Strona GłównaDobre WinoMB Częstochowska

MB Częstochowska

„Jest zakątek na tej ziemi gdzie powracać każdy chce…”. Mowa oczywiście o Jasnej Górze w Częstochowie, a właściwie wzgórzu liczącym 293m n.p.m. Dlaczego jest ono tak wyjątkowe? Bo tam „króluje Jej oblicze, na nim cięte rysy dwie”. To miejsce wyjątkowego kultu maryjnego. To miejsce gdzie czcimy Maryję – Królową Polski.

Dziś 26 sierpień, a więc uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Przy tej okazji chciałam na nowo przybliżyć, a może odświeżyć historię tej niezwykłej ikony i tego wyjątkowego miejsca. I przyznam szczerze, że okazało się to trudniejsze niż myślałam, aby całą tę piękną i bogatą historię zamknąć w jednym artykule.

Madonna, Czarna Madonna…

Legenda głosi, że autorem jasnogórskiej ikony jest św. Łukasz, a powstała ona na blacie stołu, przy którym zasiadała Święta Rodzina. Jednak najnowsze badania oparte na datowaniu radiowęglowym wskazują, że obraz Matki Boskiej Częstochowskiej powstał dopiero w XIII wieku. Jasnogórska ikona czczona jest przez miliony pielgrzymów, nie tylko z Polski, ale także spoza jej granic, którzy co roku przybywają do Częstochowy. Obraz Jasnogórskiej Pani rozpoznawalny jest przede wszystkim z powodu ran, które zostały zadane obrazowi. Do dziś widzimy bardzo wyraźnie blizny, szczególnie „cięte rysy dwie” na prawym policzku Matki Bożej. Rany na obrazie powstały w 1430r. w czasie napadu czeskich husytów na Śląsk. Ale są również opinie, że wizerunek został zbeszczeszczony podczas włamania na tle rabunkowym, zleconym przez polskich szlachciców. Włamywacze przebili ikonę mieczem na wysokości twarzy i szyi Czarnej Madonny. Badania rentgenowskie wykazały minimum 25 zadrapań i cięć. Próby odrestaurowania dzieła, zlecone przez króla Władysława Jagiełłę nie przyniosły rezultatu. Farba spływała z ran, a blizny na twarzy naszej Pani i Matki do dziś łączą się nie tylko z ranami naszej ojczyzny, które zostały nam zadane na przestrzeni wieków, ale łączą się również z naszymi osobistymi ranami, naszym cierpieniem. Kardynał Stefan Wyszyński podkreślał, że blizny Maryi upodabniają Ją do „poszarzałego i umęczonego oblicza swych dzieci, a także oddają Jej zatroskanie o naród polski”.

Ikona Jasnogórska jest wyjątkowa również dlatego, że jako pierwsza została ukoronowana przez papieża poza Rzymem. Czarna Madonna otrzymała korony od Papieża Klemensa XI w 1717 roku. Do tego roku takim wyróżnieniem były honorowane tylko obrazy Matki Bożej w Wiecznym Mieście.

A jak to się stało, że Maryja została Królową Polski? W dowód wdzięczności za wyproszenie u Boga przez Maryję interwencji wobec Szwedów, którzy napadli na nasz kraj, król Jan Kazimierz, 1 kwietnia 1656 roku w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Lwowie, złożył śluby, w których zawierzył siebie i swój naród opiece Matki Bożej, którą ogłosił Królową Korony Polskiej. Zresztą Maryja sama chciała zostać Królową Polski. Wyjawiła to ojcu Juliuszowi Mancinellemu, włoskiemu jezuicie, któremu podczas objawienia 14 sierpnia 1608 roku powiedziała „Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam”. Ciekawostką jest, że tytuł Maryi Królowej Polski nie powiązano z obrazem Matki Bożej Łaskawej z lwowskiej katedry, ale z Maryją z Jasnej Góry. Może dlatego, że w czasie potopu szwedzkiego Jasna Góra została cudownie ocalona. Wierzymy również, że to działanie Opatrzności, ponieważ to Częstochowa, a nie Lwów do dziś leży w granicach Polski. Ponowna intronizacja Maryi na Królową Polski została dokonana 27 lipca 1920 roku podczas konferencji episkopatu na Jasnej Górze, kiedy to polscy hierarchowie poświęcili naród i Polskę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa oraz ponownie obrali Matkę Bożą na Królową Polski. I tak częstochowskie sanktuarium stało się duchowym centrum naszego kraju.

