Cisza

„Kiedy znowu mnie zawiodą mój wzrok i słuch. 

Gdy wypowiedzianym słowom już zabraknie tchu. 

Pośród myśli słów potoku ukryła się wiem. 

Usiądę i zaczekam na choćby mały jej cień. 

 Moja cisza jest jeziorem, zanurzę się w nim…”¹

Dźwięki samochodowych klaksonów, ryk syren alarmowych, nieustannie grające radio, dźwięk zbyt głośnego telewizora, głośny śmiech czy rozmowy przetaczających się przez ulice ludzi, bezduszne syntezatory mowy, które nawet w chwili oczekiwania na autobus nie dają ci zapomnieć, że to nie czas wytchnienia i skupienia. Hałas, wszechobecny hałas dopada nas z każdej strony. A gdzie w tym wszystkim moment na złapanie spokojnego oddechu, przyjrzenie się sobie czy innym, czas na próbę refleksji czy spokojną analizę mijającego dnia, spojrzenie w głąb siebie, rozpoznanie tego, co dzieje się aktualnie w sercu. Świat pełen atrakcji, zachęt do wiecznej zabawy, kuszący krzykliwymi neonami i wszechobecnymi rzucającymi się nachalnie w oczy reklamami, zapraszający do tego, by „wejść tu, czy wejść tam”, skutecznie pozbawia nas sposobności do zakosztowania ciszy, odbiera szansę na to, by powiedzieć „STOP, teraz czas dla mnie, chcę ze sobą porozmawiać, chcę zobaczyć co się we mnie dzieje”. 

Kiedy wielu osobom mówię, jak ważne i cenne mogą być chwile ciszy, jak wiele zysków przynosi moment, kiedy „opada kurtyna i gaśnie światło i nie ma już nic”, często spotyka się to z niedowierzaniem, niezrozumieniem, złośliwym komentarzem czy półuśmieszkiem. Zauważyłam, że im więcej w nas wewnętrznego nieuporządkowania, chaosu, niepokoju, nastawienia bardziej na mieć niż być, tym większy opór i lęk przed ciszą. No bo co robić kiedy jest cisza, kiedy nagle zostaję ze sobą samym, ze swoimi myślami, emocjami? Co zrobić z prawdą o sobie samym, czy ja chcę poznać tę prawdę? 

Długie lata sama zagłuszałam ciszę na różne sposoby. A to rano do śniadania włączałam telewizor, a to zasypiałam przy dźwiękach „ulubionego” serialu, a to szłam przez ulicę słuchając wszędzie muzyki. Nawet do łazienki zabierałam telefon, aby w tym czasie nie marnować tak cennego, wydawało mi się wtedy czasu i posłuchać czegoś ciekawego, czy zanurzyć się w ulubionej muzyce podczas kąpieli. Cisza musiała być wypełniona, nieustannie. Jednak z biegiem czasu, gdy Bóg zachęcał mnie stopniowo, by coraz bardziej zbliżać się do Niego, im mocniej się w Niego wsłuchiwałam, tym bardziej czułam potrzebę tego, by trwać w ciszy, by jej szukać, by walczyć o momenty, kiedy mogę być z Nim sam na sam. On sprawia, że CORAZ BARDZIEJ KOCHAM CISZĘ. 

Choć Bóg włożył w moje serce miłość do muzyki i pieśni uwielbienia, których mogłabym słuchać nieustannie, to jednak pozwolił, a nawet zachęcił do tego, by zanurzyć się w sile i mocy, jaką daje cisza, szczególnie ten czas (w moim przypadku wieczorem), kiedy gasną wszystkie światła, dźwięk szumiącego komputera ustaje, a zza zamkniętego okna nie dochodzi żaden dźwięk. Jest cisza, ja i On. 

I wtedy przychodzi czas delikatnych poruszeń i natchnień serca. 

Wtedy oddaję Bogu swoje serce, aby je badał, aby pokazywał mi jakie ono jest naprawdę i czego pragnie.

Wtedy robię rachunek sumienia z tego co zrobiłam źle i z tego czego nie zrobiłam, a mogłam. 

Wtedy Bóg daje mi odpowiedzi na trapiące mnie pytania. A czasami po prostu milczy, pokazując, że to jeszcze nie ten czas. Że odpowiedź będzie później.  

Wtedy okazuje się, że to, czym martwiłam się cały dzień, przez co nie byłam w stanie się uspokoić, co napawało mnie lękiem, nie ma aż takiego znaczenia, kaliber tej troski traci na znaczeniu. 

Wtedy On koi moje łzy i smutek; pokazuje, że chce dotrzymać Swojego słowa i mam Mu zaufać i zawierzyć wszystko, co dzieje się w moim życiu. 

