Miriam

Nie znam innej kobiecej postaci w Biblii, która by była tematem tak wielu kazań, nabożeństw, dyskusji, sporów i niechęci. Przez jednych kochana, wręcz uwielbiana, przez innych odrzucana, zniesławiana, a może nawet i znienawidzona. Czytelnik już wie, kogo dziś przedstawiam? Wśród wszystkich kobiet biblijnych ta zajmuje szczególne miejsce również w moim sercu. Nie silę się na odkrywczy tekst, bo już mnóstwo się takich ukazało. Wiele półek jest zapełnionych książkami o Niej. Pisząc ten artykuł podzielę się, kim Ona jest dla mnie i jak ja Ją „odkryłam”. Dlaczego piszę o Niej z dużej litery? Bo to Matka Jezusa, mojego Pana i bardzo Ją kocham i szanuję.

Przyznam Ci się, Czytelniku, że w sercu, w modlitwie, lubię nazywać Ją imieniem Miriam (hebrajskie), albo Mariam (aramejskie). Jest mi bardziej bliskie, bo nie wymyślone przez lokalną społeczność (nawet jeśli to narodowa społeczność), ale to imię znajduję w Jej narodzie, kulturze i historii. Wybacz, Czytelniku, jeśli Ci sprawia to kłopot.

Od dziecka uczono mnie modlitw, a pośród nich było “Zdrowaś Maryjo”. Na religii opowiadano o Niej, ale dopiero kiedy jako dojrzała kobieta, matka, sięgnęłam po Pismo Święte, zaczęłam poznawać Jezusa i Jego Matkę. Moja relacja z Nią miała dziwny początek, bo rozpoczęła się w trudnym, dramatycznym momencie życia. Utraciłam dziecko, tak jak Ona. Poczułam, że Ta, która utraciła Swego Syna, wie, co przeżywam. Rozumie mój ból. Zanim przytuliłam się do Jezusa, Miriam przytulała mnie i prowadziła do Niego. Potem, kiedy moje córki dorastały i przeżywałam różne chwile, czasem nie radząc sobie wychowawczo, wołałam do Niej i zawierzałam jej dzieci. Bądź im Matką i wychowaj je, bo sobie nie radzę – tak wyglądała moja modlitwa. Nie miałam wątpliwości, że przyjmuje je, że poprowadzi do Swego Syna. Dziś dzieci mają dzieci, a ja nie zawiodłam się na pomocy Miriam w wychowaniu. Relacja trwa, rozwija się. Wciąż Ją odkrywam i wciąż mnie zachwyca. Nic dziwnego, przecież wybrał Ją Bóg spośród wszystkich kobiet na świecie. Myślę o niej – „Piękna”. Zachwyciła Boga swym sercem. Czy przychodzi Ci, Czytelniku, myśl, że łatwo jej, bo została niepokalanie poczęta? Przyznam się, że nieraz przychodziła mi taka myśl. Niepokalane poczęcie to fakt, nie mogło być inaczej. Początek jest bez zasług. Ale wolna wola, to dopiero wyzwanie! Nieprzyjaciel nie odpuszcza nikomu pokus, jak widzimy w kuszeniu Jezusa. Trzeba utrzymać dar, być wierną. Piękna dusza, piękne serce, które było wierne Bogu i  niełatwemu powołaniu. Łatwo nam przychodzi wierzyć, kiedy wszystko dobrze się układa. Ale wytrzymać takie wejście w życiowe plany? Wyobrażasz sobie, Czytelniku? Taki moment, kiedy planujesz jak będzie wyglądało twoje życie – małżeństwo z ukochanym, rodzina…- marzenia. Nagle pojawia się zaproszenie z Góry, pojawia się Boży posłaniec, pojawia się inny plan. Znasz to? Nie wszystko w naszym życiu realizuje się po naszej myśli. Nikt z nas tego nie lubi. Co więcej, większość z nas sprzeciwia się, nie zgadza się. Walczy o swoje, bez rozeznania, z kim walczy. Czasem całkiem słusznie, bo przecież nie każda przychodząca propozycja dotycząca zmiany naszych planów pochodzi od Boga.

