Zaufanie

„Nakazał też, aby niczego nie zabierali w drogę oprócz laski”.
Zaufać opatrzności Bożej… i czynić wszystko tylko na Jego chwałę.
To jest chyba mój największy problem…

Moje pragnienie, by ufać niestety nie idzie w parze z faktami… ufam i kontroluję… Tak, to ja… Gdy nie mam z tyłu przygotowanego przeze mnie oparcia, to moje zaufanie Bogu jest nijakie… pojawia się lęk. Co będzie, gdy… a co, jeśli…?
Żeby było ciekawiej, to nie obawiam się tego, co powie Bóg, ale jak to odbiorą ludzie… Wyśmieją mnie, machną ręką „co ona tam wie”, odwrócą się ode mnie, zostawią mnie samą, po prostu odejdą, a może już jest im obojętne… Wiem, że cokolwiek zrobię, jeśli zrobię to dla Boga i na Jego chwałę, On mi pobłogosławi… Ale moja ludzka, grzeszna natura szuka uznania nie w niebie, albo nie tylko w niebie, ale tu na ziemi…
Uzależnienie od ludzi, od ich opinii, ciągłe szukanie u nich potwierdzenia uznania… To męczy, a jednocześnie nie pozwala stać się wolnym…

„Jeśli w jakiejś miejscowości was nie przyjmą i nie zechcą was słuchać, wyjdźcie stamtąd…”
No właśnie, a ja boję się, że będę musiała wyjść, że mnie odrzucą… Nie, że odrzucą Boga, chociaż bardzo mi leży na sercu, by każdy przyjął Bożą miłość, ale tego się nie boję, to mnie jedynie zasmuca, natomiast boję się, że odrzucą mnie…
Skąd bierze się we mnie tak wielka potrzeba akceptacji? Przecież Bóg kocha mnie taką, jaka jestem i to powinno być dla mnie najważniejsze…
Zaufać opatrzności Bożej…
Pragnę…
I z dzisiejszej codziennej lektury:
Łk 17,10 b
„Jesteśmy nieużytecznymi sługami. Wykonaliśmy to, co było naszą powinnością.”.

Dobre Wino
Katarzyna Matóg

Tajemniczy dobroczyńca

Święty Mikołaj jak mało który ze świętych zrobił międzynarodową karierę. Ale nie będziemy się skupiać na maskotce pewnej znanej firmy produkującej napoje gazowane, której wizerunki

Czytaj całość »