• W Filipie zachwyciło mnie to, że ukazuje esencję elementarnej wiedzy, plus doświadczenie żywego i prawdziwego Boga. Osobiście moja droga trwała 1,5 roku formacji, żeby doświadczyć tego wszystkiego. Polecam szczególnie ludziom, którzy zupełnie nie mają pojęcia o co chodzi w całym Kościele. Asia z Katowic
• Czas, który przeżyłam przed kursem był bardzo ciężki - czułam beznadzieję, żal, złość i smutek. A co najgorsze, mimo pragnienia bycia blisko Boga - nie odczuwałam Go. Jedyne co czułam, to pustka i osamotnienie. Przyjeżdżając na kurs Filip pragnęłam się otworzyć, zacząć na nowo radośnie żyć, w relacji z ojcem. Początkowe modlitwy były bardzo ciężkie, bo słowa, które wypowiadałam wydawały mi się puste, nie mogłam się otworzyć choć tak bardzo tego chciałam i potrzebowałam. Pierwszy raz od dłuższego czasu czułam się po prostu BEZSILNA. Drugiego dnia Bóg zadziałał tak, że poczułam się nowym, świeżym człowiekiem. I przyszły radość, pokój. Nareszcie umiałam się znów otworzyć. Podczas modlitwy do Ducha Świętego Bóg dał mi przekonanie, że jest przy mnie, że nigdy mnie nie opuścił i nawet gdy wszystko jest niepewne On jest pewny. Naładowałam baterię. Sercową baterię. Doświadczyłam tu ogromnej bliskości Ojca, Boga jako żywej Osoby. Boga, który kocha mnie nie za moje dobre cechy, ale po prostu za to, że jestem. Przyjechałam tutaj z ogromnym pragnieniem doświadczenia i tego, żeby wreszcie odżyć, żeby nie było już smutku i bezsilności. I teraz wiem, że jeśli jest pragnienie i prośba to naprawdę można doświadczyć. Marta J.
• Przyjeżdżając tu nie potrafiłem zaakceptować swojej przeszłości. Początek roku był dla mnie strasznym czasem. Do tego stopnia, że wpadłem w towarzystwo, z którego trudno mi było wyjść. W wakacje uczestniczyłem w rekolekcjach, które były dla mnie bardzo owocnym czasem. Dzięki nim udało mi się wyjść z moich nałogów. Czułem się szczęśliwy do czasu, aż wróciłem do mojego środowiska. Przeszłość nie daje o sobie tak łatwo zapomnieć. Nie mogłem zaakceptować tego, że jeszcze pół roku temu stoczyłem się poza margines. Nie potrafiłem spojrzeć w oczy osobom, z którymi jeszcze niedawno tak świetnie „bawiłem się" na imprezie. Bałem się tej miłości, której doświadczyłem. Nie potrafiłem w moim otoczeniu cieszyć się obecnością Boga. Miałem nawet zamiar z niej zrezygnować. Chciałem opuścić moją wspólnotę, wymyśliłem najważniejsze powody mojego odejścia. Prawdziwym powodem było to, że wstydziłem się ich (przed moimi „kolegami"). Bałem się tego powiedzieć. Po namowach zostałem, choć moje obawy się nie skończyły. Moja zmiana była za wielka wstydziłem się oazy i tego, że do niej należę. Kiedy ktoś z mojej wspólnoty podchodził na korytarzu w szkole porozmawiać, modliłem się tylko o to, aby nikt nie widział. Kiedy tu przyjechałem zrozumiałem, że to co wydarzyło się kiedyś zostało mi już wybaczone. Poczułem się wielkim szczęściarzem. Szczęściarzem, dlatego, że Bóg mnie kocha. Teraz wiem, że wspólnota jest dla mnie darem od Boga, wiem, że mogę na nich polegać i wiem, że zachowałem się jak idiota chcąc z niej zrezygnować. Przepraszam osoby z mojej wspólnoty, które musiały znosić mój „humor". Ciężko jest mi siebie zaakceptować, ciężko kiedy widzę tyle problemów. Ale chcę się oddać Bogu w całości, wszystkie moje problemy Jemu powierzyć. I ufam, że z Jego pomocą wszystko będzie dobrze;). ***
