Bóg staje w obronie Mojżesza, kiedy po kryjomu krytykują go jego własny brat z siostrą. Zdaje się być nieźle wkurzony, bo za coś, co nazwalibyśmy zwykłym gadaniem głupot czy krytykowaniem, na siostrę Mojżesza spada straszna choroba.
Mamy bowiem rodzeństwo: Mojżesz, Miriam i Aaron. Z tekstu księgi wynika, że każde z nich słyszy głos Boga bezpośrednio i to staje się przyczyną zarozumiałości dwojga. Miriam bowiem mówi do swojego Brata Aarona, że Mojżesz nie jest bardziej wyjątkowy od nich, więc mogą Go krytykować. „Czyż Pan mówił z samym tylko Mojżeszem? Czy nie mówił również z nami?” A Pan to usłyszał.
A Pan to usłyszał i nieźle się wkurzył. Po pierwsze, Miriam i Aaron zupełnie pominęli fakt serca, jakie miał ich brat Mojżesz wobec Pana. Po drugie zrównali siebie z tym, kogo niezaprzeczalnie Bóg wybrał, wywyższył i prowadził, więc zaczęli Go krytykować za to, że za żonę wziął sobie pogankę.
Krytyka wyboru współmałżonka, to historia stara jak świat, ale nie o nią tutaj poszło. Poszło o to, że Bóg widział serce Mojżesza, które było niepodobne do żadnego innego i bez względu na to, co wydawało się pobożne lub nie, Bóg widział we wszystkim intencje Mojżesza, które były czyste. Bóg też wiedział co robi, wybierając ich Brata ponad wszystkimi, a Miriam i Aaron zdali się tej zwierzchności nie uznawać. Znowu – Bóg miał swojego faworyta i nie pozwolił z niego kpić, nawet jego rodzeństwu!
Dalej czytamy, że odszedł od nich Pan i oddalił się od namiotu, a wraz z tym Miriam pokryła się trądem. Kurczę, ta sytuacja napawa mnie prawdziwą bojaźnią. Tak często mamy pretensje o to czy tamto zło, które nam się przytrafiło lub, że Bóg przestał do nas mówić, a nie myślimy o tym, że – jak mówi Biblia – z każdego słowa wypowiedzianego z naszych ust będziemy zdawać sprawę. Miriam przekonała się o tym boleśnie i niemal natychmiast. Bóg upomni się o każdego, kto do Niego należy i słyszy każde złe słowo rzucone w Jego stronę. Bez względu na to co my o nim myślimy, jak go oceniamy, bo tylko Bóg ma do tego prawo. A On wstawia się za tymi, którzy Go miłują.
Tak wiele dziś mamy podziałów we wspólnotach, denominacjach, ale i zwyczajnie w rozmowach czy komentarzach dzieci bożych. Wojenkom rodzeństwa zdaje się nie być końca, bo tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych i tak naturalnie wychodzi to z naszych ust. Im bardziej czujemy się wyróżnieni – bo my też działamy w Kościele, jesteśmy honorowani, słyszymy głos Boga czy też widzimy Jego znaki i cuda – tym łatwiej popaść nam w grzech Miriam i Aarona. Zaczynamy krytykować innych w Kościele, a później pytamy się: „Boże, czemu u mnie to czy tamto zło się dzieje skoro Ci służę?”. (Oczywiście, nie jest to wyjaśnienie w 100% przypadków, ale jest to trop do rozeznania jaki daje nam Biblia dziś i wierzę, że warto wziąć go pod rozeznanie).
Nie wiem jak Ty, ale ja dzisiaj jestem wezwana do konkretnej pokuty przez Słowo Boże. Do tego, żeby zdać sprawę z każdego złego słowa wypowiedzianego przeciwko bratu lub siostrze w wierze – od tych danych mi na co dzień, po tych którzy są liderami wspólnot czy denominacji. I nie chodzi tutaj o bezkrytyczne podejście do kogokolwiek, bo Bóg przestrzega nas przed naiwnym podążaniem bez rozeznania. Chodzi o to, żeby rozeznawać w porozumieniu z Nim, a nie ze swoim „widzimisiem”.
MODLITWA
Proszę Cię Panie, przebacz mi każde złe słowo wypowiedziane o Twojej córce lub synu, których krytykowałam/łem, a których Ty darzysz wielką miłością. Napełnij ich Twoim błogosławieństwem. Przebacz mi poddawanie ich zachowań czy postaw pod krytykę, która nie wynikała z mojego spotkania z Tobą lecz z moich emocji lub opinii.
Wzbudź we mnie, Jezu, prawdziwą skruchę, abym mógł/mogła przyjąć uzdrowienie, które utraciłam/łem z powodu konsekwencji głupoty mojego języka. Duchu Święty przypomnij mi to, czego już nie pamiętam i skrusz moje wnętrze dziś.
***
Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.
Uznaję bowiem nieprawość moją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.
Abyś okazał się sprawiedliwy w swym wyroku
i prawy w swoim sądzie.
Oto urodziłem się obciążony winą
i jako grzesznika poczęła mnie matka.
Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.
Ps 51
