On nie chodzi z nami

Mk 9,38-40:
„Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.”

Wielokrotnie zastanawiałam się, o co tak naprawdę chodzi w tym wypowiedzianym przez Jezusa zdaniu. Myślę, że aby to zrozumieć, trzeba najpierw spojrzeć na słowa wypowiedziane przez apostoła Jana. Twierdził On, że należy zabraniać wyrzucania złych duchów komuś, kto nie jest bezpośrednim uczniem Jezusa.

Dlaczego Jan tak kategorycznie tego żądał? Czyżby był zazdrosny o to, że ktoś, kto nie chodzi za Jezusem, ma dar/charyzmat, którego mu osobiście udzielił Jezus albo którego On, być może, jeszcze nie ma? Czyżby pysznił się tym, że tylko oni, najbliżsi uczniowie Jezusa, mogą to robić w Jego imię i nikt inny nie ma do tego prawa? Czy może insynuował, że tamten musi mieć jakieś złe zamiary, złą motywację do swojego działania?

Kiedy patrzę na dzisiejszy świat, na dzisiejszy Kościół (nie tylko na Kościół katolicki, ale w ogóle na chrześcijaństwo), to widzę, że przez wieki nic w tym temacie się nie zmieniło. Każdy z nas ma inną drogę do Jezusa, ale czy to znaczy, że jedni drugich mają oceniać, że jedni drugim mają zabraniać głosić Jego imię, że jedni drugich mają osądzać od czci i wiary?

Niestety tak właśnie jest. Sama jeszcze niedawno słyszałam, żeby uważać na protestantów, żeby ich nie słuchać i nie wzorować się na nich, bo są niebezpieczni i odwiodą nas od Kościoła katolickiego. Czy przez to, że ktoś jest protestantem, mamy mu odmawiać prawa do poznania i kochania Jezusa? Czy jeżeli chrześcijanin, niebędący katolikiem, uzdrawia w imię Jezusa, to jest szarlatanem? Czasami słuchając niektórych ludzi takie odnoszę wrażenie. Czy to nie jest pycha i zazdrość?

Nie lepiej jest w samym Kościele katolickim. Zwłaszcza w ostatnim czasie znowu zaognia się rozdźwięk między tymi, którzy przyjmują to, co ustanawia Kościół a tradycjonalistami. Jedni odnajdują się w tym, co posoborowe a inni w tym, co przedsoborowe. Każdy ma prawo do własnej duchowości, ale czy to znaczy, że tylko jedna droga jest słuszna i musi między jednymi i drugimi toczyć się nieustanny spór? A co z posłuszeństwem Kościołowi, a co z Urzędem Nauczycielskim Kościoła? I znowu widzę pychę i wywyższanie się jednych nad drugimi.

Gdy patrzę na to wszystko, zastanawiam się, gdzie w tym jest Jezus, gdzie miłość i jedność? Jezus nikogo nie odrzuca i z miłością przyjmuje każdego, kto Go kocha. Nieważne, czy jest katolikiem czy baptystą. Pan Jezus nie dzieli nas na tych, którzy przyjmują Jego Ciało do ust, czy na rękę i nie ocenia, że jedni są lepsi od drugich. Jezus patrzy na nasze serce, na to, kto w nim zajmuje pierwsze miejsce.

Św. Augustyn powiedział: „Kochaj i czyń, co chcesz”, z którymi to słowami osobiście się identyfikuję. Jeśli na pierwszym miejscu w moim sercu będzie Jezus, a motorem mojego działania będzie prawdziwa miłość na wzór miłości Chrystusowej, to nie ma takiej możliwości, bym była przeciwko Niemu. 

I myślę, że w tym właśnie znaczeniu Jezus powiedział: „Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.”

Dobre Wino
Redakcja

Rozważania Drogi Krzyżowej

Na ten Wielki Piątek zapraszamy do przeżycia Drogi Krzyżowej poprzez rozważania przygotowane przez członków naszej wspólnoty filię Gliwice Zatorze przy parafii Chrystusa Króla.Tematem przewodnim jest

Czytaj całość »