Matka Boża nie tylko obroniła Jasną Górę przed potopem szwedzkim, ale ukryła ją także podczas II wojny światowej przed Niemcami, którzy trzykrotnie próbowali ją zbombardować. Żaden z dwóch ataków przeprowadzonych 1 września 1939 nie powiódł się, ponieważ piloci pierwszego ataku, posiadający dokładne plany, w wyznaczonym miejscu zobaczyli wielkie jezioro i tam zrzucili bomby natomiast piloci wysłani do przeprowadzenia drugiego nalotu ujrzeli wielki las i tam zrzucili bomby. 2 września 1939 zbombardowanie Jasnej Góry zostało powierzone oficerom SS, którzy nie wrócili. Na Jasną Górę nie spadła ani jedna bomba!

A jak zrodził się pomysł, aby codziennie o 21szej gromadzić się w Kaplicy przed obrazem Matki Bożej na Apelu Jasnogórskim? W 1931 roku pilot Władysław Polesiński wracał ze swojego ćwiczebnego lotu z Lwowa na lotnisko w Rakowice-Czyżyny. Podczas lądowania silnik odmówił posłuszeństwa, samolot spadł na ziemię i zaczął płonąć. Pilot nie mógł wydostać się z płonącej maszyny i świadomy, że najprawdopodobniej zginie krzyknął „Chryste ratuj!” i od razu usłyszał nakaz, aby zdjąć spadochron, odsunąć blokadę i uciec. Po tym, gdy się wydostał samolot wybuchł. Gdy poparzony i poraniony wrócił do domu opowiedział żonie co się stało. Okazało się, że żona lotnika, mając złe przeczucie, gorliwie modliła się do Matki Bożej o szczęśliwy powrót męża do domu. Zdarzył się cud i kapitan Polesiński zrozumiał, że został cudownie ocalony przed śmiercią dzięki wstawiennictwu Maryi. W dowód wdzięczności za ocalałe życie założył katolicką organizację dla oficerów „Rycerski Zakon Krzyża i Miecza”. Członkowie zakonu codziennie o 21szej meldowali się na apel przed Matką Bożą. To pierwowzór Apelu Jasnogórskiego. 8 września 1946 roku kardynał August Hlond, prymas Polski, w uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny oddał cały naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi. Od tego czasu codziennie o godzinie 21szej na Jasnej Górze rozlega się bicie dzwonów, a ojcowie paulini gromadzą się wraz z wiernymi w kaplicy Matki Bożej, aby wspólnie pomodlić się słowami apelu „Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”. W tym samym czasie te same słowa wypowiadają czciciele Matki Bożej Jasnogórskiej w Polsce i na świecie.

Kolejna ważna data to 26 sierpień 1956 roku, kiedy to przed wizerunkiem czarnej Madonny odczytano Jasnogórskie Śluby Narodu autorstwa kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ksiądz prymas wpadł na pomysł peregrynacji cudownego wizerunku Czarnej Madonny po Polsce. Jej kopia miała, w ramach wielkiej Nowenny przygotowującej do milenium chrztu Polski, odwiedzić wszystkie parafie w kraju. Matka Boska Częstochowska rozpoczęła swoja podróż 29 sierpnia 1957 roku. Jednak 2 września 1966 roku na trasie pomiędzy Warszawą a Katowicami obraz został „aresztowany” przez Milicję Obywatelską i „uwięziony” na Jasnej Górze na okres sześciu lat. Prymas podjął decyzję, że peregrynacja będzie kontynuowana i do polskich parafii zamiast wizerunku Matki Bożej przybywały symbolicznie puste ramy. Ale Ona, nasza Pani i Królowa zawsze była, jest i będzie blisko swoich dzieci. Żadne wojny, „aresztowanie”, pandemia czy inne przeciwności nie zniechęcą nas do odwiedzania Jej i oddawaniu się Jej Matczynej miłości.

