym ja mogę służyć i rozdawać siebie w całości, co jest moim pragnieniem.Mogłam przekonać się, że są ludzie, którym zależy na mnie. Bóg mówi mi przez nie, że bardzo mnie kocha i już się nie boję być sama. Bóg jest niesamowity. Chwała Panu!
Dominika, 21 lat
Po każdej modlitwie czułam się lepiej i czułam przemianę mojego serca.Pan Bóg w proroctwach zwracał się do mnie po imieniu, czego do tej pory jeszcze nie doświadczyłam i przekazywał mi, że chce odbudowywać relacje w moim domu.Po każdej decyzji, podjętej przeze mnie na tym kursie, czułam pokój i radość w sercu, czego do tej pory nie czułam.
Agnieszka, 20 lat
Czas kursu "Jan" jest bardzo intensywnym, mocnym przeżyciem. Jezus chce mnie formować. Mógłbym napisać bardzo dużo , lecz są trzy podstawowe rzeczy, które się wydarzyły przez ten czas. Pierwsza to, usłyszałem w głębokości mojego serca prawdziwy głos Boga. Po raz pierwszy w życiu Pan przemówił do mnie, z czego niezmiernie się raduję i za co Mu bardzo dziękuję. Druga bardzo ważna sytuacja, to modlitwa, relacja z Bogiem, wyciszenie serca, bardzo dużo się modliłem i przebywałem z Jezusem w Duchu Świętym. Po trzecie uświadomiłem sobie, co znaczą słowa z Mt 7, 13-14 o ciasnej bramie. Jakże ciasna brama, w którą mam wejść, aby zostać zbawionym, jak trudna jest miłość do szpiku w Jezusa. Treści tego kursu będą bardzo szerokim echem odbijały się w mojej przyszłości, w moim sercu, w którym najważniejszą Osobą jest Jezus Chrystus. Bardzo Bogu dziękuję za ten czas! Chwała Panu!
Paweł K.
Na tym kursie doświadczyłam pięknego czasu. Przyjechałam z ciężarem w sercu, ale przez wstawiennictwo opata Franciszka, Jezus sprawił, że moja córka wróciła do domu. Nie było jej dwa tygodnie, wyprowadziła się w nieodpowiednie towarzystwo. Zanim przyjechałam na ten kurs modliłam się o jej powrót nowenną siedmiodniową za wstawiennictwem opata Franciszka. Ostatni dzień modlitwy wypadł w sobotę na kursie "Jan". Kiedy skończyłam modlitwę "otworzyły mi się oczy", nagle zrozumiałam, że jestem w pokoju pod wezwaniem tegoż opata Franciszka. Modliłam się o uzdrowienie i powrót mojej córki.Jezus na nowo od kursu "Filip" na kursie "Jan" odnowił i pogłębił we mnie miłość. Ostatni czas przed kursem miałam bardzo ciężki. Gdyby Jezusie nie zaprosił mnie na ten kurs, nie wiem co by się stało ze mną, z moją rodziną. Chwała Panu, że mnie na nowo pociągnął za sobą, żeby mi powiedzieć, że jestem w Jego oczach kimś najważniejszym i że wszystko jest w Jego rękach i nie muszę się niczego bać, bo Jezus jest ze mną.
.........., lat 40
Dla mnie Jezus to nie Pismo Święte, Kościół, ale Żywa Osoba. To On zechciał abym porzuciła swoje ateistyczne poglądy i to On zaprosił mnie do Swojego Kościoła. Przed kursem "Jan" dzięki ludziom, których wcześniej nie znałam, a których postawił na mojej drodze, znalazłam się na rekolekcjach Ojca Billa, kapłana z Indii, który zajmuje się ewangelizacją i tylko ewangelizacją. Tam zrozumiałam, dlaczego i po co Jezus mnie dotknął. On mnie po prostu kocha i chce mojego zbawienia. Byłam szczęśliwa i myślałam, że to tylko o to chodzi. W czasie kursu, na Eucharystii ks. Artur powiedział: "Bóg nie chce żebyście cierpieli". Zrozumiałam, że on mnie dotknął nie tylko po to, aby mnie zbawić, ale też po to, aby przeze mnie dotknąć innych takich jak ja grzesznych i bardzo dalekich.I jeszcze jedno: dziękuję Ci Panie za ten kurs, za wszystkich jego organizatorów, kapłanów. Chwała Ci Panie!
