„Wiara jest gwarancją tego, czego się spodziewamy, i dowodem rzeczywistości niewidzialnej. Dzięki niej nasi przodkowie otrzymali świadectwo.” (Hbr 11,1-2)
Jedenasty rozdział listu do Hebrajczyków pokazuje nam wiarę starotestamentowych Patriarchów. Choć nie mieli oni jeszcze okazji poznać Chrystusa i doświadczyć Jego zbawczej ofiary, mogą być dla nas wzorem nie tylko tego, jak wierzyć w Boga, ale również (a może przede wszystkim): jak wierzyć Bogu.
„Przez wiarę Abel złożył Bogu ofiarę lepszą niż Kain”
Przychodzi mi na myśl czystość intencji naszego działania.
Gdy naprawdę wierzę, wtedy cokolwiek robię, robię to, by podobać się Bogu i tylko Jemu. Nie kombinuję jak Kain, któremu szkoda było pierwocin, lecz z serca wszystko chcę ofiarować Bogu. Od razu pomyślałam o modlitwie, czyli czasie, który ofiarowuję na spotkanie z Bogiem. Jakże często wygląda to bardziej jak odfajkowanie obowiązku albo, co gorsza, chęć pokazania się przed innymi… Tylko czy wtedy jest to rzeczywiście akt mojej wiary? A gdzie pragnienie przylgnięcia do Boga, doświadczania Jego obecności, Jego bliskości? Gdzie pragnienie słuchania Jego głosu?
Jezu, proszę Cię o łaskę takiej wiary, dzięki której będę potrafiła składać Ci lepszą ofiarę z czasu, który mi dałeś.
„Przez wiarę Henoch został zabrany, aby uniknąć śmierci”
Jakaż była jego wiara, że dostał zapewnienie, iż spodobał się Bogu? Mało tego, dzięki tej wierze nie doświadczył śmierci.
A jaka jest moja wiara?
Czy zbliżam się do Boga na tyle, by nie wątpić w to, że On jest? Czy szukam Go nieustannie wierząc, że pokona moją śmiertelność; a właściwie już pokonał, a ja muszę tylko ten dar nieśmiertelności przyjąć?
Jezu, proszę Cię o łaskę wiary graniczącej z pewnością, że przede mną jest życie wieczne, będące darem od Ciebie.
„Przez wiarę Noe otrzymał pouczenie o sprawach jeszcze niewidocznych, przyjął je poważnie i zbudował arkę, aby ocalić swoją rodzinę”
W tym miejscu zastanawiam się, czy ja potrafiłabym Bogu uwierzyć w coś tak surrealistycznego, jak uwierzył Noe? Przecież nic nie zapowiadało potopu. Ośmieszał się przed innymi budując arkę w środku lądu.
A czy ja potrafiłabym sama, z własnej woli, ośmieszyć się dla Boga?
Jezu, daj mi łaskę wiary, dzięki której niczym dziecko będę bezgranicznie ufać Bogu, nie dbając o to, co pomyślą o mnie inni, lecz wypełniając wolę Bożą nawet za cenę ośmieszenia się przed ludźmi.
„Przez wiarę Abraham okazał posłuszeństwo wezwaniu, aby wyruszyć na miejsce, które miał otrzymać w dziedzictwie. Wyruszył, nie wiedząc, dokąd zmierza”
To jest dopiero zawierzenie. Wyglądało to jak obietnica bez pokrycia. Iść nie wiadomo dokąd, co więcej, dotrzeć do wymarzonego miejsca i żyć tam z poczuciem wyobcowania.
Lecz Abraham nie wątpił, wiernie wypełniał wolę Bożą.
Tym razem myślę o obietnicy życia wiecznego w obfitości.
Czy niepowodzenia, tu na ziemi, wszystkie trudy i cierpienia nie zniechęcają mnie w mojej wędrówce do Nieba? Ile razy mam dosyć wszystkiego? Ile razy robiłam już wyrzuty Bogu, że nie dostrzega mojej wierności, że o mnie zapomina? Ile razy nie widzę sensu tego ziemskiego życia?
Jezu, daj mi łaskę wiary wytrwałej, bym zawsze pamiętała, że czeka na mnie wypełnienie Twojej obietnicy o mieszkaniu dla mnie, przygotowanym w Niebie.
„Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, zdecydował się złożyć w ofierze Izaaka”
Abraham był gotów oddać to, co było dla niego najcenniejsze. Wyczekany, jedyny syn, a Abraham nawet się nie zawahał.
A czy ja potrafiłabym złożyć ofiarę z tego, co jest dla mnie cenne tu, na ziemi?
Z czego w moim życiu jestem gotowa zrezygnować dla Boga? Nie myślę oczywiście o ofierze z ludzi, ale ile jest przywiązań do rzeczy materialnych, przyzwyczajeń, uzależnień, niepotrzebnych bibelotów, programów telewizyjnych, sprzętu itp?
Czy potrafiłabym z tego wszystkiego zrezygnować, gdyby Bóg tego ode mnie oczekiwał? Czy ufam Mu bezgranicznie?
Jezu, proszę Cię o łaskę wiary, która uwolni mnie od moich przywiązań niepozwalających mi w pełni doświadczać Ciebie w życiu.
„Przez wiarę Mojżesz, gdy stał się dojrzały, nie chciał uchodzić za syna córki faraona. Wolał raczej cierpieć razem z ludem Bożym niż korzystać z przemijającej rozkoszy grzechu.”
Ta sytuacja kojarzy mi się z tak częstą obecnie potrzebą akceptacji. Niejednokrotnie jesteśmy skłonni zrezygnować ze swojej tożsamości dla zysku, wygody, poczucia przynależności do jakiejś grupy. Wolimy korzystać z rozkoszy życia niż być wiernymi swoim wartościom.
Czy jestem gotowa na odrzucenie przez dzisiejszy świat, a nawet na cierpienie i śmierć za wiarę? Co ma dla mnie większą wartość: wspólnota Kościoła czy dobra doczesne? Bóg, będący czystą nieograniczoną miłością, czy fałszywe uznanie i akceptacja przez tych, dla których liczy się tylko szpan, kasa, zabawa?
Jezu, proszę Cię o łaskę wiary, dzięki której będę trwać na raz obranej drodze i która da mi siłę i odwagę, by nie ulegać pokusom tego świata, lecz zachować moją tożsamość dziecka, a skoro dziecka, to i dziedzica Bożego.
Jest jeszcze kilka innych przykładów wiary wymienionych w tym rozdziale listu do Hebrajczyków.
Myślę jednak, że wspólną cechą tych osób jest konsekwencja i wierność raz podjętej decyzji. Bo wiara jest łaską, ale jest też aktem woli. Wiarę można przyjąć lub odrzucić. Bóg daje nam łaskę wiary, lecz nie narzuca nam jej siłą. Ci wszyscy „bohaterowie” Starego Testamentu przyjęli łaskę wiary i trwali przy raz podjętej decyzji.
Nie wątpili, gdy przychodziły trudności, nie przestraszyli się, gdy Bóg ich wystawiał na próbę, nie dawali się zwieść ułudnemu szczęściu tego świata, nie zawracali, gdy wydawało się, że nie spełniają się Boże obietnice…
A czy mnie stać na taką wierność?


