Rozważania Drogi Krzyżowej

Na ten Wielki Piątek zapraszamy do przeżycia Drogi Krzyżowej poprzez rozważania przygotowane przez członków naszej wspólnoty filię Gliwice Zatorze przy parafii Chrystusa Króla.
Tematem przewodnim jest odnowienie relacji – z samym sobą, w rodzinie i we wspólnocie.

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany

Wiele razy zdarza się, że niesprawiedliwie kogoś oskarżamy, osądzamy. Może to być osądzanie Księży, ludzi konsekrowanych, naszych bliskich, a także członków naszej Wspólnoty. Nie potrafimy się powstrzymać od złego języka, raniąc swoich współmałżonków, dzieci, rodziców, dziadków, zamiast starać się być cierpliwymi, opanowanymi, dążyć do porozumienia, wnosić pokój.

Panie Jezu! Zostałeś oskarżony przez swój naród, a Twoi najbliżsi Apostołowie zaparli się Ciebie i uciekli. Ale Ty dalej trwałeś w miłości, miłosierdziu do Apostołów i swoich oskarżycieli. Czy ja w sytuacji Apostołów, też zaparłabym się Ciebie, uciekłabym?…

Panie Jezu! Bez Ciebie nic dobrego nie możemy uczynić! Ale dzięki Twojej miłości i łasce możemy stawić czoła wszelkim wyzwaniom i trudnościom, również swoim grzechom i słabościom. Proszę Cię Panie Jezu naucz nas, jak nie osądzać naszych bliskich, a także pozostałych ludzi, jak patrzeć na drugiego człowieka Twoimi oczami. Prosimy Cię również o łaskę pokory i odwagi w bronieniu Pana Boga, Krzyża, życia, naszych bliskich i naszej Ojczyzny.

Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na Swoje ramiona

W naszym życiu oprócz radosnych chwil są również smutne, kiedy wydaje się nam, że jesteśmy sami w naszych utrapieniach, kiedy nasi bliscy zawodzą, albo my zawodzimy, kiedy dużo w nas i bliskich gniewu, złości, zarzutów. To wszystko rani nasze serca. Wtedy pytamy Boga, ile razy mamy przebaczać swojemu mężowi, żonie, dzieciom, rodzicom, sobie ? Wtedy przychodzi z pomocą Słowo Boże; mamy przebaczać 77 razy, czyli zawsze. Przychodzi również na myśl obraz Jezusa biorącego na Siebie Krzyż za nasze grzechy. Nie skarżyłeś się na zły los, niosłeś ten Krzyż z wytrwałością, na jaką było stać Twoje umęczone Ciało.

Panie Jezu! Umacniaj nas w niesieniu naszych krzyży codzienności, beznadziei, złych relacji w rodzinie. Dzięki Twojej nieogarniętej przez nas Ofiary, przemieniaj to co złe, zagubione, zaniedbane, w dobro. Dopomóż nam, aby nasze relacje w rodzinach zostały odnowione, abyśmy naśladowali Ciebie i nieśli swój krzyż w łączności z Tobą i Twoją przemieniającą miłością.

Stacja III – Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy

Upadłeś i powstałeś, przed Tobą długa droga. Cały czas w milczeniu, ufności, pomimo nieustannego biczowania, szyderstw, poniżenia. Jak wiele tracimy na krzyk i bunt, albo na kontemplowanie poczucia krzywdy.

Zamknięci w przeżywaniu porażki, nie widzimy nikogo prócz siebie. Upadki odsłaniają nasze słabości, więc obawiamy się odrzucenia ze strony innych. To wszystko nie pozwala szybko powstać.

A TY po upadku od razu podniosłeś się o własnych siłach i ruszyłeś dalej. Pokazując nam jak przezwyciężyć własny strach, brak zaufania, brak miłości, grzech.