Jagoda, lat 53
W czasie kursu Jan doświadczyłem prowadzenia przez Ducha Świętego: Duch Święty delikatnie prowadzi. Słuchając Go doświadcza się radości, ufności, choć na początku przychodzi to trudno.
Rafał
Na tym kursie Bóg pokazał mi, że muszę bardziej wchodzić w relacje z osobami z mojego otoczenia, że czas przeznaczony na tworzenie relacji z Jezusem i bliskimi nie jest czasem straconym. I co najbardziej mnie dotknęło: Bóg nie chce dużo, lecz wszystko, także moje plany na przyszłość i rodzinę, co jest dla mnie najcenniejsze.Również Bóg wlał w moje serce podczas tego kursu pragnienie spotykania się z Nim na modlitwie i chęć tracenia dla Niego czasu, a także pokazał jak ważny jest wzrost i formacja.
Magda
Doświadczyłam tego, że Jezus chce mnie mieć blisko bez względu na to, co robię, tego, że nie wstydzi się mnie i mojej modlitwy. Odnowiły się we mnie siły do świadczenia, że Bóg jest dobry cały czas. Pokazał mi swoje prowadzenie i że wszystko, co się dzieje we mnie ma sens i pochodzi od Niego. Cudowne jest to, że Bóg sam działa i Jemu bardziej niż mnie zależy na moim życiu i szczęściu.
Marta
Jestem z Jezusem 3 lata i wydawało mi się, że jest OK., chociaż dość często zdarzały mi się porażki. Dopiero tutaj zrozumiałam, że Jezus chce mnie całą, w 100%. Gdy podejmowałam decyzję po konferencji w czwartek, to wtedy zrozumiałam sens bycia uczniem Jezusa. Ten kurs pokazał mi, co to znaczy być prawdziwym uczniem Jezusa. Kosztowało mnie, podjęcie tych decyzji, wiele emocji Bałam się konsekwencji I wtedy po modlitwie padło Słowo prorocze, żeby nie bać się konsekwencji tych decyzji, bo Jezus nie chce zrobić nam krzywdy, ale bardzo kocha. Na tym kursie świadomie odwzajemniłam uczucie, jakie Jezus ma wobec mnie. Chwała Panu!
Ala
Na kursie podjęłam trudną dla mnie decyzję. Kiedy to zrobiłam poczułam ulgę na sercu, choć było mi bardzo ciężko to uczynić. Jednak zaufałam Jezusowi czyniąc to, bo wiem, że Jezus będzie przemieniał też i moją rodzinę i relacje w mojej rodzinie. Chwała Panu.
Ola z Czeladzi
Kursu Jan doświadczyłam w sercu bardzo głęboko i mocno. Chcę uczyć się w szkole Jezusa, doświadczać Jego miłości i być przez Niego formowana. W życiu we wszystkim chcę wzorować się na Mistrzu.
Halina
Na tym kursie zdałam sobie sprawę z tego, że ludzie nie wiedzą, że mogą przyjść do mnie zawsze, bo o tym nie mówię, przecież powinni się domyślić. Perspektywa tego, że ja mogę czerpać od innych, uświadomiła mi jak ważne jest bym to ja pierwsza otwierała się na innych bez względu na łzy.Jestem bardziej świadoma konsekwencji życia, bycia jak Jezus, na nowo się w Nim zakochałam, a On wzbudził we mnie pragnienie ciągłej intymnej relacji z Nim.
Sylwia
Podczas kursu Bóg uzdrowił moją relację z drugim człowiekiem, która ograniczała mnie w służbie Bogu i innym.Gdy przyjechałam na ten kurs ta relacja najbardziej mnie ograniczała i paraliżowała. Byłam już taka tym zmęczona, nie miałam już siły ani nadziei, że to kiedykolwiek może się zmienić. Nie chciałam nic zmieniać, ale Bóg chciał to zmienić od samego początku jak zapragnęłam pojechać na kurs "Jan".Będąc już na kursie powodowało to, że Bóg strasznie łamał moje serce. Ten kurs stał się dla mnie w tym momencie najtrudniejszym kursem, na jakim kiedykolwiek byłam. Nigdy w życiu go nie zapomnę. Bóg uczynił cud w tej relacji. Przyszedł do mojego serca i wypełnił je Jego obfitością.Dlatego kurs "Jan" jest moim najpiękniejszym kursem, bo był najtrudniejszy.Za to Chwała Panu.