• Dla mnie najważniejszym momentem, który mnie dotknął był moment wyznania, że jestem grzesznikiem. Jadąc na kurs nie wiedziałam czego mam się spodziewać i co przeżyję tak naprawdę. Ten moment był tym na co chyba czekałam, to coś, co rozwiązało moje ciągle nurtujące pytania i walki z tym grzechem, z którym miałam problem. Chwała niech będzie Panu. ***
• Chyba najważniejszym momentem kursu była sobotnia modlitwa. Nie było „fajerwerków", „dynamitu", „Ducha przychodzącego z mocą". Czułam jednak częściowe przełamanie „tamy", która utrudniała mi wejście w modlitwę wieczernika, modlitwę równoczesną. Nie myliły mnie słowa prowadzącego modlitwę. Doświadczyłem też dużej walki, walki z pokusami: „to już twoja kolejna modlitwa i znowu nic z tego nie będzie, niczego to już nie zmieni", „patrz inni doświadczają empirycznie wylania, a Ty nic nie czujesz". No i faktycznie nic nie poczułem, ale... miałem siłę do odrzucenia tych pokus. Modliłem się słowami „działaj nie tak jak ja chcę, ale jak Ty chcesz" i czułem się w tym wolny bez ściskania pośladków, ale czułem też granicę, którą, jeśli przekroczę będzie haja: pokłócę się po raz kolejny z JHS. No i się nie pokłóciłem. Love Malik
• Zawsze myślałam, że słowa „Bóg cię kocha", „Jezus już cię zbawił" są puste i oklepane przez Kościół. Chodziłam do niego z wiarą, ale bez głębszego przekonania. Nie zawsze potrafiłam ufać Bogu i oddać Mu ster własnego życia. Chciałam wszystko robić sama, bo wiedziałam co się dzieję, ale jednocześnie prosiłam Boga o pomoc. Często czułam pustkę, jakbym nie miała kompletnie nikogo. Płacząc pytałam Go dlaczego pozwala, aby tak się działo, aby alkoholizm matki niszczył mi życie. Po przyjeździe na kurs Filip, w drugim dniu, słowa z umysłu przeszły do serca. Wiem, że Bóg jest ze mną i że tak naprawdę nigdy mnie nie zostawił. Teraz wiem, że jest to Bóg żywy i chcę aby prowadził mnie za rękę swoją drogą. Zrozumiałam też, że Bóg postawił na mojej drodze osoby, które pomogły mi się nawrócić. Wezwał mnie tutaj po imieniu i odpowiedział tym na moje prośby. Mimo, że nawrócenie się to proces, wierzę, że Bóg pomoże mi wytrwać i podążyć za Nim. ***
• 1. Doświadczyłam wielu wątpliwości. 2. Zauważyłam, że nie jestem sama ze swoim cierpieniem. 3. Zrozumiałam, że są wokół mnie ludzie, którzy często wyciągają rękę do pomocy, a ja w głębokim smutku ich nie zauważam. 4. Odkryłam w sobie dodatkowe pokłady sił do walki z przygniatającą rzeczywistością. 5. Doznałam inspiracji jak zmagać się z chorobą, chorobą nieuleczalną bliskiej osoby. 6. Odczułam paraliżujący strach przed powrotem do domu. 7. Spotkane osoby na kursie dodały mi otuchy. 8. Na nowo wzmocniłam nadzieję w swoim sercu. 9. Odczułam ogromną potrzebę zaproszenia na „kurs Filipa" -„Nowe Życie" mojej siostry. 10. Nie znalazłam sposobu na odblokowanie serca dlatego trwam w modlitwie. B.