Jak nie zatrzymywać się w poczuciu krzywdy. Cały czas musimy skupiać się na Tobie, bo tylko Ty sprawiasz że odzyskujemy siły na nowo. Twoja miłość do nas odnawia nasze serca, sprawiasz, że chcemy być lepsi dla siebie i innych. Kochać – nawet jeżeli jest to trudne.

Stacja IV – Jezus spotyka Swoją Matkę

„Kobieto , oto Twój Syn”.  Następnie rzekł do ucznia:” Oto Twoja Matka”

Matka  i Syn – to najbardziej intymna relacja, jaka zachodzi na ziemi. Nawet Jezus, choć był Bogiem, na tej ziemi musiał mieć pomoc Matki. Wystarczyło, że przyszła, że stanęła i że spojrzała. Bo Matka to serce.

Maryja patrzy na umęczone ciało swojego Dziecka. Tylko tyle może uczynić, a może aż tyle!

Ona jest obecna, towarzyszy Panu i trwa. A tam gdzie się pojawia Maryja, zawsze spływają łaski z Nieba. I my w naszym życiu doświadczamy i będziemy również  doświadczać cierpień duchowych i fizycznych. Ale największym bólem jest poczucie osamotnienia.

W tej stacji powierzamy Maryi wszystkie osoby, które zostały zranione w miłości. To właśnie Ona doświadczyła cierpienia, doskonale wie, co przeżywamy i czujemy w sercu.

Matko, która stałaś u stóp krzyża- uproś u Syna Twojego uzdrowienie ze zranień miłości.

Ty , która jesteś naszą pośredniczką i pocieszycielką, naszą Jedyną Mamą, daj nam prosimy łaskę umiłowania naszych braci i sióstr , abyśmy stawali się jednym ciałem w Chrystusie.

Stacja V – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Gdy Go wyprowadzili , zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola i włożyli na niego krzyż,  aby go niósł za Jezusem. Jakże często słyszymy dziś słowa o samowystarczalności, niezależności,  która  często przeradza się w samolubny egoizm. Każdy chce być samodzielny,  silny. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie rozrastało się do jakiegoś  obsesyjnego lęku przed byciem zależnym.  I do nieumiejętności przyjmowania pomocy. A Bóg,  uczynił siebie zależnym od człowieka.  Stając się człowiekiem, wydał się w nasze ręce.  Jako dziecko potrzebował opieki Maryi i Józefa. Swoją misję  powierzył dwunastu słabym ludziom, których uczynił swoimi przyjaciółmi.  Nawet w niesieniu krzyża potrzebował pomocy. I do dziś potrzebuje nas. Potrzebuje  kapłanów sprawujących sakramenty, w których jest obecny. Potrzebuje każdego z nas, bo jesteśmy  Jego rękami,  nogami, oczami , ustami…

Wszędzie tam, gdzie jesteśmy,  niesiemy  Jego ukrytego w naszych duszach i od nas zależy czy inni będą mogli spotkać Jezusa… Bóg  potrzebuje dzisiaj ciebie. Potrzebuje twojej wiary i twojej świadomości,  że On jest obecny w tobie i chce przez ciebie działać.  Potrzebuje ciebie,  tak jak potrzebował Szymona na drodze krzyżowej.

Czasem myślimy, że nasze modlitwy, dobre uczynki , szczególnie te, które wykonujemy bez entuzjazmu, nie mają wielkiej wartości, Ale Szymon, także  z początku pomagał Jezusowi z pewnym przymusem, niechętnie. A jednak Jezus przyjął jego pomoc z wdzięcznością. I liczy  także na twoją.  Popatrz na Jezusa i przynieś do Niego wszystkie twoje modlitwy, wysiłki, dobre uczynki i złóż je przed Nim jako dar twojej pomocy. A przede wszystkim stań przed Jezusem z sercem pełnym wiary w Jego zbawczą moc. Jeden akt wiary rozrywa ciemności światłem Bożej mocy.  

