Od jakiegoś czasu dostaję news letter ze strony www.mezczyzna.org.pl W tym tygodniu przyszedł artykuł na temat pornografii. Jest bardzo konkretny moim zdaniem dlatego postanowiłem go tu wkleić. Jeżeli znasz kogoś kto potrzebuje tych słów, po prostu wyślij link do tego wątku.
www.mezczyzna.org.pl napisał:
Futro wilka na północnych terenach jest czymś bardzo pożądanym, dzięki temu, że nie skrapla się i nie zamarza na nim oddech jest cennym wykończeniem kaptura każdego łowcy. Nie jest jednak łatwo upolować wilka. Eskimosi stosują ciekawą taktykę polowań na tego drapieżnika: smarują nóż kilkoma warstwami zamarzającej krwi, następnie wbijają nóż trzonkiem w ziemię tak, aby ostrze powleczone lodową skorupą krwi wystawało na zewnątrz. Kiedy wilk zbliża się zwabiony zapachem, zaczyna zlizywać krew. W trakcie zlizywania nacina sobie język, jednak siła pokusa jest tak duża, że liże nóż nadal raniąc się jeszcze bardziej, zlizując swą własną krew. Po jakimś czasie z powodu upływu krwi -zasypia, wtedy myśliwy zadaje śmiertelny cios.
Nie być jak wilk !!!
Zaczyna się różnie: różnica poglądów z żoną, problemy z dziećmi, gazeta wręczona przez kumpla, obejrzany nocą film, "przypadkowa" strona w internecie, przydrożna reklama lub widok prostytutki. Zaczynasz o tym rozmyślać i chcesz więcej. Wiesz, że to jest złe, ale nie potrafisz się oprzeć. Wpadłeś w sidła pornografii. Kolejne zdjęcie, film, wyobrażenie, kilka godzin potem czujesz się bezwartościowym śmieciem, człowiekiem bez charakteru, który zawiódł Boga i bliskich, ale nie umiesz się od tego uwolnić. Pornografia jak rak, przerzuca się do kolejnych dziedzin twojego życia. Do niskiej wartości siebie dochodzi rozkojarzenie w pracy, nerwowość, lęk przed zdemaskowaniem, bo co jeśli bliscy się dowiedzą, ludzie z kościoła, żona lub dzieci? Odrzucą mnie. Zaczynasz żyć w ogromnym stresie.
Podobnie jak wilk wiedzeni pożądaniem "zaspokajamy się" poprzez imitację prawdziwej wartości. To, co miało być życiem w Bożym zamiarze - przez pornografię staje się śmiercią. Na początku myślimy, że możemy w każdej chwili przerwać, ale kiedy próbujemy często ponosimy porażkę. Pomimo uczucia bólu wracamy do "noża" by się dalej kaleczyć. by pić własną krew.
Stajesz się coraz słabszy. kapitalnie pokazane jest to na tym klipie http://www.godtube.com/view_video.php?viewkey=97bd3ec16a2dc94ac95d Powoli ogień pożądania cię ogarnia, jesteś jak owad złapany w sieć, jak człowiek którego dom płonie.
"... gdyż przykazanie jest pochodnią, a nauka światłem; drogą życia zaś są napomnienia do karności strzegą cię bowiem od złej kobiety, od słodkiego języka cudzej, nie pożądaj w swym sercu jej piękności i niech cię nie złapie mruganiem swoich powiek (...) czy może kto zgarnąć ogień do swojego zanadrza, a jego odzienie się nie spali?" Prz 6,23-27
Wcześniej lub później konsekwencje "patrzenia" cię dopadną. Twoje życie stanie w płomieniach. Nie tylko możesz, ale musisz powiedzieć STOP. Zanim zniszczysz swoją relację z Bogiem, żoną, dziećmi, bliskimi, przyjaciółmi. Zanim ogień pochłonie twoje życie i dom. Sam przez to przeszedłem i wiem co możesz czuć, ale wiem też, że z Bogiem wolność od pornografii jest możliwa. Wiem też, że jest to walka duchowa o ciebie. Szatan przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Jezus przyszedł, abyśmy mieli życie i obfitowali (por. J 10,10). jeśli jesteś wolny:
Unikaj pułapek - nie daj się zabić!!!
