Prz 3,27-35
Ps 15
Łk 8, 16-18
„Uważajcie więc, jak słuchacie.”
Zacząć trzeba by od tego, że każdy ochrzczony człowiek nie tylko otrzymuje światło Chrystusa, ale sam się nim staje. Każdy z nas staje się tym światłem, by rozświetlać wszelkie mroki i ciemności, by ukazywać wszystkim samego Chrystusa.
Żeby jednak być światłem, musimy najpierw zanurzyć się w Bogu i Jego Słowie. Jezus jest Słowem wcielonym, trudno więc świadczyć o Nim nie znając Słowa Bożego. Dlatego też nakazuje nam On uważnie słuchać, byśmy to Słowo przyjęli do swojego serca, do swojego umysłu, byśmy to Słowo wcielili w swoje życie. Dzisiaj, gdy jesteśmy z każdej strony bombardowani mniej lub bardziej ważnymi informacjami, gdy trudno odróżnić prawdziwe informacje od fałszywych, w tym hałasie często nie wnoszącym do naszego życia nic wartościowego, nie jest łatwo usłyszeć Słowo, które kieruje do nas Bóg. Jeśli zaś Go nie usłyszymy, to nie będziemy potrafili Nim żyć, ani o nim świadczyć. Dlatego tak ważne jest, byśmy uważali, gdy słuchamy, by Słowo Boże wciąż powiększało światło naszej wiary, by nas przemieniało, czyniąc z nas pochodnie, byśmy naprawdę potrafili tak rozświetlać ciemność, aby każdy kto wejdzie, dzięki nam mógł poznać światło Ewangelii. Jeśli nie będziemy uważni w słuchaniu, to nie tylko nie poznamy Boga, nie tylko nie będziemy potrafili nim żyć, ale również nie będziemy w stanie o Nim dawać świadectwa.
Światło będzie się rozprzestrzeniało wtedy, gdy będziemy je nosić w naszym sercu. Żeby tak jednak się stało, konieczne jest, by Słowo Boże wypełniało nasze życie, aby rozpalać i podtrzymywać w nas światło Chrystusa tak, by nie tylko w nas nigdy nie zgasło, ale jeszcze rozpalało serca wszystkich, którzy je zobaczą.