Jezu wierzę, że tu jesteś. Wierzę, że możesz i chcesz działać. Ufam w Twoją dobroć i wierzę, że jesteś silniejszy niż wszelkie zło, które spotykam.

Stacja VI – Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Według pobożności ludowej Weronika była matroną z Jerozolimy. Jej dom znajdował się w pobliżu drogi krzyżowej, którą przemierzał Jezus. Weronika wyszła, by zobaczyć Skazańca. Widok Jezusa cierpiącego, osłabionego i upadającego pod ciężarem krzyża tak bardzo ją wzruszył, że przecisnęła się przez tłum i żołnierzy i białą chustą otarła Jego skrwawioną i zlaną potem twarz.

Swoją odwagą zawstydziła wszystkich: ciekawskich obserwujących „widowisko”, żołnierzy, a przede wszystkim uczniów Jezusa ukrywających się w tłumie.

Za ten czyn miłosierdzia, bezinteresowny, wpływający z głębi serca, została nagrodzona wizerunkiem umęczonego oblicza Chrystusa.

Pomóc bliźniemu w potrzebie, zobaczyć biedę, samotność, cierpienie brata czy siostry i nie będąc obojętnym otworzyć swoje serce – to mieć udział w obiegu miłości Zbawiciela.

Panie, naucz nas dawać siebie innym, naucz też przyjmować dobro, tak jak Ty, z wdzięcznością.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5, 7).

Stacja VII – Jezus po raz drugi upada pod krzyżem

Drugi upadek Jezusa przypomina nam, że słabość powraca. Często obiecujemy sobie zmianę: więcej cierpliwości wobec bliskich, więcej troski o siebie, więcej dobra we wspólnocie. A jednak znów upadamy – W złość, obojętność, zamknięcie na innych.

Jezus nie rezygnuje mimo kolejnego upadku.

Wstaje i idzie dalej. W Jego postawie widzimy nadzieję dla naszego życia. Odnowienie relacji zaczyna się od przyjęcia własnej słabości i przebaczenia sobie. Kiedy uczymy się powstawać, możemy też podać rękę tym, którzy upadają obok nas – w rodzinie, wśród przyjaciół, w naszej wspólnocie. Jezus pokazuje, że droga miłości nie polega na braku upadków, lecz na odwadze, by po każdym z nich znów podjąć drogę ku drugiemu człowiekowi.

Stacja VIII – Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Na drodze krzyżowej Jezus spotyka kobiety, które płaczą nad Jego losem. Choć sam cierpi, zatrzymuje się i zwraca się do nich z troską. To spotkanie uczy nas odnowienia relacji we wspólnocie. Czasem łatwo wzruszyć się czyimś cierpieniem, ale trudniej naprawdę zobaczyć drugiego człowieka i jego życie. Jezus zaprasza nas, abyśmy nie zatrzymywali się jedynie na emocjach, lecz przemieniali serce. Odnowienie życia zaczyna się od spojrzenia prawdy na siebie – na nasze wybory, słowa i postawy wobec najbliższych.

Gdy uczymy się takiej szczerości wobec własnego serca, rodzi się w nas większa wrażliwość na innych. Wtedy nasze relacje w rodzinie і wspólnocie mogą stawać się miejscem wzajemnego wsparcia, pocieszenia i nadziei.

Stacja  IX ­- Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci 

Niosłeś Jezu na swych ramionach ogromny ciężar – ciężar naszych grzechów, upadków, słabości, chorób, naszego gniewu i złości wobec drugiego człowieka. Czyż można się dziwić, że upadasz po raz kolejny? To był przecież niewyobrażalny ból, cierpienie, a Ty byłeś tak jak my również człowiekiem, Twoje święte ciało doświadczało tego, co ludzkie – bólu, zmęczenia, wyczerpania, pragnienia.