Jeśli w nią wpadłeś, znajdź bojącego się Boga mężczyznę i otwórz się przed nim i Bogiem. Przełam barierę milczenia. Bycie wolnym jest o wiele ważniejsze od tego, co pomyślą o tobie ludzie. Modlę się o to dla siebie i ciebie.[/guote]
"... gdyż przykazanie jest pochodnią, a nauka światłem; drogą życia zaś są napomnienia do karności strzegą cię bowiem od złej kobiety, od słodkiego języka cudzej, nie pożądaj w swym sercu jej piękności i niech cię nie złapie mruganiem swoich powiek (...) czy może kto zgarnąć ogień do swojego zanadrza, a jego odzienie się nie spali?" Prz 6,23-27
Wcześniej lub później konsekwencje "patrzenia" cię dopadną. (...)
A możesz podać konkretnie, jakie to będą konsekwencje? W oparciu o to, co sam zacytowałeś wyżej ("... nauka światłem") proszę o linki do konkretnych badań naukowych, które jednoznacznie udowadniają negatywny wpływ pornografii na odbiorcę.
Czy też może tak sobie tylko siejemy przesądy, żeby tylko usprawiedliwić religijną dogmę (co oczywiście nie jest niczym nowym w historii "myśli" Kościoła rzymskokatolickiego)?
bardzo mnie ciekawi kim jesteś "A"... nie dość odważny/odważna, aby podpisać się pod własnymi wypowiedziami, ale podważający/podważająca na każdym kroku naukę Kościoła...
homoseksualizm, prezerwatywy, pornografia... takie tematy póki co odnalazłem, ale pewnie są poruszane jeszcze inne, których złą naturę będziesz podważać...
jak już pisałem w innym wątku, nie lubię się produkować dla anonimów, bo zwykle wrzucają tylko kilka wziętych nie wiadomo skąd argumentów (czasem słusznych, czasem nie), mącą wodę i znikają jak kamfora... temat negatywnego wpływu pornografii rówież chętnie podejmę twarzą w twarz.. takie małe wyzwanie :)
Chciałbym coś wyjaśnić odnośnie mojego komentarza wyżej, bo nie chcę być źle zrozumiany (i nie, Irku, nie robię tego pod wpływem Twojego komentarza, ale planowałem to dzisiaj napisać tak czy inaczej):
Intencją mojego komentarza nie była obrona pornografii jako takiej. To, co mnie mierzi, niezależnie od kontekstu, to sugerowanie naukowych podstaw (podczas gdy takich nie ma albo są słabe) do usprawiedliwiania religijnych zasad, a coś takiego miało miejsce w zacytowanym tekście (a przynajmniej ja to tak odebrałem).
Otóż tekst ten sugerował jakieś straszliwe konsekwencje "patrzenia". Co więcej, cytat wyżej sugerował, że istnieją jakieś naukowe podstawy do takiego twierdzenia ("... nauka [jest] światłem"). Otóż, o ile mi wiadomo, nie istnieją badania naukowe, które by jednoznacznie udowadniały negatywny wpływ pornografii na odbiorcę. Chciałem tylko zwrócić uwagę na ten fakt. Jeśli twierdzisz, że istnieją takie badania - to proszę, wskaż mi je.
Teraz ad rem:
Irek napisał:
bardzo mnie ciekawi kim jesteś "A"... nie dość odważny/odważna, aby podpisać się pod własnymi wypowiedziami, ale podważający/podważająca na każdym kroku naukę Kościoła...
Ty też nie podpisujesz się imieniem i nazwiskiem.
Cytat:
homoseksualizm, prezerwatywy, pornografia... takie tematy póki co odnalazłem, ale pewnie są poruszane jeszcze inne, których złą naturę będziesz podważać...
W innym wątku wspomniałem też o aborcji (osobiście uważam, że kiedy ciąża jest wynikiem przestępstwa albo stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia lub życia matki, to powinna być dozwolona, przynajmniej w początkowym okresie ciąży) oraz in-vitro.
Cytat:
jak już pisałem w innym wątku, nie lubię się produkować dla anonimów, bo zwykle wrzucają tylko kilka wziętych nie wiadomo skąd argumentów (czasem słusznych, czasem nie), mącą wodę i znikają jak kamfora... temat negatywnego wpływu pornografii rówież chętnie podejmę twarzą w twarz.. takie małe wyzwanie :)
A dlaczego nie na tym forum? Jeśli przedstawisz rzetelne badania naukowe, to mnie przekonasz do swoich racji.
Chciałbym coś wyjaśnić odnośnie mojego komentarza wyżej, bo nie chcę być źle zrozumiany (i nie, Irku, nie robię tego pod wpływem Twojego komentarza, ale planowałem to dzisiaj napisać tak czy inaczej):
Intencją mojego komentarza nie była obrona pornografii jako takiej (bliska pornografii prostytucja to z pewnością nie jest pozytywne społecznie zjawisko).