• Decyzja o uznaniu Jezusa za Pana mojego życia była najważniejszym momentem kursu dla mnie. Wiem, że Jezus potraktował to poważnie, dlatego też i ja pragnę tak to traktować. Podjęłam decyzję, by Jezusowi oddać wszystko, bez wyjątku, ale jest to póki co trudne do wykonania. Najtrudniejsza chwila kursu nastąpiła niedługo po modlitwie o wylanie darów Ducha Świętego, gdy nieco wyciszony, z odrodzoną nadzieją w sercu zderzyłem się z brutalną rzeczywistością. Niestety, tym razem poległem, ale wierzę, że Jezus - Mój Pan umocni mnie bym przezwyciężył te wszelkie trudności i zranienia. Dzięki. ***
• Najważniejszym momentem tego kursu było przyjęcie Boga jako Jedynego Pana, ponieważ był to mój tak naprawdę pierwszy raz, gdy oficjalnie podejmowałem taką decyzję. Wielokrotnie mówiłem, że Bóg jest mym Panem, lecz tak naprawdę dopiero tutaj czułem, że mówię to naprawdę i bez owijania w bawełnę. To było świetne przeżycie i za to chwała Panu!!!!!! Kaczmarek Kamil
• 1. Mogłem jakoś doświadczyć jakość Bożego Ducha i Bożej miłości. Nie było to coś nieoczekiwanego, gdyż niejeden raz przeżyłem modlitwę o zstąpienie Ducha Św. i jak zawsze czułem wielką radość mogąc być uczestnikiem tejże modlitwy. 2. Nie był to jednak taki czas, który zapaliłby mnie jakoś „wybitniej" niż Msza Wspólnotowa. Być może wynika to z faktu, że prędzej doświadczyłem tego, co „Filip" miał mi przekazać. Innym powodem mogła być znajomość pewnej części treści przekazywanej, której nauczyłem się w życiu , wspólnocie, czy na Mszach Św. Ufam jednak Bogu, że nie był to czas stracony. ***
• Spotkanie w modlitwie w gronie ludzi myślących tak samo o Bogu jako o ukochanym Ojcu. Nasycenie swego serca miłością. Poznanie Boga na nowo, spojrzenie na Jego miłość z zupełnie innej perspektywy, wymuszenie zadania sobie pytania czy twoja wiara powinna pozostać taka jak dotąd, czy raczej ewoluować w coś zupełnie innego. Doświadczenie wspólnoty z pozostałymi osobami oraz przyjęcie Ducha Świętego. Zdanie sobie sprawy, że miłość jaką obdarza nas Ojciec jest bezinteresowna, niezależnie od tego jakie grzechy popełniłem. ***
• Podjęcie decyzji o przyjęciu Chrystusa jako Pana mego życia było moją odpowiedzią, jest moją odpowiedzią, na Jego kołatanie do mego serca, było i jest odpowiedzią na Jego głos wzywający mnie po imieniu. Czuję głębokie pragnienie Jego obecności w moim życiu. Treści, które otrzymałam tutaj uświadomiły mi bardzo wiele i pomogły podjąć decyzję. Doświadczenie bezwzględnej Bożej Miłości, przyznanie się do bycia grzesznikiem, otwarcie na działanie Ducha Świętego pokazało mi, że to Chrystus, mój Zbawiciel, pragnie kroczyć razem ze mną. Wiem, czuję, że jest przy mnie i tu pozostanie, o ile Mu na to pozwolę. Pojawiło się przeczucie, że problemy, głównie w relacjach z rodzicami i rodzeństwem, już nie są krzyżem, który muszę sama nieść. Obok mnie dźwiga ten ciężar Jezus i pokazuje mi zarazem drogę ku wyzwoleniu, ku naprawieniu tych relacji, dzięki natchnieniu Ducha Świętego. Za ten dobry czas chwała Panu. Aneta
