O Rachab, która dobrze wykorzystała daną jej szansę.
„Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była [dawna] żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy;Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.” Mt 1,1-16
„Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab.”(Mt 1,5) Niezła pozycja! Znaleźć się w rodowodzie Zbawiciela to wyróżnienie, na które pewnie trzeba sobie w wyjątkowy sposób zasłużyć. Ciekawe co takiego zrobiła? Jak żyła? Pewnie musiała być doskonała, idealna we wszystkim skoro takiego zaszczytu dostąpiła. Tak ocenia i myśli „świat”. Narzuca nam pewne standardy i często bardzo powierzchownie ocenia. Czy i Tobie Czytelniku zdarzyło się też tak pomyśleć? Bo ja złapałam się na tym i chyba nie raz. Żyję w tym świecie i ma on na mnie wpływ. Nie jestem wolna od jego nurtów i wpływów, choć staram się nad tym pracować i pilnować, by być w innym, Bożym nurcie. A może doświadczyłeś tego, że ktoś przylepił na Twoje plecy naklejkę, tym samym wkładając Cię do pewnej szufladki? Bo i to nie jest mi obce. Wróćmy jednak do Rachab i zobaczmy „czym sobie zapracowała” na to miejsce w rodowodzie Jezusa, Syna Bożego. Poszukajmy jej.
Znajdujemy ją w Starym Testamencie, w Księdze Jozuego, w drugim rozdziale. Właśnie Jozue wysyła dwóch zwiadowców, by poszli i przejrzeli okolicę Jerycha. W samym Jerychu, mieście nieprzyjaciela, zwiadowcy ukryli się w domu… nierządnicy Rachab.
„Poszli więc i przybyli do domu nierządnicy imieniem Rachab i udali się tam na spoczynek.” Joz 2,1b
Nierządnicy??? Zaraz, czy dobrze to rozumiem? Rachab dziś nazwalibyśmy prostytutką??? To chyba nieporozumienie! To pewnie nie ta sama Rachab co wymieniona w rodowodzie. Pewnie zbieżność imion. Jak można zaufać „takiej” osobie? Kochany Czytelniku! Nie oburzaj się i nie dziw. Proszę o odrobinę cierpliwej ciekawości. Poznaj Rachab bliżej.
Historia ta jest dość osobliwa. Jak to w życiu bywa (nie jest to tylko przypadłość naszych czasów), król Jerycha, miał wokół siebie „usłużne” osoby, które doniosły mu o wizycie zwiadowców w domu Rachab. Zażądał ich wydania. Jakże naturalnym by było, że kobieta „tej” profesji, chcąc zasłużyć się u króla, wyda ich i poda mu tych dwóch mężczyzn jak na tacy. Przecież po „takiej” można się tego spodziewać. Rachab jednak Cię zaskoczy. Nie tylko nie współpracuje z donosicielami, ale udziela schronienia zwiadowcom. Można powiedzieć, że wykorzystuje swoje 5 minut, które daje jej Bóg.
Tak mówi do zawiadowców: „Wiem, że Pan dał wam ten kraj, gdyż postrach wasz padł na nas i wszyscy mieszkańcy kraju struchleli przed wami. Słyszeliśmy bowiem, jak Pan wysuszył wody Morza Czerwonego przed wami, gdy wychodziliście z Egiptu, i co uczyniliście dwom królom amoryckim po drugiej stronie Jordanu, Sichonowi i Ogowi, których obłożyliście klątwą.” Ona już słyszała o Bogu i uwierzyła w Jego plan i moc. Zobaczyła w Nim nadzieję dla siebie, swego ojca i rodzeństwa. Możemy powiedzieć, że dostrzegła życiową szansę jaką położył przed nią Pan i zapragnęła w pełni ją wykorzystać. Czy to było łatwe? Teoretycznie tak. Ukryć i nie przyznać się do tego. Skłamać. Pewnie nie raz to robiła. Idziesz Czytelniku tą drogą rozumowania? Może masz rację. Pozwól jednak, że przypomnę Ci o małym szczególe, o karze za złapanie na kłamstwie, które się wydało, a które jest również zdradą panującego obecnie króla. Pewna śmierć i to z rozkoszą oprawców. Trzeba było nie lada odwagi, by zdobyć się na ten krok. Zastanawiam się czy tylko odwagi? A Ty jak myślisz?