Tyle dobrze... bo Twoja wcześniejsza odpowiedź brzmiała właśnie jak obrona pornografii, tzn. że nie istnieje jej negatywny wpływ, skoro nie przytoczono żadnych badań itp.
A napisał:
To, co mnie mierzi, niezależnie od kontekstu, to sugerowanie naukowych podstaw (podczas gdy takich nie ma albo są słabe) do usprawiedliwiania religijnych zasad, a coś takiego miało miejsce w zacytowanym tekście (a przynajmniej ja to tak odebrałem).
Ogólny problem różnego rodzaju badań, szczególnie statystycznych (którymi można dość swobodnie manipulować dobierając odpowiednią grupę badaną), jest taki, że zleca je ten, kto chciałby uzyskać określoną odpowiedź.. jakiś czas temu bodajże na onecie (bo gdzieżby indziej? :D) był artykuł na temat badań któregoś z amerykańskich (lol) uniwersytetów, w których to nie jakieś tam szaraki, ale "mózgi" stwierdzają absolutny brak negatywnego wpływu pornografii... interesujące, nieprawdaż? :) ciekawe ile to kosztowało :)
Prawda jest taka, że wszelki szajs podadzą Ci na złotym talerzyku osoby zainteresowane wkręceniem Cię w coś, omamieniem, uzależnieniem i w dalszym etapie zbiciem niezłej kasy... A alternatyw to już musisz sobie poszukać, bo niestety nie zawsze znajdzie się ktoś (osoba lub organizacja), której będzie aż tak bardzo zależało na Tobie, jak tamtym na zniszczeniu Ciebie, sprowadzeniu do parteru i na tym, żebyś czołgając się (fizycznie lub moralnie) w zębach przynosił im swoje pieniądze, aby uzyskać choć odrobinę badziewia, które Cię uzależniło... więc jedni robią co mogą (a bez Twojej woli mogą niewiele), żeby wyprowadzić Cię na prostą, a drudzy pchają się z buciorami do Twojego życia nie pytając się nawet o zdanie.
Wujek google podpowiada taki oto artykuł na temat wpływu pornografii (poparty literaturą, a nie tylko "amerykańscy naukowcy dowiedli"):
Dla jednych to już dużo, dla innych mało.. w każdym razie drastyczna zmiana w sposobie postrzegania kobiet jest dość istotnym wpływem.
A napisał:
Otóż, o ile mi wiadomo, nie istnieją badania naukowe, które by jednoznacznie udowadniały negatywny wpływ pornografii na odbiorcę. Chciałem tylko zwrócić uwagę na ten fakt. Jeśli twierdzisz, że istnieją takie badania - to proszę, wskaż mi je.
Trzeba by zapytać wujka google :)
Irek napisał:
Ty też nie podpisujesz się imieniem i nazwiskiem.
Jak by nie było, jestem określony poprzez wspólnotę, do której należę, a na której forum właśnie piszesz oraz przez unikatowe (tak mi się wydaje, innego nie kojarzę) we wspólnocie imię...
a o Tobie nie wiadomo nic.. imię, płeć, miasto itd. Choć zakładam, że facet, bo przeważnie to my mącimy wodę w poszukiwaniu konkretów (takie odnoszę ogólne wrażenie :) ) Mi tam wcale nie zależy na znaniu Cię z nazwiska, znaniu Twojego adresu itp, bo po co mi to? Lubię po prostu wiedzieć z kim piszę i co więcej, czy mogę z tą osobą porozmawiać (co bym wolał zamiast klepać literki). Choć tak naprawdę nawet będąc od nas możesz utrzymywać, że jesteś Franek z Synsynopola pod Radomiem ;)
A napisał:
W innym wątku wspomniałem też o aborcji (...) oraz in-vitro.
Jeszcze do nich nie dotarłem, ale podobno o in-vitro był dobry artykuł w Gościu Niedzielnym.. chociaż nie miałem okazji przeczytać, to mi go polecali, wiec pewnie jest dobry...