Ewelina
Najważniejszym momentem kursu "Jan" była Eucharystia ostatniego dnia, kiedy Pan po Komunii dotknął namacalnie mojego serca i powiedział bardzo wyraźnie, bardzo ważne dla mnie słowa, wlał w moje serce swoją łaskę, abym radykalnie podjął jedną - bardzo konkretną decyzję, którą muszę podjąć, aby iść dalej tą drogą za Mistrzem. Dostałem takie potwierdzenie, że Pan uzdrawia mnie wewnętrznie i pomaga mi w tej decyzji. Na tej Eucharystii Jezus podsumował wszystkie te ważne chwile i decyzje tego kursu, których było wiele, utwierdził je wszystkie i wlał ogromną radość i pokój w moje serce oraz wlał ogromne pragnienie dzielenia się sobą, służenia braciom i głoszenia Ewangelii. Pokazał mi, co do tej pory robiłem nie tak i jak mam to zmienić, aby przynosić owoce swoim życiem. I CHWAŁA PANU!
Rafał
Ogólnie kurs był dla mnie bardzo trudny. Nie wyobrażałam sobie nigdy, że w ciągu 5 dni można podjąć tyle decyzji, które nie są tylko na chwilę, lecz na całe życie.Dowiedziałam się jak cudownie jest być uczniem Jezusa, być z Nim w każdym momencie, naśladować Go, być jak On.Kurs miał dużo treści, które do mnie trafiły, ale potrzeba czasu, żeby to wszystko do mnie dotarło.
A.
Przez cały kurs, Jezus zwracał mi uwagę na Siebie. Wcześniej patrzyłam się na mnie samą, oczekiwałam wiele od Pana, miałam mnóstwo życzeń, ale nie chciałam słuchać. Tutaj musiałam słuchać, ale też chciałam, bo ten ciągły mój monolog już mnie męczył. W czasie adoracji otworzyłam Pismo Święte. Powiedziałam, by Bóg mówił do mnie. Otworzyło się na 6 i 7 rozdziale Mateusza. W dniu przed nocą czuwania wsłuchiwaliśmy się właśnie w to słowo. Pan przyszedł do mnie z delikatnym potwierdzeniem tego, co czytałam i słuchałam w ciągu dnia. Przyszedł, by powiedzieć, że muszę Go słuchać i przyjmować to, co mówi sercem i z wiarą. Też przed kursem jakiś czas zdałam sobie sprawę, że nie rozumiem Pisma Świętego. Czytałam a nie rozumiałam, odbijało się (Słowo) ode mnie, ale działało.To wydarzenie dotarło do mnie jeszcze jedno, i znowu to, o czym była mowa, a mianowicie, że Jezus chce byśmy byli jak Ojciec naśladując Jego, Chrystusa, czyli będąc takimi jak Jezus. Uderzyło mnie zdanie, które widniało ponad rozdziałem 6: "Wy zatem bądźcie tak doskonali, jak doskonałym jest wasz Ojciec w niebie".To jest celem Jezusa i stał się dla nas Mistrzem, by prowadzić do Ojca. Poukładały mi się priorytety, które przed kursem były całkowicie pomieszane. Doświadczyłam delikatności przemawiania Jezusa, że Jego nakazy to polecenia pełne miłości, że nie mówi po to, by niszczyć, ale budować. Wiem, że prawdziwe rekolekcje zaczną się po kursie.Dziękuję Wam i Bogu za Was!
Małgosia Baumann
Kurs "Jan" był dla mnie bardzo głębokim, a zarazem trudnym przeżyciem.Kiedy ofiarowałam się Bogu miałam poczucie, że jestem osobą grzeszną i niegodną. Było jasne, że potrzebuję oczyszczenia, a to wiąże się z wieloma próbami i trudnymi przeżyciami. Wiele z nich podejmowałam bardzo odważnie, chociaż nie bez obaw czy wytrzymam. Ostatnio Bóg oczyszczał mnie poprzez stopniowe zabieranie tego, co było dla mnie najcenniejsze. Bardzo długo staram się przezwyciężać ból i smutek. Na kursie "Jan" uświadomiłam sobie, że muszę kochanemu Ojcu powiedzieć, że w pełni akceptuję to, co mnie spotkało, że zgadzam się ofiarować Mu właśnie to, co było dla mnie najcenniejsze (oprócz samego Stwórcy).