Dochodzę do wniosku, że ta odwaga mocno splotła się z wiarą nieznanemu jeszcze Bogu. Gdyby było inaczej, lepiej byłoby jej trzymać sztamę z tymi, których od lat dobrze znała. Ryzyko było ogromne i musiała tu być obecna Boża łaska, którą pogardzana przez innych kobieta, zobaczyła i uchwyciła. Jej odwaga wypełniona determinacją przyniosła owoce całej rodzinie. Nie tylko uratowane życie, ale i zamieszkanie wśród Bożego ludu. Szansa by zmienić swoje dotychczasowe życie, gdzie już nikt by nie patrzył na nią przez pryzmat jej dawnego życia, nie kleił na jej plecy etykietki.
Pozwól Czytelniku, że przytoczę mój ulubiony fragment z Listu do Hebrajczyków, gdzie św. Paweł pisze czym jest wiara. Pewnie i Ty znasz go na pamięć, ale chcę go przywołać:
Hbr 11,1 „Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy.” I kawałek dalej (Hbr 11,31) „Przez wiarę nierządnica Rachab nie zginęła razem z niewierzącymi, bo przyjęła gościnnie wysłanych na zwiady.”.
Powiesz i co z tego? O co mi chodzi? Historia Rachab jest zaskakująca, jak zresztą wiele innych w Biblii. Zwróć jednak uwagę na to, że wiara sprawia iż nie widząc czegoś, podejmuję decyzje tzw. „w ciemno”. Bez kontroli, bez zabezpieczeń. To niełatwe zadanie, ale bardzo owocne. Rodzi Ci się pytanie „jak bardzo wiara może zmienić życie człowieka? Wpłynąć na dalsze jego losy?” Mówimy „wiara czyni cuda” i mamy rację. Obawiam się jednak, że wielu na tym się zatrzymuje, stawia tu kropkę, która nie dopuszcza już żadnego działania. Przecież wierzę – wielu mówi. Po co mi chodzić do Kościoła? Po co mamy uczynić znak krzyża przed jedzenie w McDonaldzie? Po co mam się podpisać pod petycją p/aborcji? Po co mam sąsiadowi błogosławić, skoro jest taki wredny? Po co… ? Wiara i podjęta z wiary decyzja, przemieniła Rachab i jej życie. Czy moja wiara wpływa na moje decyzję i przemienia mnie? Czy może wprawia w głęboki błogostan, bo przecież jestem człowiekiem wierzącym. Reszta nie dla mnie, nie będę się afiszować, wygłupiać. Co inni pomyślą?
A Rachab uwierzyła i ukryła zwiadowców. Jej wierze towarzyszył konkretny i niełatwy, ryzykowny czyn. Czytając List św. Jakuba, znajdujemy potwierdzenie tego:
„Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary. Podobnie też nierządnica Rachab, która przyjęła wysłanników i inną drogą odprawiła ich, czy nie dostąpiła usprawiedliwienia za swoje uczynki? Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków.” Jk 2,24-26
Rachab bardzo wyraźnie pokazuje nam jak współpracować z wiarą. To nie jest łatwe zadanie. Ale też wbrew opinii niektórych, chrześcijaństwo nie jest dla mięczaków. Czytając o tych niezwykłych Kobietach w Biblii, dochodzę do kilku wniosków:
- Dziś można by było określić je jako „twarde babki”.
- Bóg patrzy inaczej na człowieka i nie zraża Go jego upadek. Wręcz przeciwnie, daje szansę i wyciąga rękę, by go podnieść z tego upadku.
- Bóg dopuszcza do bliskości tych, których może „my” byśmy nie dopuścili. Ufa człowiekowi.
- Wiara dopełniona uczynkami, przynosi owoce przewyższające wyobrażenia, np. wchodzi się do rodowodu Zbawiciela☺.
Przy niektórych drogach, można zauważyć współczesne kobiety, dawnej profesji Rachab. Łatwo nimi pogardzić, nie zastanawiając się dlaczego tu się znalazły? Obruszyć się, odwrócić oczy a może jeszcze z obrzydzeniem wypowiedzieć jakiś epitet pod ich adresem. Ale można też, zamiast tego powierzyć je Bogu w modlitwie, posłać pod ich adresem błogosławieństwo. Wierzysz Czytelniku, że Bóg może przemienić ich grzeszne życie? Jeśli mówisz „tak”, to dołącz modlitwę kiedy zobaczysz je przy drodze w skąpym ubraniu. Nie musisz zatrzymywać auta, prawić kazania, ale zwyczajnie odmów „Ojcze Nasz” w ich intencji. Rodowód Chrystusa już zamknięty, ale kto wie jaką propozycję złoży im dobry Bóg?
Wiara i uczynki płynące z wiary są nierozłączne. Każde ich rozdzielenie spowoduje nieporozumienie i okradnie człowieka z szansy na usprawiedliwienie przez Boga. Można złapać swoją życiową szansę każdego dnia i stać się świadkiem żywej wiary.