A napisał:
A dlaczego nie na tym forum? Jeśli przedstawisz rzetelne argumenty, to mnie przekonasz do swoich racji.
tylko że ja wcale nie chcę Cię przekonywać do swoich racji :) to Tobie powinno zależeć na Twoim życiu, co z nim zrobisz, w jakim pójdziesz kierunku itp. :)
a dlaczego nie na forum? w sumie już i tak dużo piszę na forum, choć raczej w kwestiach formalnych... trochę eseje się z tego robią ;) ale przede wszystkim to nie to samo... roztrząsanie spraw na forum to trochę jak oświadczyć się dziewczynie przez GG albo przez SMSa.. no co? przecież napisałem, co myślę, nie? a jednak to nie to samo, co spotkać się z drugą osobą twarzą w twarz i usłyszeć co ma do powiedzenia :)
Od jakiegoś czasu dostaję news letter ze strony www.mezczyzna.org.pl W tym tygodniu przyszedł artykuł na temat pornografii. Jest bardzo konkretny moim zdaniem dlatego postanowiłem go tu wkleić. Jeżeli znasz kogoś kto potrzebuje tych słów, po prostu wyślij link do tego wątku.
Nie być jak wilk !!!
Zaczyna się różnie: różnica poglądów z żoną, problemy z dziećmi, gazeta wręczona przez kumpla, obejrzany nocą film, "przypadkowa" strona w internecie, przydrożna reklama lub widok prostytutki. Zaczynasz o tym rozmyślać i chcesz więcej. Wiesz, że to jest złe, ale nie potrafisz się oprzeć. Wpadłeś w sidła pornografii. Kolejne zdjęcie, film, wyobrażenie, kilka godzin potem czujesz się bezwartościowym śmieciem, człowiekiem bez charakteru, który zawiódł Boga i bliskich, ale nie umiesz się od tego uwolnić. Pornografia jak rak, przerzuca się do kolejnych dziedzin twojego życia. Do niskiej wartości siebie dochodzi rozkojarzenie w pracy, nerwowość, lęk przed zdemaskowaniem, bo co jeśli bliscy się dowiedzą, ludzie z kościoła, żona lub dzieci? Odrzucą mnie. Zaczynasz żyć w ogromnym stresie. Podobnie jak wilk wiedzeni pożądaniem "zaspokajamy się" poprzez imitację prawdziwej wartości. To, co miało być życiem w Bożym zamiarze - przez pornografię staje się śmiercią. Na początku myślimy, że możemy w każdej chwili przerwać, ale kiedy próbujemy często ponosimy porażkę. Pomimo uczucia bólu wracamy do "noża" by się dalej kaleczyć. by pić własną krew. Stajesz się coraz słabszy. kapitalnie pokazane jest to na tym klipie http://www.godtube.com/view_video.php?viewkey=97bd3ec16a2dc94ac95d Powoli ogień pożądania cię ogarnia, jesteś jak owad złapany w sieć, jak człowiek którego dom płonie.
"... gdyż przykazanie jest pochodnią, a nauka światłem; drogą życia zaś są napomnienia do karności strzegą cię bowiem od złej kobiety, od słodkiego języka cudzej, nie pożądaj w swym sercu jej piękności i niech cię nie złapie mruganiem swoich powiek (...) czy może kto zgarnąć ogień do swojego zanadrza, a jego odzienie się nie spali?" Prz 6,23-27
Wcześniej lub później konsekwencje "patrzenia" cię dopadną. Twoje życie stanie w płomieniach. Nie tylko możesz, ale musisz powiedzieć STOP. Zanim zniszczysz swoją relację z Bogiem, żoną, dziećmi, bliskimi, przyjaciółmi. Zanim ogień pochłonie twoje życie i dom. Sam przez to przeszedłem i wiem co możesz czuć, ale wiem też, że z Bogiem wolność od pornografii jest możliwa. Wiem też, że jest to walka duchowa o ciebie. Szatan przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Jezus przyszedł, abyśmy mieli życie i obfitowali (por. J 10,10). jeśli jesteś wolny:
Unikaj pułapek - nie daj się zabić!!!
Jeśli w nią wpadłeś, znajdź bojącego się Boga mężczyznę i otwórz się przed nim i Bogiem. Przełam barierę milczenia. Bycie wolnym jest o wiele ważniejsze od tego, co pomyślą o tobie ludzie. Modlę się o to dla siebie i ciebie.[/guote]
"... gdyż przykazanie jest pochodnią, a nauka światłem; drogą życia zaś są napomnienia do karności strzegą cię bowiem od złej kobiety, od słodkiego języka cudzej, nie pożądaj w swym sercu jej piękności i niech cię nie złapie mruganiem swoich powiek (...) czy może kto zgarnąć ogień do swojego zanadrza, a jego odzienie się nie spali?" Prz 6,23-27
Wcześniej lub później konsekwencje "patrzenia" cię dopadną. (...)
