Strona GłównaDobre WinoO kluczu do radości Tajemnic Różańca, czyli co na temat szczęścia mówią nam Ewangelie

O kluczu do radości Tajemnic Różańca, czyli co na temat szczęścia mówią nam Ewangelie

Odmawianie różańca jest dla jednych stylem życia i drogą duchowości, a dla innych trudną do świadomego odmówienia modlitwą. Nic w tym dziwnego, od dawna mówi się, że rozważanie Tajemnic Różańca jest medytacyjną modlitwą, w której chodzi nie tyle o skupieniu się na słowach, co na tych właśnie Tajemnicach Ewangelii.

O samej naturze szczęścia wiele możemy nauczyć się z Radosnych Tajemnic Różańca. Mamy bowiem często dość cukierkowe wyobrażenie o nich. Odnieść można czasem wrażenie, że więcej wzdychamy nad nimi niż faktycznie je odkrywamy.

Zwróćmy uwagę na to jak wygląda radość według tych tajemnic. 

Pierwsza – zwiastowanie Maryi. Tak cudownie, że Maryi objawił się Gabriel i przyjęła zaproszenie do bycia mamą Jezusa. Jednak zerknijmy głębiej do tej tajemnicy – oto mamy młodziutką narzeczoną, która poczyna dziecko zanim według prawa wolno było jej współżyć. Oznaczało to jedynie śmierć. Wiedziała bowiem, że według prawa Mojżesza za taki wybryk należało ją ukamienować. A nawet gdyby tego jakimś cudem uniknęła, jak przekona Józefa, aby jej uwierzył i aby nie została porzucona z dzieckiem? Tak prezentuje się tło naszej pierwszej radosnej tajemnicy. Ktoś chciałby taki scenariusz dla siebie ?

Druga – Maryja spotyka Elżbietę. Nie zrozum mnie źle, samo spotkanie – cudowna radość, aż po brzegi napełnioną Duchem Świętym. A teraz tło – Maryja idzie do Elżbiety ukryć się na czas, aż Bóg poukłada sprawy. Zostawia za sobą Józefa, który przeżywa dramat. Z Ewangelii wiemy, że zamierzał Maryję oddalić w ukryciu. On, który snuł wizję przyszłości z ukochaną ma w tym czasie rozdarte serce i dopiero interwencja anioła we śnie przynosi Mu zapewnienie, że to wszystko jest prawdą i narzeczona nie okłamuje go. Maryja była nieobecna przynajmniej przez kilka miesięcy, nie wiemy jak długo trwał wewnętrzny dramat Józefa. A dla młodziutkiej, brzemiennej Maryi droga przez góry w pośpiechu nie była tyle wizytą u długo niewidzianej krewnej. Jej pośpiech był ucieczką przed całym światem, który gotów był ukarać ją dotkliwie za grzech, którego się nie dopuściła. Ale kto by Jej uwierzył? Jedynie Elżbieta.

Trzecia – narodziny Jezusa. Nie umiem wyobrazić sobie młodej mamy lub młodego taty nie załamanych faktem, że w dniu porodu kończą w brudnej stajni. Wyobraź sobie, Maryja rodzi, Józef choć z pewnością ma pieniądze i jest u siebie w rodzinnych stronach na spisie ludności to NIKT nie chce go przyjąć z żoną w tak dramatycznej sytuacji. Domyślasz się czemu? Myślisz, że nie znał tam ludzi? Nie miał rodziny w miejscu skąd pochodził? Otóż nie, ze względu na czas poczęcia dziecka – przed ślubem – został odrzucony przez swoich. Wylądował w stajni poza miastem w takiej chwili. Maryja rodzi pośród bydła i odchodów. Tak właśnie w radosnej tajemnicy trzeciej na świat przychodzi Syn Boży witany przez barany, osły i pasterzy, leżący w kamiennym żłobie. Radość nie z tej ziemi.

Czwarta – ofiarowanie Jezusa w świątyni. Kiedy Maryja i Józef przyszli złożyć ofiarę dziękczynną za syna pierworodnego spotykają szczęśliwego proroka Symeona. Cieszy się, że widzi Zbawiciela na własne oczy jeszcze przed śmiercią. Rodzice Jezusa słyszą krzepiące potwierdzenie tego, Kim będzie Jezus. Tak to wielka radość. I Symeon dodaje na końcu przepowiednię do Maryi: «A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu». (Łk 2,35) 

Myślę, że jako mama nie umiałabym przejść do porządku dziennego po takich słowach. Nie nazwałbym też tego tła radosnym oczami ludzkimi. 

Piąta tajemnica – odnalezienie Jezusa w świątyni. Cudowna nowina! Znalazł się Jezus! Tło naszej radosnej tajemnicy – 12 letnie dziecko zaginęło rodzicom i w bólu szukali go kilka dni. Maryja i Józef przeszli bodajże jeden z najgorszych scenariuszy, jaki może przydarzyć się rodzicom -zaginięcie dziecka. I choć 12 lat to nie jest mało, to ich syn jest najważniejszym dzieckiem na świecie. Im Go powierzył Bóg, a oni mierzyli się z Jego zaginięciem. Całe szczęście – odnalazł się! Radość wielka, bo tylko na krótki czas odszedł od nich, ale Jezus zapewniał, że On powinien być w tym, co należy do „Jego Ojca”. Przygotowuje Rodziców na coś o wiele trudniejszego, z czym zmierzy się po latach samotnie Maryja.

Czemu o tym piszę? Czy jestem niepoprawną pesymistką szukającą na siłę smutku pośród radości? Nie. Fascynuje mnie to, jak Słowo Boże definiuje radość i szczęście. Gdybyśmy doświadczyli takich sytuacji w ciągu 12 lat myślę, że większość z nas żyłaby w poczuciu krzywdy, traumy i ostatnie co przyszłoby nam na myśl to to, aby nazywać je najradośniejszym scenami z naszego życia.

A Słowo Boże właśnie ukazuje nam, że żyjąc z Bogiem, każda sytuacja może być radosna. Zależy jedynie, na czym się w niej skupimy – czy na tragicznych okolicznościach, czy na Bogu, Który działa z mocą pośród nich. 

Dla mnie jest to nieraz bardzo trudne, ale modlę się o to, aby Dobry Bóg napełnił mnie i Ciebie łaską patrzenia na wszystko, co się przydarza radosnymi oczami Ewangelii. Zapraszam dziś do tego i Ciebie. Bądźmy poszukiwaczami skarbów ukrytych w brudnej ziemi naszej codzienności. Obyśmy widzieli radość i błogosławieństwo wszędzie tam, gdzie po ludzku sprawy wyglądają po prostu źle i nie dali sobie wykraść nigdy błogosławieństwa każdej chwili z Bogiem.