„Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi (…).
Wreszcie podszedł do pana ten, który otrzymał jeden talent. „Panie,” — powiedział on — „wiedziałem żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność.
Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów.”
Mt 25,19.24-25.28.
W przypowieści o minach i o talentach, kluczem do zrozumienia o co w tych historiach chodzi, jest ten trzeci, który nie zrobił nic.
Często budzi On pewne pokłady goryczy naszych serc i niektórzy z dużą gorliwością usprawiedliwiają jego postawę.
Gorycz wylewa się tam, gdzie szukamy dla niego „sprawiedliwości”, bo przecież dobrze gada, można by mu przyklasnąć.
Przyszedł człowiek, dał Ci za darmo 20-letnią wypłatę i odjechał. I teraz Ty, co sobie o nim myślisz?
Co się dzieje w Twojej głowie widząc w swoich rękach ponad dwa miliony złotych danych Ci ot tak? Nie musiałeś nikogo o nie prosić, przekonywać, że dobrze je wykorzystasz, że jesteś godzien, aby w Ciebie inwestować.
Nasze myśli, zwłaszcza w kontekście pieniędzy, rozbierają do nagości: co naprawdę mamy tam głęboko pochowane w sobie.
Dwaj pierwsi bohaterowie przypowieści są ufni, przyjmują z ochotą i bez zbytniej zwłoki od razu biorą się do inwestowania powierzonych im dóbr.
Ostatni z obdarownych natomiast wietrzy podstęp. On to sobie już wytłumaczył, że nie może być tak, że ktoś daje mu tak wiele – i to ZA NIC!
Musi mieć ukryty motyw…
„Na pewno jest okrutny i chce mnie wykorzystać. Robić mu się nie chce i myśli, że trafił na frajera… Takiego wała! Oddam mu wszyściutko, nie będzie mi mówił gad jeden, że coś mi dał, albo gorzej, że jestem mu coś winien, albo że coś zrobiłem nie tak…”
Znane myśli ?
Znane!
A król zwraca i tym, co zamiast szemrać, z radością wzięli i użyli – nie tylko dał im NA WŁASNOŚĆ wszystko co zarobili („dajcie temu który MA” z przypowieści o talentach), ale również władzę nad miastami!
Rozumiesz, historia jest o tym, że jest ktoś, rozdaje kosmiczne pieniądze, wraca, nie chce ich z powrotem, tylko cieszy się, że ludzie je pomnożyli. Daje im to na własność i jeszcze miasta we władanie… A my wciąż mamy interpretatorów tej historii, którzy dokładnie jak ten trzeci… Wierzą, że jest w niej drugie dno, że ten, który daje jest na pewno zły, podejrzany. Czują podstęp i uważają tego króla za złowrogą postać.
Właśnie tak ciężko jest nam przyjąć Ewangelię o zbawieniu za darmo. Tak ciężko nam w nią uwierzyć i zacząć nią żyć dla swojej i innych korzyści.
Czemu?
Bo mamy serca chore od nieufności, bo wszędzie doszukujemy się spisku i krętactwa, ukrytych złych intencji – nawet w Bogu, który dał nam życie własnego Syna za nas!
Ale to co jest w naszych sercach, nie mówi o innych, ale o nas samych. Dlatego ta Ewangelia nie jest do tego, aby ją czytać, ale żeby ona czytała nas i wyjawiała nam choroby naszych serc.
MODLITWA:
Jezu, odmień moje serce, aby zawsze wierzyło i nigdy nie wątpiło, że Ty Jesteś tylko dobry.
Amen.