O ileż Panie my tym bardziej upadamy często pod ciężarem tego, co nas przygniata. Ludzie z krwi i kości, niosący w sobie słabość człowieczej natury, wątpliwości, bezsilności i niemocy, często małej wiary i braku nadziei. Jakże często w takich chwilach upadku przestajemy wierzyć, że jesteś z nami, że masz dla nas dobry plan, że jest coś więcej niż tylko nasze cierpienie. Ty się podniosłeś, bo byłeś całkowicie zanurzony w swoim Ojcu, Bogu najwyższemu. Ufałeś Mu do końca, widziałeś cel swojej drogi i wiedziałeś, że Bóg Cię nie zostawi. Daj nam Panie tej siły i wiary, że w naszym życiu nie ma takiej sytuacji, upadku, niemocy, z której nie jesteś nas w stanie podźwignąć i wyprowadzić na właściwą ścieżkę. Że trzymając się Twojego Słowa mamy władzę podnoszenia siebie z tych miejsc, gdzie nas skrzywdzono – w relacjach rodzinnych, wspólnotowych, zawodowych, sąsiedzkich. Że Ty Panie nigdy nas nie zostawisz samych i zawsze w największej ciemności możemy się uchwycić Twojej wyciągniętej dłoni, podnieść się, otrzepać i iść dalej z Twoim prowadzeniem. 

Stacja X – Pan Jezus z szat obnażony

Kolejny okrutny ból zadano Jezusowi – zdarto z Niego przyschniętą do krwawych ran szatę.

I my chwilami w rodzinach stajemy w obliczu bolesnego obnażenia z wad i braków. Doświadczamy momentu gdy rodzina mierzy się z prawdą o sobie, często bolesną i pozbawioną masek. Podobnie jak Jezus, członkowie rodziny mogą czuć się zawstydzeni lub odarci z godności.

Mimo obnażenia słabości, rodzina jest powołana do tego, by kochać i akceptować drugą osobę, a także wspierać ją w naprawie błędów i szukać pomocy w Bogu.

Jezu, spraw abyśmy zawsze byli otwarci i gotowi do tego wspierania, a nie wyśmiewali, byli nieczuli i czekali, aby wytknąć błędy. Spraw, abyśmy potrafili kochać mimo wszystko, mimo poznanych wad, ułomności, grzechów. Prosimy Cię abyśmy potrafili dawać oparcie i je otrzymywali.

Jezu, zostałeś obnażony z szat, z tego co ziemskie, aby sięgnąć po to co w Niebie. Spraw, aby stanięcie w nagiej prawdzie prowadziło nasze rodziny do odnowienia i świętości.

Stacja XI – Pan Jezus przybity do krzyża

Jezu, Ty zostałeś przybity do krzyża też moimi grzechami, moim odwróceniem się od Twojej Miłości.

Wszystko chcemy mieć w ręku, wszystko sprawdzamy, upewniamy się by mieć pewność. A tak trudno dotknąć trudnych spraw i tematów. Odkładamy, nie rozmawiamy, udajemy, ze nie ma problemu. „Nie poruszajmy tego tematu”- często mówimy. Nie chcemy dotykać spraw bolących, bo nie wiemy co będzie. Nie wiemy co zrobić, jak postąpić.

Miłość nie boi się dotyku tego co krwawi. Dotyka krzyża, a nawet więcej- jest przybita do krzyża.

Jezu, Miłości z krzyża, dotknij naszych serc- bez tego dotyku nie ma uzdrowienia. W tym dotyku jest OBECNOŚĆ.  Chcemy wspólnie w naszych rodzinach, wśród naszych bliskich, w   w naszej wspólnocie dotknąć Ciebie, by z Twojego Krzyża wyszła uzdrawiająca nas moc.