• Przed przyjazdem na kurs byłam zła na Boga, myślałam, że ma mnie gdzieś, nie ufałam Mu. Z początku było ciężko, nie wierzyłam w słowa pierwszej konferencji. Moje serce wyglądało jak moja lewa dłoń (czyt. pocięłam się). W momencie uznania siebie jako grzesznika zobaczyłam swoje wnętrze na zewnątrz. Brzydziłam się i znienawidziłam samej siebie. Tak siebie nienawidziłam, że poczułam, że nie jestem godna przyjąć łaski Pana. Chwilę przed modlitwą o wylanie Ducha Świętego wszystko zrozumiałam; obudziło się we mnie pragnienie Ducha i chęć przebaczenia innym. Miałam problem z przebaczeniem samej sobie, lecz Duch Św. mi w tym pomógł. Był to dla nie trudny czas, ale bardzo ważny. 10 oklasków dla Jezusa. Xyz
• Miałam dużo wątpliwości, czy w ogóle przyjechać, dziś cieszę się, że wytrwałam do końca. Momentem szczególnym było chwila po modlitwie o wylanie Ducha Św., Pan Bóg, Mój Ojciec, Tatuś, przyszedł do mnie z jednym prostym, ale dla mnie szczególnie ważnym słowem: „Jestem". To spotkanie zaprowadziło w moim sercu spokój i ukojenie, których od dawna szukałam, no i chęć wejścia w bliższą relację z Bogiem. Za to chwała Panu:). Daria
• Kiedy wczoraj mówiono o Duchu Św., o tym, że Bóg cheę nam go dać i pyta czy go przyjmiemy, bardzo chciałam Go przyjąć, poszłam do grupki ludzi, która się za mnie modliła o przyjście Ducha Św. Nic szczególnego wtedy nie czułam, ale kiedy odeszłam stamtąd chciało mi się płakać, zaczęło mnie trzęś. Targały mną silne emocje. Wtedy wieczorem pierwszy raz podziękowałam Bogu za ten dzień, w ogóle pierwszy raz modliłam się do Boga własnymi słowami. ***
• Przyjeżdżając na ten kurs miałem myśli, że zmieni się moje życie. Wszystko to, co było w nim nie tak. Myślę, że tak teraz jest, Bóg zabrał moje lęki, nałogi i teraz wiem, że On jest moim Zbawcą. Wiem, że te grzechy, nieczystość, kłótnie z rodziną, komputer, to wszystko przybiłem z Jezusem do krzyża i zdałem sobie sprawę, ze już jestem zbawiony i Jezus obdarza mnie łaską. ***
• Słowo Boże czytałam b. rzadko - czasem z braku czasu, czasem z braku potrzeby. Mam nadzieję, że Biblia od teraz będzie na moim stole, w zasięgu ręki, że uda mi się zachęcić także moich domowników do przeczytania choćby kilku wersetów. Oczywiście z Bożą pomocą się uda. ***
• Kurs Filip był dla mnie dobrym czasem, cieszę się, że w nim uczestniczyłam. Dużo się nauczyłam. Wizualizace konferencji uświadomiły mi, że to o czym słyszę, czyli moja wiara w Boga nie jest tylko teorią. Najważniejszym momentem była modlitwa wstawiennicza, której się strasznie obawiałam. Toczyła się we mnie walka ze słabościami i z lękami, strachem, poczuciem pragnienia oraz własnym „ja". Dzięki wsparciu uczestników i kilku ważnych rozmowach i modlitwie wstawienniczej otrzymałam poczucie bezpieczeństwa, podbudowania własnej wartości i otwartości na Ducha Świętego oraz jego łaski. Zaufałam Bogu, cieszę się z tego co mnie tu spotkało i wierzę, że Bóg będzie działał zawsze w moim sercu oraz pomagał walczyć ze złem, które tak często blisko mnie jest. Agnieszka
