2 Kor 4,13:
„Mamy zaś tego samego Ducha wiary, o którym jest napisane: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem. My także wierzymy i dlatego mówimy.”
No właśnie…
Gdyby zapytać ludzi, czy wierzą w Boga Ojca, w Boga Syna, w Boga Ducha Świętego, to mimo procesów, jakie zachodzą w świecie i w naszym kraju, to nadal duża część ludzi odpowiedziałaby: „Wierzę”.
Gdyby jednak zapytać, kto z tych wierzących mówi innym ludziom o Bogu, to myślę, że tym razem z odpowiedzią byłoby krucho… być może zapadłaby cisza, lub nieśmiało pojedyncze osoby wyszeptałyby „ja”.
Dlaczego dwa tysiące lat temu, każdy, kto uwierzył i wstępował poprzez chrzest do wspólnoty Kościoła, dzielił się Swoją wiarą z innymi? Dlaczego nie zatrzymywał Dobrej Nowiny dla siebie, ale chciał, by wszyscy Ją poznali?
Wielu z Nich nie umiało czytać i nie miało dostępu do Biblii. Nie mieli Katechizmu Kościoła Katolickiego ani innych dokumentów Kościoła, a mimo, to ich wiara była tak żywa, że chodzili i zarażali nią innych…
1270 pkt KKK brzmi:
Ochrzczeni, „odrodzeni jako dzieci Boże, są zobowiązani do wyznawania przed ludźmi wiary, którą otrzymali od Boga za pośrednictwem Kościoła”, i uczestniczenia w apostolskie i misyjnej działalności Ludu Bożego.
No właśnie, zarówno Pismo Święte jak i Katechizm wzywają wszystkich ochrzczonych… nie tylko kapłanów, zakonnice, misjonarzy czy misjonarki, ale wszystkich tworzących Kościół, do głoszenia Dobrej Nowiny wszystkim narodom.
Dlaczego więc, większość z nas milczy?
… Uwierzyłem, dlatego przemówiłem…
Może w tym tkwi problem. Może nasza wiara jest zbyt mała, może opiera się ona bardziej na tradycji niż na żywej relacji z Bogiem…
… Mamy zaś tego samego Ducha…
A może nie zdajemy sobie sprawy z tego, że mamy w sobie Ducha Świętego, który ma nam wszystko wyjaśniać i wyposażać w to, co niezbędne jest do głoszenia…
Dlaczego nie ma w nas zapału pierwszych chrześcijan, ich zachwytu i radości z Nowiny, którą usłyszeli? Dlaczego coraz częściej mówimy, że wiara, to prywatna sprawa każdego człowieka i zamykamy się, żeby nie powiedzieć ukrywamy się przed innymi ludźmi z obawy, że nas wyśmieją, wykpią…
Czy może nas spotkać coś piękniejszego i wspanialszego niż życie wieczne przy boku, tego, który kocha bezgranicznie i bezwarunkowo?
Z całą pewnością NIE.
Czy zatem nie chcemy, by inni przyjęli zbawienie, czy nie chcemy dla innych świętości?
Ja chcę, dlatego proszę Cię Duchu Święty, przymnóż mi wiary i napełniaj mnie Swoimi darami, daj mi radość dziecka Bożego i odwagę męczenników, bym potrafiła podejść do błądzących, szukających sensu życia, wątpiących, nierozumiejących, płaczących, załamanych, smutnych, niecierpliwych, zabieganych i czekających na dobrą nowinę… podejść i po prostu powiedzieć… „Bóg Cię kocha”.