Stacja XII – Pan Jezus umiera na krzyżu

Zapadła ciemność, zasłona w świątyni rozdarła się na pół. Wydaje się, że to koniec, że już nic się nie wydarzy. Ten, którego zwano Prorokiem i Nauczycielem umiera na krzyżu Golgoty, wołając „Eli, Eli, Lema sabachtani”. A śmierć to przecież koniec naszej ziemskiej wędrówki. Już nic po ludzku nie da się nic zrobić. 

Jednak staje się zupełnie inaczej. Rozdzierająca się z góry na dół zasłona staje się symbolem otwarcia Nieba dla wszystkich nas, symbolem Nowego Przymierza pomiędzy Bogiem a ludźmi. Śmierć Chrystusa wyzwala życie, daje nam wszystkim nieograniczoną możliwość przebywania w Bożej obecności zawsze i wszędzie. Ile razy czułeś się jak przybity do krzyża, ile razy umierała w Tobie wszelka nadzieja, świadomość, że Bóg jest z tobą? Ile końców świata w swoim życiu masz już za sobą? 

A On jest. Tam gdzie nas krzyżują, tam On jest zawsze.

Oddajemy Ci Panie te wszystkie nasze końce świata, te czeluście ciemności, depresje, beznadzieje, gdzie czujemy się jak umarli, gdzie gaśnie w nas światło i przyjmujemy Twoje światło, światło życia do tego aby powiedzieć światu, że mamy silnego Boga i nikt nas nie pokona. Ty przybiłeś do krzyża nasze choroby, trudne relacje, nasze rany i ból emocjonalny zadawany przez bliskich, przez członków wspólnoty, ludzi kościoła, czasem przez samych siebie sobie samemu. Przybiłeś do niego nasze decyzje o odejściu z miejsc, gdzie słowem, zachowaniem naruszono naszą godność i poczucie bezpieczeństwa. Oddajemy to wszystko w Twoje ręce i zanurzamy się we krwi i wodzie, które wypłynęły z Twojego świętego boku jako znak, że Twoje miłosierdzie dla nas jest nieograniczone i zawsze w nim możemy szukać ratunku wobec wszelkiej ludzkiej niegodziwości zadawanej naszemu człowieczeństwu. 

Stacja XIII – Ciało Jezusa zdjęte z krzyża

Tej sceny nie ma w Biblii, ale wydaje się naturalne, że tak jak Maryja przyjęła Dzieciątko Jezus w ramiona, tak przyjęła zmaltretowane ciało Syna.

Chcę wierzyć, że Maryja zapamiętała więcej  niż jego uczniowie z tego, co zapowiadał Jezus i oczyma wiary już czekała na chwałę Zmartwychwstania, ale widok musiał być skrajnie bolesny.

Strata najbliższej osoby to największy stres według psychologii. Ostatnio starsza pani powiedziała: Kiedy mnie zabraknie, to kto będzie dbał o grób mojego syna?

Jej córka odpowiedziała: Kiedy cię zabraknie, to spotkasz się z synem i już pamiątkowa płyta nie będzie potrzebna.

Daj nam Panie oczy wiary, które patrzą poza grób!

Stacja XIV – Ciało Jezusa złożone do grobu

Jezus po śmierci, a jeszcze przed Zmartwychwstaniem. Czas nadziei, mimo pozornej beznadziei i śmierci.

Jezu zapraszam Cię do wszystkich miejsc i sytuacji, w których dziś nie dostrzegam nadziei. Proszę aby Twój Duch Święty doprowadził mnie do poznania prawdy.

Łk 4, 16-21 – Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać.  Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane:  Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi,  abym obwoływał rok łaski Pana. Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.  Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». 

Dobre Wino
Redakcja

Rozważania Drogi Krzyżowej

Na ten Wielki Piątek zapraszamy do przeżycia Drogi Krzyżowej poprzez rozważania przygotowane przez członków naszej wspólnoty filię Gliwice Zatorze przy parafii Chrystusa Króla.Tematem przewodnim jest

Czytaj całość »