• Tydzień temu wróciłam do Pana Boga, po dość bolesnym upadku. Zmalało poczucie mojej własnej wartości i przyjechałam z nastawieniem, ze chcę odbudować moją relację z Panem, że chcę, aby On mnie uzdrowił, chciałam, żeby wydarzyło się coś, co sprawi, że odbuduje się to, co zniszczyłam. Moment, kiedy usłyszałam, że Pan Bóg kocha mnie osobiście, że Jego miłość jest bezgraniczna i bezwarunkowa, że kocha mnie mimo tych wszystkich grzechów, błędów, które popełniłam, był zwróceniem się na nowo na Niego. Uświadomiłam sobie na nowo to o czym zapomniałam -że nie ważne, co zrobię, Pan Bóg mnie kocha i już mi wybaczył. Przy okazji przebaczyłam sobie i innym ludziom, którzy mnie skrzywdzili oraz Panu Bogu. Podjęłam decyzję, po raz kolejny, że chcę aby Bóg był Panem mojego życia, moim Panem. Doświadczyłam dużej miłości, uzdrowienia z mojego błędnego myślenia. Niestety mimo tego wszystkiego teraz czuję się okropnie, jestem „rozwalona" wewnętrznie, toczę walkę duchową, którą mam nadzieję, że z pomocą Pana uda mi się przetrwać i wygrać. On już zwyciężył i chciałbym, żeby zwyciężył w moim życiu. Chwała Panu. Agnieszka
• Najważniejszym momentem na kursie Filip, po chwili namysłu, zdawało się przyjście Ducha Świętego. Czas kiedy klęcząc słyszałem nad sobą modlitwy dwójki szczególnych osób trzymających ręce na moich ramionach. W pewnym momencie wszystko zaczęło przyśpieszać. W głowie czułam jak wszystko wiruje. W tym czasie jedna z modlących się osób trzymała swoją dłoń na moim sercu. Było mi wyjątkowo spokojnie i dobrze, choć wir w głowie nie zmniejszał tempa. To niezwykłe przeżycie. Nieporównywalne z niczym innym. Jednak ważniejsza chwila tutaj, to moment spowiedzi. Dawno nie czułem strachu, ani wątpliwości. Po prostu poszedłem i ta odwaga pozwoliła mi później na wspólną modlitwę i przyjęcie Boga. Przed przyjazdem, czytając podobną notatkę, przyjąłbym ją ironicznym uśmiechem. Dzisiaj czuję radość i chęć służenia. Dzięki. ***
• W moim życiu bardzo wiele osób mnie raniło. Nie wiem czemu tak się działo, ale wiem, że chciałam jak najlepiej, a wychodziło na to, że chcę źle. Nikt mnie za złe słowa, krytykę nie przepraszał, upatrując we mnie całe zło. Miałam dość osób wokół mnie, nawet najbliższych, miałam dość takiego życia, wołałam do Boga, żeby coś zrobił, bo nie dam rady tak dalej żyć. I Bóg przyprowadził mnie za pomocą bliskiej osoby na kurs Filip, abym przebaczyła w sercu tym wszystkim osobom dzięki, którym rana w moim sercu krwawiła. Bóg dał mi inne spojrzenie na te osoby i na mnie samą, pomógł wybaczyć. Za ten czas chwała Panu! ***
