Strona GłównaDobre WinoO tym, co dobre, ale warto unikać i o Jezusie, co gorszy w Ewangelii…

O tym, co dobre, ale warto unikać i o Jezusie, co gorszy w Ewangelii…

Jest taki moment w podróży św. Pawła, w którym Duch Święty zabronił mu głoszenia Ewangelii. Tak! Paweł chciał iść do Azji, żeby tam głosić Dobrą Nowinę o Jezusie i Duch Święty Mu zabronił! Ciężko to sobie wyobrazić…

Bardzo dobrze to współgra z momentem, gdy Jezus zachowuje się „nie po chrześcijańsku” i totalnie ignoruje pogankę, która prosi o uzdrowienie córki. Żeby tego było mało, On nie tylko ją ignoruje, ale przymuszony przez uczniów do zwrócenia na nią uwagę, jeszcze ją obraża! Tak.

Mówi jej (parafrazując):

– Słuchajże, ja tutaj nie przyszedłem do takich jak Ty, co nie są Żydami. Nie zabiorę chleba dzieciom, żeby dać takim jak Ty – psom.

Ooojjjj… Robi się gorąco w tej Ewangelii. Znasz takiego Jezusa?

Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami!” Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi!” On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa. (Mt 15,21-28)

Często myślimy, że być chrześcijaninem to znaczy ROBIĆ dobre rzeczy, być miłym dla ludzi, zawsze im pomagać i odpowiadać na ich aktualne potrzeby – generalnie być taką maszynką produkującą dobre uczynki dla innych. Ma też sprawiać żeby wszystkim było możliwie jak najbardziej miło. Jeśli ktoś z chrześcijan taki nie jest, to jesteśmy bardzo oburzeni – bo co to za dobrodziej gorszący taki? 

A choć – jak mówi Słowo Boże – Jezus przeszedł przez życie dobrze czyniąc, to nie robił On też niczego, co wcześniej nie ujrzałby, że czyni Jego Ojciec. Jezus cały czas rozeznawał, był uważny na to, czego pragnie Ojciec Niebieski, aby TO czynić. Rozważał wszystko poddając pod rozeznanie, a to znaczy, że wybierał nie pomiędzy tym co dobre, a co złe, ale tym, co lepsze.

Doskonale posłuszny Ojcu Syn wiedział, że Jego miejscem wpływu/powołania są Żydzi, objawienie się im jako Mesjasz i wypełnienie wszystkich proroctw jakie odnoszą się do Jego mesjańskiej misji na ziemi. Jezus nie czynił jedynie dobra na lewo i prawo poruszany emocjami. Choć był pełen współczucia, jak mówi Słowo Boże, to nawet te uczucia były w jedności z tym, do czego wezwał Go akurat Ojciec. 

Jezus uczy nas, że tak samo ważne jest wiedzieć do czego jesteśmy posłani, jak to, do czego z pewnością NIE jesteśmy w Królestwie Bożym. Kananejka jest jedynie wyjątkiem, który mocno potwierdza regułę, że Jezus kierował się we wszystkim tylko i wyłącznie posłuszeństwem Ojcu.

Ostatecznie i w niej zobaczył działające już Królestwo Boże, czyli wolę Ojca, który jest w nas sprawcą „chcenia i działania”. Taką dojrzałą jak winogrono, pełną słodkiego soku i gotową do zebrania wiarę, pragnienie i działanie ujrzał w tej kobiecie i na nie też odpowiedział. Nie na swoje emocje, nie na to, co wypada, ale na to, co ujrzał oczami serca, że Ojciec uczynił w tej pogance. 

To była zapowiedź, obietnica, do czego zostaną posłani uczniowie po Zesłaniu Ducha Świętego, nie misja Jezusa. Podkreślił to wyraźnie na początku tej niezwykle szokującej sceny z Ewangelii.

Każdy z nas ma swoją strefę wpływu, bo jak mówi Słowo Boże: „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.” Ef 2,10.

Królestwo Boże jest doskonałe, ale jak w każdym państwie czy monarchii inne są zadania króla, inne kucharza tam służącego, inne dyplomaty. Nie łapie się król za miotłę, bo akurat zobaczył okruchy pod stołem, a kucharz nie zasiada do podpisywania traktatów pokojowych, bo król się ociąga z przyjściem. W Królestwie Bożym panuje porządek i każdy zna właściwe sobie stanowisko.

Każdy z nas, podobnie jak Jezus, ma swoje miejsce i swoje powołanie będąc Dzieckiem i Dziedzicem Króla. Nie jest dobrym ani rozsądnym robić wszystko, co akurat jest do zrobienia, bo jest taka potrzeba. Mamy Ducha Świętego, który zapewnia nas gdzie – na wzór Jezusa – posyła nas Ojciec, a gdzie są jedynie ubrane w dobro rozproszenia. Możemy bowiem czynić mnóstwo dobrych rzeczy dla Boga i minąć się z tymi, które On wyznaczył, abyśmy to my je czynili.

Być dzieckiem Boga Ojca to patrzeć w Jego Oczy nieustannie i pytać czy ta lub inna pomoc, zaangażowanie lub z pozoru dobra rzecz jest naszą odpowiedzialnością czy może kogoś innego. Czasami bowiem możemy robić wiele i czuć gorycz z powodu braku owoców w naszym sercu. Możemy robić wiele dobra i mijać się z obfitością serca, która jest dla nas przygotowana dokładnie tam, gdzie zaprasza nas Bóg, a my byliśmy zbyt zajęci, aby usłyszeć gdzie to właściwie jest.

Nie jest to zachęta do unikania odpowiedzialności, wręcz przeciwnie – do zrozumienia, że każdy z nas ma swoje miejsce i nikt nie może nas w tym zastąpić. To nam jest dana łaska i mądrość oraz charyzmaty, aby w nie wejść z mocą i czerpać radość z pełnienia woli Ojca w naszym życiu.

Ewangelia przypomina, że tylko ciężar nałożony nam przez Jezusa jest słodki i lekki. Tylko to dobro, które przeznaczył nam Ojciec, abyśmy czynili, jest miejscem największego wzrostu i owocowania na wzór Jezusa.

Zapraszam Cię, porozmawiaj dziś z Bogiem na modlitwie, czy są takie rzeczy, w które się angażujesz, ale nie są one Jego wolą dla Ciebie, nawet jeśli są one dużym dobrem w Twoich oczach.

MODLITWA:

Drogi Jezu, kładę dziś na ołtarzu mojego serca wszystko co robię i czemu/komu poświęcam moją uwagę, emocje i czas. Niech Twój Święty Ogień Ducha oczyści mnie z wszystkiego, do czego Ty mnie dziś nie zaprosiłeś i nie jest Tobie miłe.

Daj mi też wiarę Kananejki, abym nie zrażał/nie zrażała się, gdy ktoś wierzący nie okaże mi współczucia i pomocy jakich oczekuję. Jezu, pokładam ufność w Tobie i wiem, że masz dla mnie więcej niż okruchy Twoich łask.

Amen.