Prz 8,22-31
Ps 8
Rz 5,1-5
J 16,12-15
„…ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota – nadzieję.”
Czy ucisk oznacza tylko ograniczanie czyjejś wolności a więc w tym przypadku prześladowania, złe traktowanie, torturowanie, zamykanie w więzieniach a nawet mordowanie? Myślę, że nie tylko o taki ucisk chodzi.
Ucisk, to wszelkie trudności, jakie napotykamy w życiu. Będą to zarówno ubóstwo materialne, cierpienia psychiczne czy emocjonalne, bolesne doświadczenia w relacjach z innymi ludźmi, często z najbliższymi, nieuleczalna czy śmiertelna choroba, lub też utrata kogoś bliskiego. Ucisk to wszelki ból, który trudno nam zrozumieć, słysząc nieustannie o kochającym i troszczącym się o nas Bogu.
Jak zatem ucisk ma nas doprowadzić do wytrwałości? Stanie się to możliwe wtedy, gdy popatrzymy na ucisk (ten szeroko rozumiany) jako pewien dopust Boży, który ma nam pokazać, że jest coś ważniejszego i cenniejszego od życia doczesnego. Gdyby życie kończyło się na tym świecie, jaki sens byłby w tych wszystkich naszych dążeniach ziemskich? Bogactwo, zdrowie, radość z przeżywanych chwil, zbieranie dobrych wspomnień, troska o piękny i zdrowy wygląd, wykształcenie, sukcesy zawodowe, kolekcjonowanie często niepotrzebnych nam rzeczy, ciągłe dążenie do coraz to nowych doznań i to poczucie, że jeszcze nam czegoś brakuje, że to wciąż za mało i ten głos w głowie mówiący… jeszcze, jeszcze, chcę więcej i więcej, aż przychodzi moment, gdy ciało się zatrzymuje i następuje koniec. Wszystko za czym dążyliśmy zostaje.
Ucisk przypomina nam o tym, że jest coś więcej, a właściwie Ktoś więcej. Pomaga nam się zatrzymać w tym pędzącym, za wszystkim i niczym jednocześnie, świecie.
Ucisk sprawia, że patrzymy dalej i głębiej, że dostrzegamy Tego, który stworzył nas dla zupełnie innych celów niż zbieranie, kolekcjonowanie, posiadanie. Dlatego właśnie ucisk wyrabia w nas wytrwałość.
Wytrwałość to cierpliwość i umiejętność przyjmowania przeciwności, trudności i cierpienia. To trwanie przy Bogu i umiejętność czynienia dobra mimo, iż sami cierpimy. Skoro Jezus przyjął za nas krzyż, czyż i ja nie powinnam znosić cierpliwie trud, którego doświadczam? Przyjęcie ucisku jako okazji do czynienia dobra i ofiarowania go za innych… chociażby za tych, którzy nie potrafią odnaleźć Boga w swoim życiu, którzy nie potrafią doświadczyć Bożej miłości… nie tylko wyrabia w nas coraz większą wytrwałość, ale w konsekwencji prowadzi do wypracowania wypróbowanej cnoty, umocnienia dobrych cech naszego charakteru, uzdalniania do czynienia jeszcze większego dobra.
Ucisk sprawia, że chcemy być jeszcze bliżej Boga, ponieważ uświadamiamy sobie, że nie ma niczego cenniejszego nad miłość. Bóg bowiem stworzył nas właśnie do miłości. Niestety przez grzech ta nasza naturalna zdolność do trwania w Bożej miłości została poważnie zachwiana. Ucisk zatem poprzez wytrwałość w jego znoszeniu i praktykowanie cnoty ostatecznie prowadzi nas do:
- nadziei, że spełnią się Boże obietnice i osiągniemy kiedyś życie wieczne,
- do nadziei, że odzyskamy zdolność kochania i trwania w Bożej miłości.
Nadzieja bowiem zawieść nie może i to ona daje nam pewność, że jest coś więcej niż życie ziemskie, które się kończy. Miłość Boża bowiem rozlana jest w naszych sercach. Musimy ją tylko doświadczyć, przyjąć, w niej trwać i do niej dążyć, a jeśli poprzez wytrwałość w ucisku możemy nie tylko siebie umocnić w tym dążeniu, ale i innym pomóc ją odnaleźć, to tym większa ogarnie nas radość, bo któż nie pragnie tego, byśmy wszyscy razem kiedyś żyli w Bożej obecności…