Wtedy każdy problem przestaje być problemem, jakby wyparowuje, a On wlewa pokój w moje serce. 

Wtedy On pokazuje mi rozwiązania moich trudnych sytuacji, mówi mi co mogę zrobić kolejnego dnia, aby pokonać wszystkich Goliatów swojego życia. 

Wtedy On kieruje mnie na nowe tory w myśleniu i postrzeganiu swoich spraw i Jego spraw wobec mnie. 

Wtedy On mi mówi, że jest ze mną i wszystko będzie się układać, jeśli Mu zaufam. 

Wtedy chowam się w Jego ramionach i czuję się bezpieczna, zaopiekowana. 

Wtedy ja wiem, że nie jestem sama i mogę z Nim przezwyciężać świat. 

Wtedy On mówi mi, że jutro jest nowy dzień i mogę zacząć wszystko od nowa. Wtedy czerpię z Niego nową siłę, nową wiarę w swoje możliwości i podejmuję nowe cele.

Czy to jedno spotkanie w ciszy, ta jedna rozmowa z Nim wystarczy, aby życie zmieniło się na lepsze i łatwiejsze? Nie! 

Bo choć każde to spotkanie powoduje, że Bóg wyprowadza mnie z niego mocniejszą i silniejszą do tego, by stawić czoła kolejnemu dniowi, to jednak ten każdy następny dzień pokazuje mi jak wciąż jestem słaba, nieudolna i często splątana różnymi kajdanami własnych przekonań i negatywnych nastawień, by po raz kolejny nie poradzić sobie z codziennymi sytuacjami, by dać się złamać grzechowi, własnej pysze czy nieumiejętności przemiany swojego myślenia i nawyków. 

Dlatego wiem, że potrzebuję Go spotykać wciąż na nowo i zawsze będę Go potrzebować. Że potrzebuję tych chwil zanurzania się w ciszy swego serca nieustannie, szukania Bożej obecności we mnie, nasłuchiwania Jego głosu. Tak jak w relacji miłości kochających się ludzi musi być czas na codzienną rozmowę i pobycie w swoim towarzystwie, tak ja wiem, że aby nie stracić Boga z oczu i nie zagasić w sobie płomienia miłości, jaki On chce we mnie rozpalać muszę nieustannie Go słuchać, rozmawiać z Nim, szukać Go, zadawać Mu pytania, czekać na odpowiedzi i Jego prowadzenie. Tylko wtedy odnajdę w sobie siłę do tego, aby żyć i żyć tak jak On tego chce. 

Cisza jest dla mnie ratunkiem i wytchnieniem po trudach dniach. 

W ciszy swego serca wołam do Boga, kiedy doświadczam zranienia czy niesprawiedliwości od innych. Dlatego szukam jej nieustannie – w pracy, w domu, na ulicy, gdy jestem sama i gdy jestem pośród ludzi. 

Cisza jest miejscem, gdzie buduję siebie na nowo i postanawiam być lepsza, choć nie zawsze to się udaje.

Cisza jest miejscem, w którym dopuszczam Boga do mojego serca pokazując Jemu jedynemu najgłębszą prawdę o sobie, bo wiem że tylko On może mnie w pełni zrozumieć. 

Cisza mojego serca jest miejscem gdzie mogę powiedzieć wszystko i wiem, że zawsze zostanę wysłuchana. 

Cisza jest miejscem i przestrzenią, gdzie nie liczy się czas. Wiem, że Bóg czeka na mnie tam zawsze i nigdy nie przerwie naszej cichej rozmowy, dopóki ja sama o tym nie zdecyduję.    

I dlatego…

„moja cisza jest jeziorem, zanurzę się w nim. 

W ciszy ustępuje ciężar oskarżeń i win…. 

Moja cisza jest motylem o skrzydłach jak ptak. 

Cisza uczy mnie zamieniać moje „nie” na „tak”. 

Moja cisza mnie prowadzi, obok mnie trwa.

MOJA CISZA POKAZUJE GDZIE ZACZYNAM SIĘ JA

 

¹‚² Gabriela i Wojciech Gąsior, „Moja cisza”, GG-Duo – Moja cisza – LIVE-VIDEO (Gabi & Wojciech Gąsior), Gabi Gąsior 26.05.2017, https://www.youtube.com/watch?v=qew5Y_di1_M, dostęp: 21.09.2021.

Dobre Wino
Katarzyna Matóg

Tajemniczy dobroczyńca

Święty Mikołaj jak mało który ze świętych zrobił międzynarodową karierę. Ale nie będziemy się skupiać na maskotce pewnej znanej firmy produkującej napoje gazowane, której wizerunki

Czytaj całość »