• Przyjechałam na kurs Filip z konkretną intencją, przede wszystkim z pragnieniem uzdrowienia ze zranień i krzywd, które spotkały mnie w życiu, ponieważ czułam, że nie mam sił, jestem wypompowana i potrzebuję pomocy. Pierwszy dzień był dla mnie trudny, toczyłam wielką walkę między wątpliwościami a wiarą, że moja sytuacja może się zmienić i Pan może to uczynić. Ja jestem osobą, która normalnie modli się, ale tego dnia było mi ciężko, potem w pokoju pomodlić się, co normalnie mi się nie zdarzało. W drugim dniu od rana do wieczora było wraz z upływem czasu coraz lepiej. Wielokrotnie podejmowałam już decyzję o wybraniu Jezusa na Pana swojego życia, ale momentem przełomowym dla mnie okazał się moment pustyni przed podjęciem tej decyzji. Chciałam zdanie po zdaniu w sumie sprawdzić, czy wierzę naprawdę w treść tego, co czytałam na tej kartce. W którymś momencie pomodliłam się do Matki Bożej i dotknęła mnie myśl, że choć wydaje mi się, że Pan nie działa w moim życiu, tak długo nie interweniuje, to tak naprawdę On jest, a tylko jest to zasłonięcie Jego oblicza, które mimo to jest przy mnie. Było to dla mnie olśnienie! Wróciłam z jakąś radością, na dalsze zajęcia. Pan jakoś wyjaśnił mi to wszystko w jednej myśli czego nie rozumiałam tak długo. Poza tym faktycznie doświadczyłam tego, iż Pan uzdrawia, łaski Ducha Świętego - jest przy mnie i mnie dotknął. ***
• Przyjechałam tutaj z tym, co w ostatnim czasie przeżywam, a co jest dla mnie bardzo trudne: samotność, odrzucenie przez wspólnotę w której byłam, odrzucone uczucia. Przyjechałam, szukając, po raz kolejny, swojego miejsca w życiu i w Kościele. Przyjechałam zniechęcona poprzednim, długimi i żmudnymi poszukiwaniami, które nie przynosiły rezultatów. Przyjechałam z pytaniami, rozpoczynającymi się: dlaczego? Dlaczego tak? Dlaczego tego doświadczyłam? Po co to wszystko? I kiedy to się skończy? Trudno było mi wejść w przeżywanie tego czasu. I często pytałam siebie: po co tu jestem? I chociaż moje problemy nadal trwają i dalej będę musiała się z nimi zmagać po powrocie do domu, to podczas kursu Filip na nowo usłyszałam, że Jezus kocha mnie mimo wszystko. Mimo tego, że pagórki się zachwiały, że góry ustąpiły, On mnie kocha i zawsze jest blisko. Po raz kolejny odkrywałam moje głębokie pragnienie trwania w jakiejś wspólnocie. Jednak takiej wspólnoty na obecny czas nie ma. Pytałam siebie i Pana Boga: po co dajesz mi różne dary, skoro przez blisko już 5 lat nie mam gdzie ich rozwijać i wykorzystywać? Gdzie ja mam pójść dalej? Odkryłam swoje poczucie bezradności, zniechęcenia, no i też takie poczucie, że wrócę do Częstochowy i nadal wszystko będzie tak jak było, bo moje pomysły na znalezienie mojego miejsca w Kościele już się wyczerpują. Właściwie wyjeżdżam stąd z takim poczuciem nieuzyskania odpowiedzi na moje pytania. Męczy mnie już to błąkanie się to tu, to tam i zaczynanie wszystkiego od początku. Czuję, jakbym była z boku Kościoła, jakby to wszystko działo się poza mną. I powoli tracę siły do dalszych poszukiwań. Jest Bóg i Jego miłość, ale ja też bardzo potrzebuje wspólnoty i nie chce dłużej być sama, bo w samotności nie rozwijam się, tylko więdnę.