Beata
Jadąc na ten kurs bardzo się bałam, ale nie tego, o czym miałam się dowiedzieć, ale tego jak poradzę sobie z relacją z ludźmi i z czasem.Teraz wiem, że strach ten był nieuzasadniony. Zawsze wiedziałam, że będąc chcąc być z Jezusem muszę potrafić oddać Mu wszystko. W te dni kursu dowiedziałam się jak bardzo jest to ciężkie i jak często bezmyślnie mówiłam do Pana Jezusa w modlitwie "oddaje Ci wszystko, co mam".Witku dziękuję Ci za Twoje świadectwa. Pokazałeś mi Ducha Świętego, którego nie znałam przez 19 lat mojego życia. Dziękuję Ci.
Kasia
Na tym kursie doświadczyłam tego, że Bóg JEST i mówi do mnie, a ja SŁUCHAM!!! Narodziłam się na nowo - były to narodziny BARDZO BOLESNE!!! Ale piękne!!! Zdałam sobie sprawę, że moja relacja z Bogiem jest zaburzona przez moje złe racje z sobą i z innymi ludźmi. Oddałam to Bogu i bardzo szybko dostałam odpowiedź. Poczucie PRZEJMUJĄCEJ, WSZECHOBECNEJ miłości. Bóg powiedział mi, że moje wątpliwości, czy nadaję się do ewangelizacji, moje kompleksy nie mają znaczenia. Nie ma innej drogi! TEGO NIE DA SIĘ WYRAZIĆ SŁOWAMI, Duch Święty "parował" chyba z kaplicy, nad którą był mój pokój. Oprócz tego, co przeżyłam w dzień, nocami prowadziłam dialog z Bogiem. Byłam budzona przez Mistrza, który wlewał w moje serce nieskończone pokłady miłości.Przed przyjazdem na kurs dręczyły mnie pytania o moje motywacje, nie wiedziałam co mnie do Boga ciągnie. Na moich nocnych "czuwaniach" Bóg powiedział, że tą motywacją jest ON SAM.Chwała Panu!
Katarzyna
Bóg mówił do mnie każdego dnia. Ukazał mi co we mnie wymaga uzdrowienia, brak akceptacji siebie, wiary w możliwości, ale wcześniej usłyszałam słowa, że jestem nabyta "odkupiłem cię drogocenną krwią swoją". Ukazał mi wielką nieufność wymagającą uzdrowienia wobec ludzi i małość zaufania do Niego samego. Uświadomił mi jak za bardzo jestem przywiązana do rodziny i wreszcie zrozumiałam, że powinnam Bogu pozwolić działać w mojej rodzinie, oddać Mu sprawy mych rodziców. Zobaczyłam, że moje dobre plany są niewiele warte, jeżeli są moje tj. nieskonsultowane z Panem - zrozumiałam, dlaczego w moich działaniach z dobrą intencją efektem jest niepowodzenie, odwrotny skutek. Zrozumiałam sens moich oczyszczeń. Poczułam, że jestem powołana, usłyszałam i przyjęłam. Dzięki kursowi zrozumiałam, zaakceptowałam powagę sytuacji tzn. powołanie do bycia uczniem Jezusa. Słowa: Twój dom nie może być pustynią - pokazały, że mam być z ludźmi, skończyć z izolacją.Chwała Panu!
Marzena
W pewnym momencie kursu Jan poczułam się, jakby rozdarło mnie to na milion kawałków i rozsypało chyba po całej Czeladzi. Na Eucharystii Jezus dał mi swą miłość, ogarnął mnie i poczułam, że nie ma nic ważniejszego w mym życiu. On mnie nie opuści i mocno trzyma w swym ręku.Kilka lat temu modliłam się o to, bym mogła jak Jan spocząć na sercu Jezusa. Nigdy tego nie doświadczyłam, dopiero na tej Eucharystii po komunii doświadczyłam tego.Dzięki Ci Panie za ten czas oczyszczenia, za Twą przeogromną miłość.Chwała Panu!
Mariola
Nie wyjeżdżam z tego kursu rozradowana, jak z każdego innego, bo po trudnym czasie w życiu, trudności w modlitwie i pewnego wycofania - z jednej strony Jezus objawił mi, że mogę się do Niego nadal zwracać bez obaw, - a z drugiej strony uświadomiłam sobie i określiłam, w którym momencie drogi jestem i jak dużo mam do zrobienia, zmiany, poprawienia.Ale wiem jedno, chcę dalej iść za Jezusem, chcę iść drogą, którą mi wyznaczył, że moje życie runęłoby, jeśli Boga by w nim nie było.I wiem - nie ma innej drogi.Oddaję Ci Panie 100% mojego życia.