Od wieków na Jasną Górę tłumnie przybywają pielgrzymi nie tylko z kraju, ale także z zagranicy. Idziemy do Tej, która „opieką cię otoczy, gdy Jej serce oddasz swe”. A czy wiecie, że pierwszą coroczną pielgrzymką na Jasną Górę była pielgrzymka gliwicka? Gdy Gliwice było bogatym, wolnym i niezależnym miastem należącym do Królestwa Czech zostało napadnięte przez Duńczyków. Głęboko wierzący gliwiczanie postanowili bronić miasta, a o pomoc uroczyście poprosili Matkę Bożą, obiecując, że jeżeli ocali Ona miasto, co roku będą pielgrzymować na Jasną Górę. Jak głosi legenda, podczas ataku na miasto ukazała się Matka Boża rozkładając swój płaszcz i ochraniając w ten sposób Gliwice od kul armatnich. W odpowiedzi za tak wielki cud i ochronę, pomimo trwającej na Śląsku wojny, gliwiczanie wyruszyli na Jasną Górę, aby wypełnić złożony Matce Bożej ślub. I tak jak na przełomie dziejów tak i dziś udajemy się do kaplicy Cudownego Obrazu, aby modlić się o uzdrowienie, nawrócenie naszych bliskich, często o cud. Ale odwiedzamy naszą Królową nie tylko raz w roku, lecz wielu z nas odwiedza Ją w każdą pierwszą sobotę miesiąca, aby zawierzyć Jej siebie, swoje rodziny, parafie, wspólnoty, miejsca pracy. Każda pierwsza sobota miesiąca to dzień modlitwy – zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski, która trwa od prawie 24 lat. Udajemy się na Jasną Górę indywidualnie, rodzinie lub wspólnotowo, aby wszystko oddać Matce Bożej. Bo do kogo mamy się udać z naszymi troskami, problemami, cierpieniami jak nie do najwspanialszej Matki. Spotkanie rozpoczyna Bractwo Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Auli Kordackiego o godz. 16.00. Msza święta z duchowym aktem oddania się Maryi sprawowana jest o 18.30 w Kaplicy Matki Bożej.

Maryjność w naszym kraju od wieków aż po dzień dzisiejszy jest ważnym elementem naszej pobożności. To przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej modlono się przed wyprawą na wojnę, tu także modlono się po jej powrocie. I choć czasy się zmieniły, my nadal oddajemy Jej w opiekę naszą Ojczyznę, nasze rodziny i nas samych. Wszystko wokół może się zmienić, granice, władza, ustrój, ale Jasna Góra z naszą Królową była, jest i będzie naszym duchowym centrum, domem Królowej Polski, domem naszej Matki. Matki, która czeka tutaj na swoje dzieci. Kardynał Wyszyński mówił o Jasnej Górze „Naród Polski krzepi się tutaj, obmywa się we łzach pokuty i radości i wraca do zwykłej pracy, świadomy, że na Jasnej Górze jest Pani i Matka, która czuwa nad jego duchem i jego obroną”. Tego uczucia, gdy wchodzisz do kaplicy i spoglądasz w Jej oblicze nie da się opisać żadnymi słowami. Za każdym razem odczuwam to inaczej. Ale jedno się nie zmienia – jej matczyna miłość, która mnie zalewa. Ten pokój serca i uczucie, że jestem w domu, bo tu jest moja Matka. To poczucie powrotu do domu jest niesamowite. Może w ten sposób to odczuwam, ponieważ moja ziemska mama zmarła 22 lata temu, gdy byłam na wakacjach. Po powrocie, wiedząc, że jej już tam nie ma, nie potrafiłam otworzyć drzwi i wejść do domu. Dla mnie to już nie był dom, bo nie było tam tej, która mnie urodziła, wychowała, która się mną opiekowała. Ale to właśnie moja ziemska matka opowiadała mi o Maryi, nauczyła się do Niej modlić, wszystko Jej zawierzać, tak, jakby chciała, abym to Jej oddała się pod Matczyną opiekę, gdy jej już przy mnie nie będzie…

Na zakończenie chciałabym zacytować słowa Jana Pawła II „Jasna Góra jest sanktuarium narodu. Można na różne sposoby pisać dzieje Polski, zwłaszcza ostatnich stuleci, można je interpretować wedle wielorakiego klucza. Jeśli jednak chcemy dowiedzieć się, jak płyną te dzieje w sercach Polaków, trzeba przyjść tutaj. Trzeba przyłożyć ucho do tego miejsca. Trzeba usłyszeć echo życia całego narodu w Sercu jego Matki i Królowej”

Kornelia