Z Maryi jest naprawdę super dziewczyna. Tej młodziutkiej nastolatce trzeba przyznać wiele mądrości i posłuszeństwa temu, co objawił Jej przez Archanioła Bóg. Jak mówi Słowo Boże: „W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy.” Łk 1,39
O jakim dokładnie czasie jest tutaj mowa? Maryja dopiero przyjęła od Anioła powołanie, do którego zaprosił ją Bóg. Młoda dziewczyna z Nazaretu, której powierzona została rola bycia mamą dla zapowiedzianego Mesjasza, właśnie rozpoczęła swoją drogę wiary.
Pomyślmy o tym trochę – Gabriel objawia Jej, że pocznie i urodzi Syna Bożego, ale gdy ten odchodzi, niewiele wskazuje na to, że cokolwiek się zmieniło. Maryja nie może pójść do sklepu, żeby kupić sobie test ciążowy i sprawdzić, czy się jej to wszystko zwyczajnie nie przewidziało. Ktoś właśnie oznajmił jej, że będzie brzemienna, ale bez udziału ludzkiej interwencji, a tego nie przewidywało Słowo Boże znane wówczas Maryi. Choć potencjalnie każda żydowska dziewczyna mogła zostać matką Mesjasza, o takich dziwnych okolicznościach Jego poczęcia nie pisali w żadnym religijnym skrypcie – ani Prawo, ani Prorocy.
Ciekawa rzecz, Maryja otrzymuje objawienie o swoim powołaniu, jednak nie może odnieść swojej sytuacji do żadnej zapowiedzi w Słowie Bożym. Nie mogła też porozmawiać o tym, co otrzymała ani z Józefem, ani z nikim ze swojego otoczenia. Nie dość, że nie byliby w stanie jej zrozumieć, to według obowiązującego prawa religijnego, mogłoby takie wyznanie kosztować ją nawet życie (brzemienne, niezamężne kobiety należało bowiem według prawa ukamienować).
Kiedy mowa o zwiastowaniu Maryi to myślimy o aniołach, bobaskach i pięknym objawieniu anielskim, w którym z uniesieniem odrzekła „niech mi się stanie” Gabrielowi. Cóż, Jej TAK wiązało się z perspektywą nie tylko użycia przeciw niej prawa religijnego i ryzykiem śmierci, ale i z odrzuceniem zarówno przez rodzinę, znajomych jak i samego Józefa. Tak przedstawia się w realu nasza pierwsza „tajemnica radosna”.
Co zatem robi nasza super dziewczyna z tym fantem? Czy panikuje? Czy mimo wszystko biega do przyjaciółek albo do ukochanego chłopaka, czy do wspólnoty i opowiada im, co niezwykłego właśnie objawił jej Pan licząc na zrozumienie? Nie.
Bóg wskazał jej przez Anioła, że jest jedna taka osoba, podobna do Maryi, oddalona na kilka dni drogi, która też jest w ciąży choć to niemożliwe i też objawione to zostało z udziałem Archanioła Gabriela. Maryja zatem idzie do kogoś, kto kroczy w podobny sposób w relacji z Bogiem, kto został zaproszony do podobnie niemożliwego wezwania, ale jest w tej drodze o drobinę bardziej doświadczony.
Elżbieta bowiem była już w 6. miesiącu i z pewnością oglądała już swój zaokrąglony brzuszek. Nie musiała się już domyślać, czy aby na pewno jest w ciąży, czy może jedynie w przekwitaniu. Nie musiała nikomu udowadniać, że Bóg Jej to obiecał, lecz mogła o tym także zaświadczyć. Zarówno sąsiadom jak i szukającej u niej wsparcia kuzynce.
Maryja poszła z pośpiechem spotkać się z „krewną”, czyli z kimś jej podobnym. W tym przypadku nie chodzi jedynie o pokrewieństwo krwi, ale także powołania. Ta, która dopiero otrzymała obietnicę, postanowiła czas oczekiwania na pierwsze jej symptomy spędzić z kimś, kto już kroczył w oglądaniu pierwszych owoców swojej. Maryja nie zwlekała ani chwili, ale z pośpiechem wyruszyła tam, gdzie mogła doświadczyć wsparcia, zrozumienia i mądrości doświadczonej krewnej.
Anioł zadbał także, aby i Elżbieta otoczona była ochroną od złego towarzystwa, a przynajmniej od złego słowa swojego towarzysza i jego malkontenctwa. Często bowiem to te potrafią wykraść nam wiarę w obietnice, jakie złożył nam Bóg. A wiara jest w czasie od otrzymania obietnicy do jej oglądania kluczowym elementem sukcesu. Choć Elżbieta nie miała co prawda do kogo pójść po radę, to jednak Gabriel uczynił niemym jej męża, aby przynajmniej Jego niewiara i słowa, nie ograbiły Elżbiety z łaski i obietnicy.
Kiedy wchodzi do ich domu Maryja i pozdrawia krewną dochodzi do małego Zesłania Ducha Świętego i Elżbieta zaczyna prorokować – takie są pierwsze owoce dobrego połączenia, relacji w naszym życiu, które błogosławi Sam Bóg.
Słowa, które Pan włożył w usta Elżbiety są dla Maryi pierwszym potwierdzeniem, umocnieniem i utwierdzeniem, że to, co obiecał rzeczywiście jest prawdą. Takich momentów Maryja będzie miała jeszcze wiele, ale dziś szczególnie dotyka mnie Słowo, które podkreśla rolę bożych relacji, takich cudownych połączeń z ludźmi, którzy wesprą nas na drodze wiary i obietnic jakie Bóg ma dla nas na wzór Maryi i Elżbiety.
To tak ważne abyśmy pielęgnowali te relacje, do których zaprasza nas sam Bóg i które umacniają nas w drodze do Niego.
Do jakich osób zaprasza Cię dziś Bóg? Czy masz wokół siebie kogoś, kto wspiera Cię w drodze do wypełnienia obietnic, jakie Bóg złożył w Tobie? Czy wręcz przeciwnie otacza Cię narzekanie i malkontenctwo Zachariasza, które należałoby uciszyć, aby dać Bogu przestrzeń?
Zachęcam Ciebie dzisiaj, odezwij się do kogoś, kto buduje Cię na drodze wiary i powiedz tej osobie, jak ważne dla Ciebie jest to, co Bóg czyni przez wasze połączenie w Duchu Świętym. Pielęgnuj te budujące relacje nawet jeśli Twoja Elżbieta mieszka daleko od Ciebie – nie zrażaj się tym na wzór Maryi.
Pozdrawiam Cię pozdrowieniem naszej Super Dziewczyny!
Zdjęcie to rekonstrukcja twarzy Maryi wygenerowana przed sztuczną inteligencję źródło: https://www.ioamogesu.com/en/faces-of-jesus-mary-reconstructed-artificial-intelligence/