.......
Podczas konferencji o Duchu Świętym zaczynałem wierzyć, że Duch Święty nie jest kimś, kogo trzeba się bać. Podczas modlitwy doświadczyłem tego, choć nie w sposób "wywrotowy". Po prostu uwierzyłem. Nie wiem jak, ale doświadczyłem Jego intencji, planów. Nie bałem się.Był też moment, kiedy Bóg leczył moją relację z Nim. Wcześniej odczuwałem lęk przed odrzuceniem ze względu na moje słabości. Właściwie bałem się całej Trójcy Świętej;-)Bóg dał mi łaskę zwracania się do Niego z zaufaniem, Duch Święty też, a Jezus w pewien sposób powiedział mi o tym.Dotykał także starych ran. Był to czas, kiedy odpowiadał na pragnienie pójścia za Nim. Pokazywał, że mój plan kroczenia za Jezusem nie musi być tym planem, który ma On. Cieszę się. Dzięki Bogu, Tacie.
.......
Przez budowanie relacji z Bogiem, z sobą samym, z bliźnimi mogę zrobić pierwszy krok, by zbliżyć się do Boga, ludzi i zrozumieć samego siebie, ile we mnie jest wad, słabości, kompleksów, które chcę oddać do Bożej obróbki. Zrozumiałam, że Boża Miłość wszystko uleczy, bo leczy serce, bo muszę się nią napełnić najpierw, by Miłość bliźniego nie była tylko słowem. Ale bez Bożej Miłości nie zrobię żadnego kroku. Zabierz ode mnie wszystkie lęki.
.......
Doświadczyłam obecności Pana, tego, że jest przy mnie i chce do mnie mówić i prowadzić. Odpowiedział na wiele moich pytań i wątpliwości. Dzięki temu przestałem się Go bać.Poruszył moje serce w czasie Eucharystii i powiedział mi, że chce działać w moim życiu i je przemieniać.
.......
Często mam problem z zaufaniem i ten moment kursu jeszcze raz skłonił mnie do trwania przy Bogu, oddania Mu wszystkiego pomimo trudności. Efektem był pokój przewyższający ludzki umysł.
.......
W czasie adoracji przekonałem się o tym, że jeżeli Pan nas potrzebuje to zostawiamy wszystko, cokolwiek by to było i biegniemy do Niego odpowiadając na wezwanie Jezusa. Gotowi zawsze i wszędzie służyć naszemu Panu - Jezusowi Chrystusowi.Jego miłość do nas jest tak ogromna, że aż niepojęta, a my miłując Pana powinniśmy oddać Mu wszystko, co mamy stawiając Go w miłości na pierwszym miejscu, wszystko w 100% cokolwiek by to nie było lub ktokolwiek to by był.
.......
Najważniejszym momentem w kursie była decyzja przebaczenia mojemu ojcu. W okresie dzieciństwa (i nie tylko) byłam bardzo raniona przez mojego ojca, czego wynikiem jest nieakceptacja samej siebie.Do tej pory mam trudne relacje z moim ojcem, jak również ciężko nawiązuję relacje z innymi ludźmi.Przebaczyłam mu wszystkie wyrządzone. Kosztowało mnie wiele łez i negatywnych emocji, które targały moim sercem. Jednakże po skończeniu listu poczułam ulgę.
.......
Był to najtrudniejszy, ale i najpiękniejszy kurs, na jakim byłam. Jezus orał moje serce, tak jak się orze pole przed nowym zasiewem. Wybierał z mojej gleby te wielkie kamienie, które były na wierzchu i o których wiedziałam, ale i pokazywał mi te, które były gdzieś głęboko i o których nie miałam zielonego pojęcia. Pokazywał mi ile tak naprawdę ciągle zostawiałam dla siebie, mówiąc przy tym, że wszystko należy do Niego. Czas tych pięciu dni był dla mnie bolesną operacją, ale operacją niezbędną, aby żyć z Jezusem zdrowo i prawidłowo, tak jak Mistrz tego chce. Był to również piękny czas budowania relacji, niektórych nowych, a niektórych na nowo. Bóg leczył wiele zranień i burzył wiele murów, które przez te zranienia się nabudowały. Dlatego też spokojnie mogę powiedzieć, że "Jan" jest również kursem wspólnoty. Dziękuję Bogu za ten czas i to, co w nim uczynił. Wiem, co to znaczy być uczniem Jezusa i z pełną odpowiedzialnością mówię, że chcę nim być.
Kasia