„Abyś nas do prawdziwej pokuty doprowadzić raczył…”

Powyższe słowa, to kawałek „Suplikacji”, mam nadzieję, że dobrze nam znanych, przed rokiem wszędzie śpiewanych, dziś mam wrażenie, że trochę na bok odstawionych. Jakby się nam znudziły, jakbyśmy przestali wierzyć, że ma to jakikolwiek sens czynić pokutę by Święty, Mocny, Nieśmiertelny Bóg zmiłował się nad naszą niedolą. A przecież bez prawdziwej pokuty nie ma nawrócenia, z kolei bez nawrócenia nie możemy korzystać z łask naszego Ojca, bo jesteśmy daleko od Niego. Dopiero po tej prośbie jest ta o zdrowie i myślę, że nie przypadkowo taka kolejność.

Prawdziwa pokuta, to przede wszystkim uznanie swojej słabości, grzeszności, niedostateczności a dopiero potem podjęcie odpowiednich środków potrzebnych do uzdrowienia. Święty Bernard pisze: „Na początku przemówienia człowiek sprawiedliwy oskarża sam siebie. W połowie powinien wielbić Pana, a wreszcie – gdy starczy mądrości – także budować bliźniego.” Oskarżać nie w sensie sobie dowalić, ale zobaczyć siebie w prawdzie, sprawiedliwie, w lustrze Bożego Słowa i po to by się nawrócić, by zacząć żyć jeszcze bardziej po Bożemu. No a w konsekwencji nie odciąć się od Bożego życia. Jan Chrzciciel „głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów” (Łk 3,3) ale też napomina „wydajcie owoce godne nawrócenia” (Łk 3,8), by nikt czasem nie pomyślał, że sam chrzest wystarczy – no, trochę się opluskam, oświeżę, taka mała, szybka spowiedź i jest ok! No właśnie nie. To nie jest prawdziwa pokuta.

Ta prawdziwa pokuta zaczyna się w głowie i sercu. Przez decyzję zmiany życia i pragnienie kochania całym, a nie tylko połowicznym sercem. Niekiedy tylko kolejność może być inna. A zaczyna się najczęściej na modlitwie, czyli spotkaniu z Miłością, kontemplowaniu Miłości i wołaniu, by już nie było dnia w moim życiu bez Miłości. Celowo tak piszę o modlitwie, by podkreślić, że nie każda modlitwa prowadzi do prawdziwej pokuty. Wiemy, że można się źle modlić (Jk 4,3). Przypatrujmy się tej kobiecie z ewangelii, która łzami obmywała stopy Jezusa, wycierała je włosami, całowała i namaszczała olejkiem – a robiła to „ponieważ bardzo umiłowała” (Łk 7,47). Co ona musiała nosić w swoim sercu, jaka modlitwa musiała wychodzić z jej serca?!… Ważnym momentem w moim życiu była sytuacja sprzed chyba 12 lat, kiedy po stracie bliskiej mi osoby, przed tabernakulum uświadomiłem sobie jak mało kocham Tego, którego wybrałem za Oblubieńca. Było mi bardzo przykro i wstyd z tego powodu, że bardziej pokochałem człowieka. Czułem taki ścisk w sercu, a do oczu napłynęły łzy… Jednocześnie zrodziło się mocne pragnienie by to zmienić, by uporządkować to moje serce.

„Pan zapytał Kaina: Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeśli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować” (Rdz 4,6-7). Przyglądajmy się sobie, ale nie oczyma innych tylko oczyma Jezusa, w zwierciadle Słowa Bożego. Niech ten czas Wielkiego Postu będzie czasem rozmiłowania się w Słowie. Ono nie pozwoli by twoja twarz była ponura, Ono uzdrowi, odetnie co trzeba, rzuci światło do tego co mroczne… Ono poprowadzi do prawdziwej pokuty, podpowie właściwe środki do nawrócenia i ostatecznie radości i pokoju dziecka Bożego w ramionach Ojca – doświadczanego, ale zwycięskiego. Bo „jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam” (Rz 8,31).

Ps. Podzielę się z wami paroma środkami pomocnymi w drodze do prawdziwej pokuty i nawrócenia – może coś znajdziecie nowego, inspirującego. Oto one: Eucharystia, Adoracja w ciszy z odrobiną Bożego Słowa, Lectio Divina (a , poszukajcie sobie co to takiego), dzień bez internetu (to jest prawdziwy post dzisiaj!), post o chlebie i gorzkiej herbacie w piątki np. …. I coś, co mną poruszyło mocno ostatnio: pracować nad tym, by ludzkie rozmawianie zmieniło się w słuchanie Słowa – tak jak to się stało u uczniów idących do Emaus. Moim zdaniem mega wyzwanie dla każdego a szczególnie SNE…. I pragnę przypomnieć, że są to tylko środki, celem jest Miłość, jeszcze więcej Miłości w moim życiu, a więc owoce. Pamiętajmy o nich. 

3majcie się nieba. Z serca błogosławię na drodze Wielkiego Postu.

Dobre Wino
ks. Jarek

Wielka sobotnia cisza

Wielka sobotnia cisza – pozorna trzeba dodać, bo tu dzieje się, oj dzieje. Jezus z otchłani wyprowadza jeńców śmierci – od Adama i Ewy. To

Czytaj całość »