***
• Na kursie Filip doświadczyłam dużo łaski i Bożej obecności. Teraz mam pewność, że Bóg mnie kocha. Mam również pewność, ze jestem bardzo ważna w oczach Bożych. Zdałam sobie sprawę jak jestem grzesznym człowiekiem. Wiem również, że jeśli tylko będę chciała, a chcę, to Bóg przemieni me życie. Często w mym życiu prowadzę duchową walkę ze złem, często zdarza mi się przegrywać, ale teraz ta walka będzie inna, bo wiem, że Bóg jest ze mną. Pragnę każdego dnia się nawracać i każdego dnia być coraz bardziej podobna do Jezusa. Chociaż wiem, że to nie jest łatwe. Jezus jest Panem mojego życia! ***
• Bóg kocha miłością bezinteresowną. Wydawało mi się, ze dobrze o tym wiem, jednak na kursie uderzyło mnie to z ogromną mocą. Przypomniałam sobie o tej pięknej ojcowskiej miłości na nowo! I na nowo odkryłam osobistą relację z Bogiem OJCEM. Agnieszka:)
• Od niedługiego czasu należę do KSMu i dzięki tym ludziom mogłem tutaj przyjechać za co bardzo im dziękuje. Ogromnym przeżyciem dla mnie była modlitwa do Ducha Świętego. Pierwszy raz się spotkałem z tym rodzajem modlitwy i dlatego trochę się bałem na początku. Całe to miejsce było, aż przesiąknięte Bogiem i Duchem Świętym. Można było Go poczuć. Widziałem radość w oczach tylu osób, które doświadczyły tego co ja. Ludzie wchodzili w spoczynek ducha, ale nie wiem za bardzo jak to opisać bo sam tego nie doświadczyłem może to nie ten „poziom" i nie czas na mnie, ale wierzę w to całym sercem, że Bóg mnie umacnia cały czas. Warto było przeżyć ten kurs. ***
• Modlitwa o wylanie Ducha Świętego była dla mnie cudownym czasem. Mogłam po raz pierwszy od dłuższego czasu na nowo poczuć ogrom miłości Boga do mnie. Spokój i lekkość, które mnie ogarnęły, dodały mi sił do dalszej walki duchowej. Dodały mi pewności, że cokolwiek robię - towarzyszy mi przy tym Bóg. Świadomość ta będzie mi bardzo potrzebna w kolejnych dniach, gdyż dzięki Bogu piastuję teraz bardzo ważną funkcję. Mam nadzieję, że z Bożą łaską i tchnieniem Ducha Świętego uda mi się sumiennie wypełniać moje obowiązki. Chwała Panu! ***
• Bóg jest Trójcą, czyli żyje we wspólnocie. Wspólnota ma wielkie znaczenie. Jezus żył we wspólnotach. Wspólnota jest silna i trudno ją pokonać. Głową jest Jezus, który posyła Ducha Św., więc trzeba zaufania i poddania się kierownictwu. Duch Św. nie uznaje zastoju i wciąż proponuje ciekawe pomysły. Kościół rozszerzał się poprzez małe wspólnoty żyjące Bogiem, więc potrzeba choćby kilku ludzi, żeby Bóg działał. Nie warto Boga zostawiać sobie, bo Nim się trzeba dzielić i wtedy działa skuteczniej. Warto.
***
• Kurs Filip był czasem, na który czekałam od dawna. Potrzebowałam umocnienia i ponownego odrodzenia się w Chrystusie. Po pierwszym dniu zastanawiałam się po co tu w ogóle jestem. Przecież ja to wszystko wiem... wiem doskonale, że Bóg mnie kocha i ma dla mnie wspaniały plan, że jestem grzesznikiem, albo że Jezus mnie zbawił. No właśnie... w tym był problem, że ja to wszystko wiedziałam, ale tego nie czułam wewnętrznie, nie do końca w to wierzyłam. Teraz nie tylko wiem, ale również, a nawet przede wszystkim -WIERZĘ W TO! Jednak momentem dla mnie najważniejszym było przebaczenie. Wcześniej nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo moje serce jest poranione. Dziś jest mi lepiej niż było wczoraj, juto będzie lepiej niż było w dniu dzisiejszym... Podjęłam zadanie, że muszę przebaczyć innym i sobie, bo jeśli tego nie zrobię to będą cierpiały na tym wszystkie relacje, a szczególnie relacje z Bogiem. ***