Miriam wie, że Bóg zwiastuje Jej Dobrą Nowinę. Nie znaczy to jednak, że będzie łatwo i przyjemnie. Fiat – niech mi się stanie według Twego słowa. Zgoda. Zgoda, która owocuje napełnieniem Duchem Świętym. Jest radość i gotowość do wypełnienia jakże trudnej misji. Nic z tej misji nie było proste: ani spotkanie z narzeczonym i wyznanie mu prawdy o swym stanie, ani narodziny dziecka, ani późniejszy czas dorastania. Nie wiem, czy przydarzyło Ci się, Czytelniku, by Twoje dziecko się zagubiło? Jeśli tak, to wiesz, jakie towarzyszą temu przeżycia. Są dramatyczne! Dane mi było ich doświadczyć. Bogu dzięki, że trwały krótki czas i dobrze się skończyły, ale jedno mogę powiedzieć: nie życzę nikomu takich wrażeń. Ona miała trzy dni szukania. To jak trzy dni w grobie. Serce matki zastyga w przerażeniu. Radość z odnalezienia nie eliminuje pytania dlaczego? Niezrozumiała odpowiedź Syna pozostaje tajemnicą do rozważania. To dopiero początek. Jeszcze nieraz stanie w niezrozumieniu własnego syna. Piękna jest postawa Miriam. Daje wolność Jezusowi, pomimo że jako matka Go nie rozumie. Jakże odmienna postawa od naszych matczynych postaw. Potrafimy przecież domagać się nawet od dorosłego dziecka: „powiedz mi”, „wytłumacz”, „dlaczego”? Albo jeszcze gorzej: „nie masz racji, ja wiem lepiej”, „jestem twoją matką, masz mnie słuchać i szanować”, jakby owo „słuchanie” zawsze oznaczało szacunek.

Chcę mieć zawsze przed oczami Jezusa. On jako pierwszy. Pan, mój Pan, Zbawiciel. Chcę mieć też przed oczami Miriam, Matkę Jezusa. Wciąż potrzebuję uczyć się od Niej tej macierzyńskiej postawy, która daje wolność. Chcę Ją mieć przed oczami, bo od Niej uczę się wiary, która jest zaufaniem Bogu, pójściem w ciemno w Jego plan. Jej oczy są zwrócone na Boga, nie muszę się bać, że Ona mi Go przesłoni. Syn i Matka są dla mnie wzorem przyjęcia i pełnienia misji aż do końca. W ufności i pokorze. Na tym skończę, bo przecież wiele tomów już zostało napisanych przez szanowanych autorów. Podzieliłam się miłością do Matki mego Zbawiciela – kobiety, którą sam Bóg wybrał na matkę swego Syna, a Ten dał nam Ją  za naszą Matkę.

Życzę Ci, Czytelniku, dobrych refleksji z Miriam nad swą życiową misją. Jeśli chcesz, możesz  zacząć od tego, w której postawie względem Niej się odnajdujesz i dlaczego? (patrz początek art.)

Czego potrzebujesz się od Niej nauczyć?

Zapatrzenia na Boga? Wsłuchiwania się w Jego głos? A może przechowywania w sercu Bożego Słowa, które nie do końca rozumiesz i rozważania, oczekiwania na zrozumienie?

A może takiego zaufania Bogu, by móc też pójść i zwiastować z radością Dobrą Nowinę? Czy powiedzenia Bogu „fiat” na propozycję zmiany planów (jeśli rozeznałeś, że od Niego pochodzą)?

A może dania swojemu dorosłemu dziecku wolności do życia? Nie rozliczania go, ale stania obok, prawie niewidocznie, za to z modlitewnym wsparciem?

Wiele się uczę od Miriam i wciąż jeszcze więcej mogę się nauczyć.

Dobre Wino
Katarzyna Matóg

Tajemniczy dobroczyńca

Święty Mikołaj jak mało który ze świętych zrobił międzynarodową karierę. Ale nie będziemy się skupiać na maskotce pewnej znanej firmy produkującej napoje gazowane, której wizerunki

Czytaj całość »