Rozważanie z dnia 15.09.2024r.

Iz 50,5-9a
Ps 116a
Jk 2,14-18
Mk 8,27-35

„Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje.”

Cytat znany niemal każdemu. Zauważyłam jednak, że zazwyczaj skupiamy się na temacie zaparcia się siebie, na niesieniu krzyża i naśladowaniu, a przecież wszystko to jest po zwrocie: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną”. Zacząć więc powinnam od pytania: Czy ja chcę pójść za Jezusem i co to tak naprawdę oznacza?
Oczywiście, jak większość osób wierzących w Jezusa od razu nasuwa mi się twierdząca odpowiedź: przecież to oczywiste, że chcę za Nim pójść. Mało tego, jestem przekonana, że już za Nim idę. Ale czy na pewno?

Iść za Jezusem nie oznacza tylko zachowywania przykazań, czynienia dobra, wypełniania religijnych praktyk. Tak naprawdę to wszystko jest rzeczą wtórną. Żeby iść za Jezusem, muszę nie tylko wierzyć w Niego, ale przede wszystkim uwierzyć Jemu. Uwierzyć, że mnie kocha miłością nieskończoną, że wie najlepiej, co jest dla mnie dobre, że mogę Mu całkowicie zaufać, że zrobi dla mnie wszystko, abym miała życie w obfitości. A to oznacza, że pójście za Jezusem jest całkowitą rezygnacją z siebie, ze swoich planów, pomysłów i pragnień. Pójście za Jezusem to przyjmowanie wszystkiego, co On dopuszcza w moim życiu, zarówno pięknego i radosnego jak również trudnego i smutnego. Pójście za Jezusem, to trwanie w Jego obecności, skupianie się na Nim i Jego miłości do mnie. Tylko idąc za Nim będę w stanie przyjąć i przetrwać to, co trudne w moim ziemskim życiu, bo On zawsze, w każdej sytuacji będzie przy mnie, by mnie wspierać, umacniać, chronić, chociaż Jego rozwiązania nie zawsze będą zbieżne z moimi oczekiwaniami.

W końcu pójście za Jezusem to oddanie Mu wszystkiego, co posiadam, bo wszystko łącznie z życiem i tak otrzymałam od Niego. Czy jestem gotowa na to wszystko? Jeśli będę patrzeć na moją relację z Jezusem po ludzku, to mogę zachowywać się, jak Piotr, który nie chciał dopuścić do tego, by Jezus został zabity. Wtedy rzeczywiście trudno zrozumieć ekonomikę Bożej miłości, bo wszystko, czego doświadczam oceniać będę z perspektywy życia doczesnego. Tylko patrząc dalej, sięgając poza doczesność, mając w perspektywie życie wieczne, będę w stanie rzeczywiście pójść za Jezusem. Mając bowiem pragnienie życia wiecznego z Nim, pragnienie zjednoczenia się już na zawsze z Jezusem w miłości, której nie ma końca, będę potrafiła zaprzeć się siebie, wziąć swój krzyż i naśladować Go na tej drodze prowadzącej do mojego zmartwychwstania.

I mimo, iż zdaję sobie sprawę z tego, że nieraz zbłądzę, upadnę, a nawet się zbuntuję, to chcę iść za Jezusem. Ufam bowiem, że On zawsze będzie mnie prowadził, szukał i podnosił, uśmierzy każdy ból, zabierze każdy lęk, opatrzy każdą ranę, bym ostatecznie tracąc życie ziemskie, zyskała to wyczekiwane i wytęsknione życie wieczne.

Dobre Wino
Redakcja

Rozważania Drogi Krzyżowej

Na ten Wielki Piątek zapraszamy do przeżycia Drogi Krzyżowej poprzez rozważania przygotowane przez członków naszej wspólnoty filię Gliwice Zatorze przy parafii Chrystusa Króla.Tematem przewodnim jest

Czytaj całość »