• W czasie modlitwy uwielbienia, łaską Ducha i moją decyzją otwarcia się, prawdziwą decyzją, otwarłem swe serce, a on wyciągnął cały ocet, który się w nim wcześniej nagromadził. I wlał łaskę, która była jak miód:). Natychmiast w czasie późniejszym, kiedy był czas modlitwy wstawienniczej, kiedy bałem się tego doświadczenia, prosząc o dar odwagi, otrzymałem go było to dla mnie trudne. Wtedy z ust osób, które się w mojej intencji modliły otrzymałem potwierdzenie tego, co od jakiegoś czasu rodziło się za sprawą Ducha Św. w mym sercu, czyli mam się nie bać i głosić miłość Boga do człowieka, bym był narzędziem w Jego Rękach. Marek
• Widzę, że pragnieniem Boga było, abym znalazł się na kursie Filip. Przeżywam w ostatnim czasie trudny czas, ale zarazem piękny. Trudny ponieważ od kilku miesięcy moja mama zmaga się z chorobą nowotworową i ja jestem poddany próbie miłości względem mojej mamy i Boga. Jest to także piękny czas, bo doświadczyłem z rodzicami dużej pomocy ze strony rodziny, przyjaciół zarówno pomocy fizycznej różnego rodzaju jak i duchowej. Kurs Filip pomógł mi w przeżyciu na nowo podstawowych prawd dotyczących mojego życia: że jestem kochany przez Boga, ciągle walczący z grzechem i otwierający się na dary Ducha Św. Ten kurs pozwala mi na nowo z większą gorliwością zadbać o relację z Jezusem i innymi ludźmi. Wierzę, że Bóg będzie błogosławił moim dobrym pragnieniom i będę się stawał coraz lepszym człowiekiem. Grzegorz
• Dla mnie był to czas bardzo owocny, darujący mi dużo nowej wiedzy i takiej świadomości wiary. Podczas wypełniania deklaracji i tym samym zdecydowania, że Jezus jest moim jedynym Panem, miałem dużo czasu na przemyślenie tego. Mogłem przemyśleć (po prostu tak mam) na ten temat, na ile to prawdopodobne, czy po ludzku mi się to opłaca. Decyzja po dłuższym przemyśleniu i modlitwie stała się oczywista. Jezus istnieje, istnieje w moim życiu i jest moim jedynym Panem. Dzięki. ***
• Jezus dla nas zrezygnował ze swojej boskości i uniżył się, abym mogła żyć. Bóg kocha mnie dzisiaj. Nie „zawsze", ale właśnie dzisiaj, w tym momencie. To zmusza do myślenia i działania. Zapłatą za grzech jest śmierć, dlatego Jezus musiał stać się człowiekiem, żeby za niego zapłacić. Duch Święty nie musi przychodzić w uniesieniu czy ekstazie. Najwięcej działa, kiedy przychodzi w ciszy i wietrze. Jezus już mnie zbawił i nie musze Mu za to odpłacać, nie muszę się starać, żeby na to zasłużyć. Bo to już się stało. Każde doświadczenie nas uczy, a Bóg każde przekleństwo potrafi przekuć na naszą korzyść. Bóg zsyła na mnie nieskończenie wiele łask, które trzeba tylko zobaczyć. Bóg nie żąda wiele, Bóg chce wszystkiego. ***
• Najważniejszym momentem kursu dla mnie była decyzja ogłoszenia Jezusa Panem mojego życia. Jestem od 22 lat siostrą zakonną i wydawało mi się, że zawsze byłam blisko Jezusa. Kiedy otrzymałam do ręki modlitwę oddania zżycia Jezusowi zdałam sobie sprawę, że to wszystko co było dotąd zawierało zawsze w sobie jakąś niewiarę, jakąś furtkę, która miała służyć ewentualnej ewakuacji. Poczułam się jakbym stała nad przepaścią, w którą mam po prostu skoczyć. I najnormalniej obleciał mnie strach, że wszystko co dotąd będzie się działo co Jezus będzie chciał dla mnie to muszę potraktować poważnie. Płacz był gdzieś spoza mnie, wielki płacz z głębi, ale na ścianie przede mną wisiał krzyż, a z krzyża słowa: „Ja już zrobiłem dla Ciebie wszystko co mogłem, reszta należy do ciebie". Skoczyłam w przepaść w 42 roku życia, a w 22 roku życia zakonnego. Ogólnie to był trudny czas.
s. Karolina, elżbietanka cieszyńska