A możesz podać konkretnie, jakie to będą konsekwencje? W oparciu o to, co sam zacytowałeś wyżej ("... nauka światłem") proszę o linki do konkretnych badań naukowych, które jednoznacznie udowadniają negatywny wpływ pornografii na odbiorcę.
Czy też może tak sobie tylko siejemy przesądy, żeby tylko usprawiedliwić religijną dogmę (co oczywiście nie jest niczym nowym w historii "myśli" Kościoła rzymskokatolickiego)?
----
CytatyBiblijne.pl
bardzo mnie ciekawi kim jesteś "A"... nie dość odważny/odważna, aby podpisać się pod własnymi wypowiedziami, ale podważający/podważająca na każdym kroku naukę Kościoła...
homoseksualizm, prezerwatywy, pornografia... takie tematy póki co odnalazłem, ale pewnie są poruszane jeszcze inne, których złą naturę będziesz podważać...
jak już pisałem w innym wątku, nie lubię się produkować dla anonimów, bo zwykle wrzucają tylko kilka wziętych nie wiadomo skąd argumentów (czasem słusznych, czasem nie), mącą wodę i znikają jak kamfora... temat negatywnego wpływu pornografii rówież chętnie podejmę twarzą w twarz.. takie małe wyzwanie :)
Chciałbym coś wyjaśnić odnośnie mojego komentarza wyżej, bo nie chcę być źle zrozumiany (i nie, Irku, nie robię tego pod wpływem Twojego komentarza, ale planowałem to dzisiaj napisać tak czy inaczej):
Intencją mojego komentarza nie była obrona pornografii jako takiej. To, co mnie mierzi, niezależnie od kontekstu, to sugerowanie naukowych podstaw (podczas gdy takich nie ma albo są słabe) do usprawiedliwiania religijnych zasad, a coś takiego miało miejsce w zacytowanym tekście (a przynajmniej ja to tak odebrałem).
Otóż tekst ten sugerował jakieś straszliwe konsekwencje "patrzenia". Co więcej, cytat wyżej sugerował, że istnieją jakieś naukowe podstawy do takiego twierdzenia ("... nauka [jest] światłem"). Otóż, o ile mi wiadomo, nie istnieją badania naukowe, które by jednoznacznie udowadniały negatywny wpływ pornografii na odbiorcę. Chciałem tylko zwrócić uwagę na ten fakt. Jeśli twierdzisz, że istnieją takie badania - to proszę, wskaż mi je.
Teraz ad rem:
bardzo mnie ciekawi kim jesteś "A"... nie dość odważny/odważna, aby podpisać się pod własnymi wypowiedziami, ale podważający/podważająca na każdym kroku naukę Kościoła...
homoseksualizm, prezerwatywy, pornografia... takie tematy póki co odnalazłem, ale pewnie są poruszane jeszcze inne, których złą naturę będziesz podważać...
jak już pisałem w innym wątku, nie lubię się produkować dla anonimów, bo zwykle wrzucają tylko kilka wziętych nie wiadomo skąd argumentów (czasem słusznych, czasem nie), mącą wodę i znikają jak kamfora... temat negatywnego wpływu pornografii rówież chętnie podejmę twarzą w twarz.. takie małe wyzwanie :)
A dlaczego nie na tym forum? Jeśli przedstawisz rzetelne badania naukowe, to mnie przekonasz do swoich racji.
Pozdrawiam serdecznie.
----
CytatyBiblijne.pl
Chciałbym coś wyjaśnić odnośnie mojego komentarza wyżej, bo nie chcę być źle zrozumiany (i nie, Irku, nie robię tego pod wpływem Twojego komentarza, ale planowałem to dzisiaj napisać tak czy inaczej):
Intencją mojego komentarza nie była obrona pornografii jako takiej (bliska pornografii prostytucja to z pewnością nie jest pozytywne społecznie zjawisko).
Tyle dobrze... bo Twoja wcześniejsza odpowiedź brzmiała właśnie jak obrona pornografii, tzn. że nie istnieje jej negatywny wpływ, skoro nie przytoczono żadnych badań itp.
To, co mnie mierzi, niezależnie od kontekstu, to sugerowanie naukowych podstaw (podczas gdy takich nie ma albo są słabe) do usprawiedliwiania religijnych zasad, a coś takiego miało miejsce w zacytowanym tekście (a przynajmniej ja to tak odebrałem).
W ramach tzw. pół żartem pół serio:
http://demotywatory.pl/529955
http://demotywatory.pl/709878
Ogólny problem różnego rodzaju badań, szczególnie statystycznych (którymi można dość swobodnie manipulować dobierając odpowiednią grupę badaną), jest taki, że zleca je ten, kto chciałby uzyskać określoną odpowiedź.. jakiś czas temu bodajże na onecie (bo gdzieżby indziej? :D) był artykuł na temat badań któregoś z amerykańskich (lol) uniwersytetów, w których to nie jakieś tam szaraki, ale "mózgi" stwierdzają absolutny brak negatywnego wpływu pornografii... interesujące, nieprawdaż? :) ciekawe ile to kosztowało :)
Prawda jest taka, że wszelki szajs podadzą Ci na złotym talerzyku osoby zainteresowane wkręceniem Cię w coś, omamieniem, uzależnieniem i w dalszym etapie zbiciem niezłej kasy... A alternatyw to już musisz sobie poszukać, bo niestety nie zawsze znajdzie się ktoś (osoba lub organizacja), której będzie aż tak bardzo zależało na Tobie, jak tamtym na zniszczeniu Ciebie, sprowadzeniu do parteru i na tym, żebyś czołgając się (fizycznie lub moralnie) w zębach przynosił im swoje pieniądze, aby uzyskać choć odrobinę badziewia, które Cię uzależniło... więc jedni robią co mogą (a bez Twojej woli mogą niewiele), żeby wyprowadzić Cię na prostą, a drudzy pchają się z buciorami do Twojego życia nie pytając się nawet o zdanie.
Wujek google podpowiada taki oto artykuł na temat wpływu pornografii (poparty literaturą, a nie tylko "amerykańscy naukowcy dowiedli"):
http://www.szkolnictwo.pl/index.php?id=PU6096
Otóż tekst ten sugerował jakieś straszliwe konsekwencje "patrzenia".
Jeden z wpływów pornografii na zachowania ludzi przedstawiono z pewną dozą humoru tutaj:
http://demotywatory.pl/524505
Dla jednych to już dużo, dla innych mało.. w każdym razie drastyczna zmiana w sposobie postrzegania kobiet jest dość istotnym wpływem.
Otóż, o ile mi wiadomo, nie istnieją badania naukowe, które by jednoznacznie udowadniały negatywny wpływ pornografii na odbiorcę. Chciałem tylko zwrócić uwagę na ten fakt. Jeśli twierdzisz, że istnieją takie badania - to proszę, wskaż mi je.
Trzeba by zapytać wujka google :)
Ty też nie podpisujesz się imieniem i nazwiskiem.
Jak by nie było, jestem określony poprzez wspólnotę, do której należę, a na której forum właśnie piszesz oraz przez unikatowe (tak mi się wydaje, innego nie kojarzę) we wspólnocie imię...
a o Tobie nie wiadomo nic.. imię, płeć, miasto itd. Choć zakładam, że facet, bo przeważnie to my mącimy wodę w poszukiwaniu konkretów (takie odnoszę ogólne wrażenie :) ) Mi tam wcale nie zależy na znaniu Cię z nazwiska, znaniu Twojego adresu itp, bo po co mi to? Lubię po prostu wiedzieć z kim piszę i co więcej, czy mogę z tą osobą porozmawiać (co bym wolał zamiast klepać literki). Choć tak naprawdę nawet będąc od nas możesz utrzymywać, że jesteś Franek z Synsynopola pod Radomiem ;)
Jeszcze do nich nie dotarłem, ale podobno o in-vitro był dobry artykuł w Gościu Niedzielnym.. chociaż nie miałem okazji przeczytać, to mi go polecali, wiec pewnie jest dobry...
A dlaczego nie na tym forum? Jeśli przedstawisz rzetelne argumenty, to mnie przekonasz do swoich racji.
tylko że ja wcale nie chcę Cię przekonywać do swoich racji :) to Tobie powinno zależeć na Twoim życiu, co z nim zrobisz, w jakim pójdziesz kierunku itp. :)
a dlaczego nie na forum? w sumie już i tak dużo piszę na forum, choć raczej w kwestiach formalnych... trochę eseje się z tego robią ;) ale przede wszystkim to nie to samo... roztrząsanie spraw na forum to trochę jak oświadczyć się dziewczynie przez GG albo przez SMSa.. no co? przecież napisałem, co myślę, nie? a jednak to nie to samo, co spotkać się z drugą osobą twarzą w twarz i usłyszeć co ma do powiedzenia :)